19/08/2026
Już wiem....
Nie chodzi o to, żeby życie było nieustannie przyjemne, spokojne i pozbawione trudności.
Może szczęście jest od kilku lat czymś znacznie prostszym.
Jest wyborem.
Umiejętnością zauważania.
Zatrzymania się przy tym, co właśnie jest.
Dziś dla mnie szczęściem jest słonecznik.
Ten, który wyrósł w moim ogrodzie. Sama go zasiałam. Pielęgnowałam. Podlewałam. Patrzyłam, jak rośnie, aż w końcu pojawił się ten ogromny, żółty kwiat.
I zachwycam się nim.
Ale wiem też, że przekwitnie.
I właśnie w tym jest coś bardzo bliskiego jodze.
W santosha — zadowoleniu i zgodzie z tym, co jest. W umiejętności przyjęcia chwili bez ciągłego domagania się, żeby była inna.
Nie muszę zatrzymać słonecznika, żeby być szczęśliwa.
Nie muszę sprawić, żeby kwitł wiecznie.
Mogę po prostu zobaczyć go dzisiaj.
Zachwycić się nim.
Poczuć wdzięczność za to, że jest.
A kiedy przekwitnie, pozwolić mu odejść.
I tego właśnie uczymy się na macie.
Nie zatrzymywać oddechu, kiedy jest piękny.
Nie uciekać od niego, kiedy jest trudny.
Tylko być Obecnym. Być Obecną.
Bo szczęście nie zawsze polega na tym, że życie daje nam to, czego chcemy.
Czasem polega na tym, że potrafimy zobaczyć, jak wiele już jest.
Nawet jeśli kwitnie tylko przez chwilę.
A Ty masz dziś swój „słonecznik”? 😘❤️
@