23/05/2026
· joga · pranajama · oddech · medytacja · uważność · emocje · psychologia
Czasem praktyka zatrzymuje mnie w najmniej oczekiwanym momencie.
Czasem nie ma tam łagodności.
Tylko niecierpliwość i złość.
Czasem jest tam po prostu brzydko.
Dziwnie. Niezrozumiale od razu.
Niewygodnie...
I ta sama praktyka uczy mnie jak nie zapuszczać w tym korzeni.
Jak się tam nie zasiedzieć.
Jak poczuć naprawdę ciało. Poczuć emocje. Nazwać lub spróbować nazwać to w czym jestem i spróbować powoli iść dalej.
Nie uciekać od siebie. Tylko mądrze te "zatrzymania" zaopiekować.
Utykam czasem w bólu ciała - który jest jego wołaniem o uważności.
Utykam czasem w złości, której nie czuję i nie widzę na pierwszy rzut oka, a ta złość bywa czasem przemęczeniem. Przebodźciwaniem.
Uczę się zatrzymywać. Oddychać w tym. I uczę się iść dalej.
Przed siebie. PoWoli. PoWięcej.