10/07/2026
Dzisiaj będzie na poważnie.
Długo zastanawiałem się czy publicznie zabierać głos w tej dyskusji, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że pracując w Tomaszowskim Centrum Zdrowia już kilkanaście lat, mam prawo do wyrażenia swojej opinii.
Do sedna.
W ostatnim czasie w przestrzeni medialnej i politycznej pojawił się pomysł ‚konsolidacji’ (teraz już ‚sprzedaży’) tomaszowskiego szpitala na rzecz łódzkiego CKD.
Pomysł dumnie forsowany jako ‚szansa’, ale o tym dalej.
Wypowiedzieli się już na ten temat wszyscy, przede wszystkim Ci, którzy z ochroną zdrowia nie mają nic wspólnego. To może nawet specjalnie nie dziwi, przykro jednak, że nikt nawet nie spróbował porozmawiać z ludźmi, którzy ten szpital de facto tworzą - ratownikami, położnymi, pielęgniarkami i lekarzami.
Przeczytałem za to, że jedynym zbawcą i dobroczyńcą szpitala jest pewien tomaszowski poseł…
Wracając do ‚szansy’, bo to słowo powtarzane ostatnio jak mantra.
Jaka to szansa, drodzy Państwo?
Państwo tak na poważnie? Na czym opieracie te nadzieje? Przecież nie na przykładach innych, podobnie konsolidowanych szpitali, które zgodnie z łacińską maksymą ‚Piscem vorat maior minorem’, zostały szybko wchłonięte, zmarginalizowane i wyplute jako smutne miejsca do prostego wykorzystania.
Jeśli ktoś przekonuje, że jest to szansa na dostęp do jakiejś wysokiej medycyny klinicznej to czemu nie weźmie pod uwagę, że już teraz każdy może tam pojechać i korzystać, tylko mimo wszystko część Pacjentów tego nie robi. Dlaczego?
Może dlatego, że opieka blisko domu jest najłatwiejsza do zorganizowania, dlatego że nierzadko nawet godzinny wyjazd dla starszego człowieka bywa wyzwaniem logistycznym i zdrowotnym.
Teraz przykład mojego oddziału.
Stworzyliśmy w Tomaszowie miejsce przyjazne Kobietom, bezpieczne. Miejsce, którego czasem zazdroszczą mi moi koledzy z wielkich ośrodków.
Operujemy pacjentki onkologiczne z nowotworami trzonów macicy, jajnika, szyjki macicy. Robimy to na tyle skutecznie, że wskaźniki przeżywalności niczym nie ustępują danym literaturowym. (dane do wglądu)
Pacjentki są ‚zaopiekowane’ - dostają szybko termin zabiegu, płynnie przechodzą na leczenie uzpełniające w NuMedzie. W zasadzie żadna z nich nie jest anonomimowa, nie ginie w gąszczu klinicznej plątaniny.
Powiem więcej - my już teraz współpracujemy ze szpitalami klinicznymi, z CKD też. Korzystamy z doświadczenia najlepszych operatorów, wymieniamy pacjentki. Szpitale kliniczne pomagają nam, a my pomagamy szpitalom klinicznym, nierzadko odciążając je lokalnie.
Jak skończy się taka konsolidacja? Nie mam pewności, ale mogę podejrzewać, że szpital kliniczny nie będzie chciał w Tomaszowie utrzymywać kolejnej porodówki, albo kolejnego oddziału ginekologii onkologicznej - bo i po co - ma swoje!
Oddajecie Państwo szpital bez walki, zostawiając tomaszowian samym sobie. Słabo…
A może warto jednak budować, zamiast niszczyć i sprzedawać.
Może zapytajcie Państwo ludzi którzy pracują w tej ochronie zdrowia od lat jak to się skończy, ja mogę się mylić, ale glos szpitala i glos personelu nie może być pomijany, bo najbardziej szkoda tutaj zwykłych ludzi…
Na zdjęciu jedna z wielu wiadomości jakie otrzymuje (ta akurat z wczoraj) - na dowód, ze w tym szpitalu można ‚robić dobrze’ - trzeba tylko chcieć. I trzeba przestać toczyć polityczne wojny, bo nikomu to nie służy, a najbardziej nie służy Pacjentom z Tomaszowa.