Doktor Zgliński

Doktor Zgliński Nazywam się Adam Zgliński. W zawodzie pracuję już 12 lat. Jestem specjalistą Geriatrii oraz Chorób Wewnętrznych.

Obecnie pracuję na Oddziale Chorób Wewnętrznych Szpitala w Chełmży i Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym w Browinie.

02/09/2026

Sąsiadka z drugiego piętra zostawiła pod ich drzwiami garnek. Zupa, przykryta talerzykiem, jeszcze ciepła, i kartka: odgrzać, garnek oddasz, jak będzie po drodze. Nie zapukała. Przez dwanaście lat mijały się na klatce i mówiły sobie dzień dobry.
„Stałam z tym garnkiem w progu i się rozbeczałam. Głupio, prawda? Przez zupę."
Nie przez zupę. Przez to, że ktoś zauważył, nie pytając, i nie kazał jej niczego wyjaśniać. Opiekun spędza tygodnie na tłumaczeniu się: dlaczego nie przyszła, dlaczego nie oddzwoniła, dlaczego tak wygląda. A tu ktoś po prostu postawił garnek i odszedł, zostawiając jej jedyną rzecz, której nikt jej nie dawał od miesięcy - brak konieczności odpowiadania na cokolwiek.
Dzisiejsza rolka jest o tej chwili w progu. Prawie bez słów.

Czy ktoś kiedyś pomógł Ci, nie pytając o zgodę?

01/09/2026

Bardzo mi miło, że będę jednym z gości wydarzenia Viva Seniorzy organizowanego przez Oficynę Wydawniczą Silver.

9 października spotkamy się, żeby porozmawiać o zdrowiu seniorów, opiece i codziennych trudnościach opiekunów.

Cieszę się, że tematy, o których rozmawiamy tutaj każdego dnia, trafiają także do coraz szerszego grona odbiorców.

Do zobaczenia!

To jedna z tych decyzji, które budzą w rodzinach ogromne emocje. Pojawia się wstyd, lęk przed oceną i poczucie winy. Jak...
01/09/2026

To jedna z tych decyzji, które budzą w rodzinach ogromne emocje. Pojawia się wstyd, lęk przed oceną i poczucie winy. Jakby opieka w domu była zawsze moralnie lepsza, niezależnie od sytuacji. Tymczasem rzeczywistość bywa dużo bardziej skomplikowana.

01/09/2026

„Zadzwonił kolega, z którym nie rozmawiałem cztery lata. Zapytał, który dzień tygodnia jest u mnie najgorszy."
Powiedział to pan, który opiekuje się żoną z otępieniem. Kolega z dawnej pracy usłyszał o wszystkim od kogoś trzeciego. Przyjeżdża w czwartki, siedzi z żoną dwie godziny, a pan w tym czasie idzie się ostrzyc albo po prostu chodzi po mieście.
Opowiadał mi o tym z zażenowaniem. Bo to obcy człowiek, prawie znajomy, a rodzona siostra mieszka dwadzieścia minut stąd i nie była u nich od Wielkanocy.
Pomoc rzadko przychodzi stamtąd, skąd jej wypatrujesz. Ci, którzy powinni, często nie umieją albo się boją. Ci, po których niczego się nie spodziewasz, czasem umieją dokładnie to jedno, czego potrzebujesz. Czekanie na właściwą osobę kosztuje więcej niż przyjęcie pomocy od niewłaściwej.
To nie unieważnia żalu do siostry. Ale te dwie godziny w czwartek są prawdziwe.

Kto Cię zaskoczył?

31/08/2026

Przyszła na wizytę z wydrukiem ze sklepu internetowego. Łóżko rehabilitacyjne, trzy tysiące dwieście złotych, cena podkreślona długopisem. Pytała, czy takie rzeczy da się kupić na raty.
„Doktorze, my to kupimy, tylko musimy poczekać do stycznia. Do stycznia mama pośpi jeszcze na wersalce."
Mama po złamaniu szyjki kości udowej, wersalka niska i miękka, córka podnosi ją sama trzy, cztery razy dziennie. Do stycznia było wtedy pięć miesięcy.
Bardzo wielu opiekunów kupuje sprzęt za własne pieniądze, bo nikt im nie powiedział, że większość tych rzeczy da się zdobyć inaczej. Ścieżki są trzy i każda działa według innych zasad, więc warto je rozdzielić, zanim zacznie się dzwonić.
Najpierw wypożyczalnie, bo to najszybsza droga. Prowadzą je Caritas, oddziały Polskiego Czerwonego Krzyża, ośrodki pomocy społecznej, powiatowe centra pomocy rodzinie i część hospicjów domowych. Wypożyczyć można łóżko, materac przeciwodleżynowy, wózek, chodzik, balkonik, krzesło toaletowe, koncentrator tlenu. W jednych miejscach jest to bezpłatne, za zwrotną kaucją i zaświadczeniem od lekarza, w innych za niewielką opłatą miesięczną, rzędu kilkudziesięciu złotych za łóżko. Zasady różnią się między miastami bardzo mocno, więc dzwoni się po kolei, aż któraś placówka będzie miała wolny sprzęt.
Druga rzecz to pułapka, na którą trafia prawie każdy: łóżka rehabilitacyjnego NFZ nie refunduje. Ani zakupu, ani wynajmu, niezależnie od tego, co napisze lekarz. Nie ma sensu tracić trzech tygodni na chodzenie po zlecenie, którego nikt nie wystawi.
Trzecia rzecz to to, co Fundusz faktycznie finansuje. Materac przeciwodleżynowy jest na liście wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie, przysługuje raz na trzy lata, a limit wynosi 250 złotych dla materaca bąbelkowego i 400 złotych dla rurowego. NFZ pokrywa 70 procent limitu, resztę oraz różnicę, jeśli wybierzesz droższy model, dopłacasz sam. Na podobnej zasadzie idą wózek inwalidzki i balkonik. Zlecenie wystawia lekarz, realizuje się je w sklepie medycznym mającym umowę z Funduszem.
Czwarta rzecz: samo łóżko finansuje się z zupełnie innego źródła. To powiatowe centrum pomocy rodzinie i środki Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, dofinansowanie sięga 80 procent ceny przy wkładzie własnym co najmniej 20 procent, a warunkiem jest orzeczenie o niepełnosprawności. W części gmin podobne wsparcie prowadzi ośrodek pomocy społecznej. To ścieżka na tygodnie, nie na jeden dzień, więc wniosek składa się wtedy, kiedy jeszcze nie pali się grunt pod nogami.
I jeszcze jedno miejsce, do którego opiekunowie dzwonią najrzadziej: hospicjum domowe w Twoim mieście, nawet jeśli bliski nie jest pod jego opieką. Warto zapytać tam o adresy okolicznych wypożyczalni, bo w tym środowisku taka wiedza krąży najszybciej.
Nie musisz kupować niczego w tygodniu, w którym wszystko naraz się posypało, i nie musisz przechodzić tej ścieżki sam. Telefony do wypożyczalni to zadanie, które spokojnie wykona ktoś z rodziny mieszkający daleko.

Jaki sprzęt przydałby się dziś u Ciebie w domu najbardziej - i sprawdzałeś już, czy da się go wypożyczyć?

30/08/2026

Nikt nie ogłasza opiekunowi, że został sam. To dzieje się w tempie jednego odwołanego spotkania na miesiąc. Najpierw rezygnujesz, bo akurat wypadło coś w domu. Potem tłumaczysz się rzadziej, bo znajomi już nie pytają. Po roku okazuje się, że jedyne rozmowy, jakie prowadzisz, dotyczą kogoś innego — jego badań, jego leków, jego lepszych i gorszych dni. Poznajesz siebie w którymś z tych kroków?

30/08/2026

Na starość czasem najbardziej boli nie choroba. Najbardziej boli brak drugiego człowieka.

Mam pacjenta, ponad osiemdziesięcioletniego, bardzo schorowanego, przewlekle leżącego. Jego ciało jest już bardzo słabe, ale umysł pozostaje sprawny. Wie, co się wokół niego dzieje, pamięta, rozumie i bardzo tęskni za swoją żoną. Ona również ciężko choruje i obecnie przebywa w placówce opieki długoterminowej. On nie może jej odwiedzić. Nie jest w stanie wstać, ubrać się, wsiąść do samochodu i po prostu do niej pojechać. Kiedy o niej mówi, nie wspomina o wielkich rzeczach. Mówi, że brakuje mu jej głosu, obecności, zwykłej rozmowy. Brakuje mu tego, że była obok.

Myślę, że zbyt łatwo zaczynamy patrzeć na bardzo starych ludzi przede wszystkim przez pryzmat ich chorób. Widzimy niewydolność serca, cukrzycę, niesprawność, leki, pieluchomajtki, łóżko rehabilitacyjne. Tymczasem pod tym wszystkim nadal jest człowiek, który kocha, tęskni, martwi się, potrzebuje bliskości i chce być traktowany z szacunkiem. Człowiek, który nadal chce być dla kogoś ważny.

Z wiekiem zmienia się też to, czego potrzebujemy. Coraz mniej znaczą pieniądze, stanowiska, sukcesy i rzeczy, za którymi przez lata biegliśmy. Czasem całym światem staje się czyjś głos w słuchawce, dotyk dłoni, kilka minut rozmowy albo możliwość posiedzenia obok osoby, z którą przeżyło się kilkadziesiąt lat.

Starość nie odbiera uczuć. Czasem tylko odbiera możliwość samodzielnego pójścia tam, gdzie jest ktoś, za kim najbardziej się tęskni.

Wielu seniorów mówi, że „śpią inaczej niż kiedyś”. Krócej, płycej, częściej się budzą, wcześniej zasypiają i wcześniej s...
30/08/2026

Wielu seniorów mówi, że „śpią inaczej niż kiedyś”. Krócej, płycej, częściej się budzą, wcześniej zasypiają i wcześniej się wybudzają. To rzeczywiście częste zjawisko, ale nie każda zmiana snu jest niewinna. Dobrze wiedzieć, co może być elementem starzenia, a co sygnałem problemu zdrowotnego.

30/08/2026

Przez rok na każdy telefon od brata odpowiadała, że dziękuje i że dają radę. Brat za każdym razem kończył rozmowę tak samo: żeby dała znać, gdyby czegoś potrzebowała. W lutym zadzwonił i powiedział coś innego: że w piątek o piętnastej będzie u nich i zostanie do wieczora.
„On nie zapytał, czy potrzebuję. On powiedział, o której przyjedzie."
Cała różnica siedzi w tym, kto ponosi koszt wymyślenia zadania. Pytanie, czego potrzebujesz, wygląda na życzliwe, a jest kolejną rzeczą do zrobienia dla kogoś, kto już nie ma z czego. Zdanie „będę w piątek o piętnastej" nie wymaga od opiekuna niczego poza otwarciem drzwi.
Dzisiejsza rolka jest zbudowana z par zdań. Po jednej stronie to, co opiekun słyszy od bliskich. Po drugiej to, czego naprawdę potrzebuje, powiedziane z godziną i dniem tygodnia. Zrobiłem ją tak, żeby dało się ją komuś wysłać zamiast trudnej rozmowy.

Jakie zdanie słyszysz od bliskich najczęściej?

Adres

Ulica Tadeusza Kościuszki 54
Torun
87-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Doktor Zgliński umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Doktor Zgliński:

Skróty

Udostępnij