20/01/2026
Jakiś czas temu obiecałam Wam post o Wietnamskiej kuchni. Jak już większość z Was wie i mnie zna - podróże to moja druga pasja.... oczywiście zaraz po ukochanej pracy 😁
Tym razem miałam okazję zwiedzić piękną wyspę Phu Quoc 🍍🥥🏖🌍 Nie zawsze mam okazję podzielić się swoimi spostrzeżeniami lub tak serio.... czasem zupelnie nie ma o czym pisać 😁 Czasem to jedynie kwestia gustu 😄 Tym razem w moim odczuciu było wyjatkowo ❤️
Wietnam zachwycił mnie smakami, ale jeszcze bardziej podejściem do jedzenia i życia. To, co uderza od pierwszych dni, to fakt, że jedzenie nie jest tam sposobem na poprawianie nastroju ani ucieczką od emocji. Dowiedziałam się, że „tutaj nie zajada się ” stresu czy smutku. Jedzenie jest naturalną częścią dnia, spokojnym rytuałem, czymś prostym i oczywistym, a nie nagrodą czy pocieszeniem.
Dzień zaczyna się wcześnie i tak samo wcześnie zaczynają się posiłki. Już o świcie ulice pachną bulionem pho, świeżymi ziołami i ryżem. Śniadania są lekkie, ale sycące – pełne aromatycznych wywarów, makaronu ryżowego, ziół i dodatków białka. Je się często, ale mało, bez pośpiechu, bez przejadania się. Posiłki są regularne, naturalnie wpisane w rytm dnia, a nie podporządkowane pracy czy presji czasu.
Sposób odżywiania Wietnamczyków idealnie współgra z ich stylem życia. Dużo ruchu, spacery, skutery, aktywność na świeżym powietrzu i ogromna uważność na ciało. Nic dziwnego, że są tak szczupli – ich dieta jest lekka, świeża i bardzo odżywcza. Królują owoce morza, ryby, krewetki, małże, a także chude mięsa i roślinne źródła białka. Warzywa 🫑🥬🫛🌶🥕 są dosłownie wszędzie – chrupiące, świeże, często jedzone na surowo lub tylko lekko blanszowane, by zachować smak i wartości odżywcze.
Kuchnia wietnamska to balans – między słodkim, kwaśnym, słonym i ostrym. To harmonia smaków, ale też tekstur i temperatur. Gorące zupy, świeże zioła, chrupiące dodatki, soczyste owoce. Kolendra, mięta, bazylia tajska, trawa cytrynowa czy limonka pojawiają się niemal w każdym daniu. Sos rybny dodaje głębi, ale nigdy nie dominuje. Wszystko jest lekkie, czyste w smaku i niezwykle aromatyczne.
Ogromne wrażenie zrobiła na mnie ilość świeżych owoców 🥭🍍🍈🍊🍋🥥– mango, papaja, ananas, smoczy owoc – jedzonych codziennie, często jako naturalny deser. Bez ciężkich słodyczy, bez nadmiaru cukru. Deserem bywa po prostu owoc, kawałek lodu z mlekiem kokosowym albo ryżowy przysmak, który nie obciąża organizmu.
Wietnam to dla mnie lekcja, że jedzenie może być proste, zdrowe i pyszne jednocześnie, bez restrykcji i bez emocjonalnego ciężaru. To kuchnia, która odżywia ciało, ale też daje ogromną przyjemność, nie powodując poczucia winy. Jestem absolutnie zachwycona Wietnamem, jego smakami, zapachami i filozofią jedzenia. Wiem też, że w dużych miastach ten styl powoli się zmienia i staje się bardziej europejski, co trochę szkoda, bo właśnie ta prostota i naturalność w podejściu do jedzenia robią w Wietnamie największe wrażenie.
Jeszcze jedno ☕️ dla kawoszy Wietnam to prawdziwy raj – wietnamska kawa jest intensywna, głęboka w smaku i pita powoli, bez pośpiechu. Parzona w tradycyjnym phin, najczęściej z dodatkiem mleczka skondensowanego, właśnie taką piłam i była absolutnie pyszna – kremowa, słodka, a jednocześnie bardzo wyrazista w smaku.
Polecam serdecznie 🩷