Bosco Boso

Bosco Boso Odkryj miejsce, w którym grawitacja nie istnieje. W naszych czterech ścianach woda spotyka się z

To tutaj łączy się moc płynąca z natury z siłą wielowiekowej tradycji. Czerpiąc z wiedzy przodków wykorzystujemy najnowszą technologię by dać ci chwilę ukojenia, relaksu i wyciszenia. Odgrodź się od hałasów otaczającego świata i pozwól sobie poczuć harmonię ciała i duszy.

13/06/2026

POROZMAWIAJMY O CHLANIU.
Tekst: Bartek Fetysz

Przyleciałem do Polski na krótki urlop. Wrocław, Opole, Poznań, dom. Tradycyjna objazdówka. Po kilka dni wszędzie. Wakacje ekspresowe. Gdyby były deserem to byłyby kisielem instant ze Słodkiej Chwili, zrobione raz, dwa i przyjemnie kojące. Miałyby zapach i smak dzieciństwa. Reanimując przeciążony codzienną obecnością w social mediach mózg postanowiłem usiąść z Mamą przed telewizorem. Leciała akurat jakaś lekka komedia. Kompletnie zapomniałem, że nad wszystkim panuje lektor, góruje nad anglojęzycznymi bohaterami. Toż to miód na ADHD. Dwa języki w tym samym czasie to zupełnie jak bezwiedne pójście na trójkąt, który się przypadkiem udał.

Startuje blok reklamowy. W brytyjskiej telewizji łączny czas reklam nie może przekroczyć dwunastu minut. Pojedyncze bloki trwają od 3-4 minut. W Polsce trwają dłużej niż film. Jesteśmy narodem długodystansowców. Oglądam reklamy. Ból krzyża, pleców, kolan, głowy, gardła, dupy, życia. Grzybica, nerwica, przeziębienie, gorączka, grypa. Rozwolnienie, upławy, hemoroidy, żylaki, czyraki. Kobiety w Polsce menstruują na niebiesko. Suplementy, cukier puder w drażach, rozpuszczalna lawenda na sen, magnez w pastylkach. Apteka czynna całą dobę.

Pierwsza reklama piwa. Hołowczyc i Małysz. Zachwalają bezalkoholowe. Trzeźwy rajdowca i olimpijski medalista w skakaniu zachęcają do chlania piwa zero? Od kiedy napój z taką ilością cukru to wybór sportowców? Druga reklama piwa. W wersji normalnej. Zachęca jakiś aktor, nazwiska nie pamiętam. Trzecia reklama. Czwarta. Piąta. Szósta. Siódma. Ósma. Dziewiąta. W ciągu dziesięciu minut dziewięć zachęt do chlania. To nie jest późna pora, raczej wciąż ta "family friendly", dopiero o późniejszych porach promuje się kondomy, a szkoda, powinno być na odwrót, żeby młodzież i niektórzy dorośli wiedzieli jak się zabezpieczać i brać odpowiedzialność za swoje czyny i życie. Ale najpierw gloryfikacja chlania. W turbo wydaniu. W kraju, w którym 4-5 milionów ludzi zmaga się z nadużywaniem alkoholu, ale przecież według Polaków, piwo to nie alkohol.

80,4 % Polaków w wieku 18–25 lat sięga po napoje alkoholowe. Odsetek osób uzależnionych od alkoholu w Polsce wynosi około 1,9% do 2% dorosłej populacji, co przekłada się na około 600–900 tysięcy osób. Według raportu alkohol jest najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną używaną przez młodzież. Czy przy tak wysokich liczbach funkcjonujących alkoholików telewizja w głównych pasmach reklamowych powinna mieć prawo legalnie promować alkohol?

Do rozmowy na ten temat zaprosiłem Kasię, specjalistkę od uzależnień z każdej perspektywy - osoby uzależnionej i terapeutki, trzeźwej od kilkunastu lat. Opowie Wam swoją historię. W przestrzeni Bosco Boso pracuje z osobami dotkniętymi uzależnieniem, prowadzi warsztaty psychoedukacyjne. Oferuje terapię i pomaga zerwać z uzależnieniem i zrozumieć jego niszczące życie mechanizmy.

Fetysz: Kaśka, dziękuję, że zgodziłaś się na tę rozmowę, bo to jest odważne mówić publicznie o swoim uzależnieniu. W Polsce, szczególnie kobiety, które piją traktuje się gorzej niż pijących mężczyzn. Robi się z nich zaraz menelki, ofiary, przegrane, ale też absolutnie z nich drwi. Mam wrażenie, że mężczyzn nie traktuje się tak samo. O uzależnieniach kobiet mówi się jak o czymś śmiesznym, że "lubi sobie golnąć albo chlapnąć", "widać, że nie wylewa za kołnierz". Pamiętam zdjęcia na portalach plotkarskich Agnieszki Kotulanki, ktoś nawet chyba segregował jej śmieci i liczył opróżnione "małpki". Taki sam ostracyzm spotkał Ilonę Felicjańską, Beatę Kozidrak, która prowadziła nietrzeźwa, natychmiast powstały setki memów. Tymczasem mężczyznom uchodzi to bardziej "na sucho", jak Ty to widzisz?

Kasia: Uzależnienie jest chorobą i jeśli powstają w tym temacie memy to coś tu jest nie tak. Widziałeś kiedyś memy na temat raka? Cukrzycy? Miażdżycy? Uzależnienie to też choroba śmiertelna. Wyhodowana na strachu, zniekształcaniu rzeczywistości, mechanizmach iluzji, kłamstwach i zaprzeczeń, które uprawiamy społecznie. Ośmieszanie i umniejszanie ma na celu oddalić powagę zjawiska, wywołać reakcję śmiechu bo "lepiej się śmiać niż płakać"- jak to się mawia hucząc zarażającym śmiechem w towarzystwie przy alkoholu. Tłum jest jak szara masa do formowania przekonań, osądów, ocen i potrafi głośno skandować. Idziemy za tłumem bo potrzeba przynależności jest bardzo silna. Chcemy być kochani, chcemy przynależeć i z tej potrzeby wchodzimy w zachowania, relacje, które po czasie nas niszczą. Z alkoholem też mamy relację, z czasem najbliższą i najbardziej niszczącą.

Kobiety szybciej się uzależniają ze względu na biologiczne uwarunkowania, są delikatniejsze. U kobiet uzależnienie objawia się bardziej w psychice, faceci trafiają na terapię z powodów niewydolności ciała, bardziej z fizycznego miejsca, kobiety wariują, a facetom gniją organy. Kobiece uzależnienie i jego ostracyzm wywodzi się pewnie z naszej świętej roli, roli matki. Kobiecie, matce nie wypada. Ma być czuła, kochająca i dobra... Im bardziej odpowiedzialna rola człowieka tym bardziej potrafimy go ocenić, poddać sądom, ale czy jest większa odpowiedzialność niż wydanie na świat i przystosowanie do życia drugiego człowieka?

Zobacz jak osądzamy alkoholizm np. lekarza czy innych zbudowanych na zaufaniu i autorytecie zawodach? Srogo. Uzależnienie jest chorobą, którą się leczy i obśmiewanie jej jest zupełnie niezajęciem się tematem, a oddalaniem od niego.

Fetysz: Rynek w tym wcale nie pomaga...

Ale powiedz mi, jak mamy się jednak przybliżać się do tematu leczenia uzależnienia, kiedy handel alkoholem rozwija się w najlepsze? Na rynku pojawiają się coraz to nowsze, bardziej wyszukane smaki. Buteleczki projektują designerzy! Można je skompletować do outfitu na imprezę, albo na piątkowy wieczór "z chwilą dla siebie". W sklepach, na różne okazje, sprzedawane są koszyki załadowane pielęgnacją i winkiem. Różowym, lekkim, "kobiecym". Rynek dokładnie odpowiada na potrzeby klientów, bo liczy się zysk i tak to się kręci.

Fetysz: Jakiś czas temu w swoim podcaście, Julia Izmałkowa, znana jako Psychomama, stwierdziła w rozmowie z Gośką Rozenek Majdan, że alkohol daje "radość" ku przerażeniu tej drugiej. GRM rzekła, że alkohol nie przynosi nam nic dobrego, na co prowadząca odparła, że "to nieprawda, bo alkohol daje radość, a radość jest czymś dobrym". Uważasz - jako osoba już niepijąca, ale uzależniona - że alkohol dał Ci w życiu "radość"?

Kasia: Julia strzeliła sobie w łeb. To tak, jakby lekarz powiedział, że palenie papierosów powoduje relaks, a wychodzenie na fajkę jest sprzyjającym integracji zjawiskiem społecznym. Głupota! Alkohol nie daje nic prawdziwego, jest trującą substancją sztucznie wywołującą zjawiska rozmaitych emocji i zachowań.

Większość przestępstw jest popełniana pod wpływem alkoholu, który jest legalną trucizną, wywołującą śmiertelną chorobę jaką jest alkoholizm. Radość? No tak, różne rzeczy sprawiają ludziom radość. Alkohol daje wymyk z rzeczywistości, z naturalnych stanów. Jeśli ktoś czuje się źle, a pijąc czuje się inaczej to jest to wywołane sztucznie. Jeśli nie ma dostępu do radości naturalnie, a po dostarczeniu alko już ją ma, to już działa toksycznie, uzależniająco. Tak było u mnie. To nie była radość, to była iluzja, a po wyparowaniu z organizmu - poczucie zniknięcia, braku. Sen się skończył. Chciałam znowu poczuć nie- smutek, nie-pustkę, nie-poczucie winy, nie-samotność, nie-strach... Tych emocji i uczuć było coraz więcej, a tych uzyskanych po alkoholu w postaci iluzji np. "radości" coraz mniej. Było za to coraz więcej fakapów i sytuacji do zapomnienia, naprawienia, odrobienia.

Nie wiadomo kiedy, zrobiła mi się w życiu góra śmieci. Zaczęłam żyć w iluzji, w świecie nierzeczywistym. Budzisz się któregoś dnia na wielkim śmietnisku po Twój horyzont i zastanawiasz się: ALE JAK? JA? Przecież pracuję, dbam o siebie, ćwiczę, jestem świadoma, uduchowiona, czynna zawodowo, rodzinnie, towarzysko, charytatywnie. Nie leże pod sklepem, nie musze pić, kiedy chcę mogę przestać, tylko czemu wokół tak brzydko, pusto i bez sensu? Ze śmietniska idziesz po kolejne diagnozy - jest ich w menu całe mnóstwo - depresja, ADHD. Objawy bardzo podobne. Dwa wspólne mianowniki - chaos i cierpienie

Fetysz: Pamiętasz swój "pierwszy raz"?

Kasia: Mam kilka lat i maczam paluszek w kieliszeczku z żółtym likierem. "Ależ to zabawne". Takie czasy? Taka świadomość? Kilkadziesiąt lat później też się to dzieje. Alkohol był w każdym domu, w którym bywałam jako dziecko, nastolatka. Próbowaliśmy naśladować rodziców, bo właśnie po wypiciu byli weselsi, bardziej dostępni, zwracali na nas uwagę. Lubiłam imprezy rodzinne czy towarzyskie, było przyjaźnie i "radośnie", było inaczej niż normalnie. Normalnie było ciężko, bo "życie to nie bajka" i "nikt nie powiedział, że będzie łatwo". Imprezy dawały filtr zabawy, koloru i lekkości, który znikał jak bańka mydlana, chciałam jeszcze i jeszcze...

Fetysz: Co sprawiło, że coraz częściej sięgałaś po alkohol?

Kasia: Ekspresowo mnie rozluźniał, dodawał odwagi, rozplątywał język, koił lęki, rozmiękczał, dodawał koloru, odrobinę cudowności. "Jakby Jezus przeszedł bosą stópką po gardle” jak mawiała moja kumpela w szkole psychoterapii uzależnień… W filmie „Żółty szalik” Janusz Gajos deklamuje uczucie relacji z alkoholem jak poemat, to jak zimna wódka wjeżdża mu w gardło. Przy stole siedzi z nim jego syn, którego obecność nie ma szansy cieszyć tak ojca, jak to, że zaraz wleje w siebie „boską substancję”. Taka jest specyfika narkotyków, substancji, które sztucznie robią Ci dobrze. Diabelski pakt, bo z czasem kadr bajki zmienia się w Jurassic Park.

Sięgasz, bo chcesz więcej. Tak to działa, zmienia się tylko tolerancja. Nie ma już tych efektów, co na początku. Wchodzi się w coraz bardziej upiorne przestrzenie, urywa się kontakt z rzeczywistością, robi się rzeczy, których się wstydzisz, o których chcesz zapomnieć. Czarne dziury w pamięci, ktoś opowiada Ci co zrobiłeś... Koszmar.

Fetysz: Jaką najgorszą rzecz zrobiłaś po alkoholu?

Kasia: Najgorsze były te, po których czułam gigantyczny wstyd, chciałam wtedy naprawdę zniknąć. Miałam myśli samobójcze, myślałam, że nie da się dalej żyć z tym, co się wydarzyło. To była przemoc, zachowania ryzykowne seksualnie, wiele razy mogłam skończyć w plastikowym worku. Kiedy na świecie były już moje dzieci ten wstyd stał się moim kopem w dupe, nie było też tak łatwo fantazjować o samobójstwie, bo jak? Zostawić swoje dzieci?

Fetysz: Kiedy zdecydowałaś się na terapię? Jakie wydarzenie albo kto skłoniło Cię do tego, żeby zrobić tak zwany pierwszy krok? Kiedy dotarło do Ciebie, że jesteś uzależniona? Że masz problem? Jak wyglądał ten moment? I kto, o ile taki ktoś w ogóle był, był pierwszą osobą do której poszłaś i powiedziałaś, że potrzebujesz pomocy?

Kasia: Na terapii znalazłam się 13 lat temu, od tego czasu nie pije alkoholu. Wtedy doszłam do miejsca w którym mogłam albo do końca zniszczyć siebie i mój świat albo pójść po pomoc. Zniszczyć siebie nie byłoby dla mnie takim problemem jak zniszczenie świata moich dzieci, mojej rodziny. To przed nimi czułam najgorszy rodzaj wstydu i to mnie rozwalało. Pamiętam moment w którym szykując imprezę dla mojego syna usiadłam w kuchni na podłodze i rozpłakałam się tak, że nie byłam w stanie iść do ludzi. Znowu zawiodłam. Płakałam non stop parę dni i zgłosiłam się do szpitala psychiatrycznego na izbę przyjęć. Czułam się jak wariatka. Udałam się więc do wariatkowa, którym straszyli od dziecka.

Neurologicznie było OK. Dwugodzinna rozmowa z psychiatrą zakończyła się skierowaniem do poradni leczenia uzależnień z podejrzeniem współuzależnienia. Poczułam takie, wiesz, UFF, nie jestem "pierdolniętą psychopatką". W środowisku terapii znalazłam bezpieczną przestrzeń na to, co we mnie łkało.

Znalazłam się w przestrzeni nieoceniania, akceptacji tego, co mówię, zrozumieniu. Nie byłam jedyna i wyjątkowa w swoim chaosie i cierpieniu. Było nas więcej i to miało moc. Moc leczenia chorej duszy. Bo leczyć ciało objawowo to co innego niż szukać miejsc, w których się utknęło jako dziecko i rozwinęło tylko fizycznie.

Fetysz: Jak zareagowałaś, kiedy uzmysłowiłaś sobie, że jesteś alkoholiczką? To słowo jest brzydko nacechowane społecznie. Natychmiast kojarzy się z jakimś lumpem, moczymordą. W kraju, w którym wysoko funkcjonujący alkoholizm jest na porządku dziennym, chyba trudno o tak poważną autorefleksję?

Kasia: Broniłam się, tłumaczyłam, zaprzeczałam, nie wierzyłam, dyskutowałam, no bo jak żyć bez alko? Przecież wszyscy mogą pić, a ja już nigdy nie będę mogła się napić ani kieliszeczka? Ależ mogę! Jestem wolnym człowiekiem, tylko po tym jak przeszłam przez program terapii - po prostu nie chcę. Nauczyłam się żyć naprawdę, bez znieczulenia, bez oszukiwania, bez zatruwania swojej przestrzeni. Relacja z alkoholem truje całą przestrzeń wokół. Żyjąc w relacjach z osobą uzależnioną powstają kolejne zaburzenia pełne lęków, wydrążania poczucia własnej wartości i zaufania do siebie - również leczone - współuzależnienie, DDA równie postępujące w kolejne etapy degradacji życia na wszystkich obszarach.

Fetysz: Jak wygląda terapia?

Kasia: Program terapii trwa dwa lata. Przechodzi przez wiele etapów i tematów. Czyści wątpliwości, to kawał roboty, wysiłek również fizyczny, ciało się somatyzuje. Ja np. na tydzień straciłam głos, byłam obolała, moje ciało było pospinane jak "po ciężkim wypadku"- stwierdziła masażystka. Przechodzimy przez uznanie bezsilności wobec choroby i akceptację. To daje ogromną ulgę. Poznanie choroby, zrozumienie, wspierające środowisko terapeutów i innych trzeźwiejących, uczymy się relacji autentycznych. Szczerze. Prawdziwie. Inaczej to nie ma sensu, inaczej znowu znajdziesz się na drodze na śmietnisko. Każde kłamstwo pracuje na rzecz stanu chorobowego dlatego uzależnionym jest się całe życie, co znaczy, że dożywotnio potrzebujemy być uważni i dbać o trzeźwą higienę. Mamy swoje zalecenia do spełnienia.

Efektem terapii jest poczucie życia we własnej skórze. Jest Ci w niej lepiej niż w tej pijącej. Nie chcesz tam wracać. Życie dostarcza oczywiście na bieżąco materiał do pracy nad sobą i zdarzyć się może wszystko. Są nawroty. To naturalne zjawiska tej choroby. Każdy, kto "wychodzi z uzależnienia" dysponuje swoimi narzędziami i bierze odpowiedzialność za swoje życie.

Fetysz: Mam wrażenie, że żyjemy w świecie, w którym życie bez alkoholu jest praktycznie niemożliwe. Osoby niepijące traktuje się jak zaburzone, właściwie to traktuje się ich jak trędowatych, którzy automatycznie stają się socjalnie nieatrakcyjni. Dwa lata temu urządziłem sobie Dry January i kompletnie odstawiłem alkohol. Przeciągnąłem to do końca lutego i powiem Ci, że zaproszeń na imprezy czy wyjścia się skończyły albo było ich niewiele. Z drugiej też strony, sam nie chciałem na nie chodzić, bo powiedzmy sobie szczerze, to żadna przyjemność patrzeć na tłum najebanych ludzi, kiedy jest się trzeźwym. Co więcej, nie jesteś w stanie wypić tyle bezalkoholowego piwa co tego normalnego. To było dla mnie zaskoczenie, że pociągnąłem dwa kufle piwa ZERO i cześć Tereska, a piwska mogłem wypić kolejne dwa i dopiero zaczynałbym Bajlando!

Kasia: No właśnie: "wszyscy piją" jak żyć? Taka perspektywa jest trudna do zmiany, kiedy żyjemy w takim środowisku. Moje środowisko towarzyskie zupełnie się zmieniło, opustoszało, nie było już sensu się spotykać albo jakoś tak niewygodnie się przy mnie zrobiło. Z czasem wypełniłam życie bardziej jakościowymi, autentycznymi relacjami. Wiesz, nie mam w życiu potrzeby udawania kogoś kim nie jest, bo cena jest zbyt wysoka i nagle okazuje się też, że nie wszyscy piją.

Fetysz: Co Ci zabrał alkohol? I czy w ogóle można zapytać czy coś "dał'?

Kasia: Zabrał i dał. Dostałam nowe życie. Z miejsca prawie śmierci doszłam do życia we wdzięczności i akceptacji, z trwałymi fundamentami. Stoję na ziemi pewnie i choć lubię polatać to robię to w obszarach kreatywnych, ale to już o mnie wiesz, bo pracujemy razem od kilku miesięcy. Nieustannie chce mi się czegoś nowego, mam na to energię i siłę. Regularnie ładuję baterie, bo to nie są zasoby niewyczerpalne. Długo uczyłam się odpuszczać kontrolę i napięcia. Życie jest czytelne, nie boję się go, ufam sobie, kocham i jestem kochana. Bez lęku.

Fetysz: Czytam dużo na temat alkoholu i ADHD. Sam je mam i spotykałem się wielokrotnie ze stwierdzeniami albo opiniami, że nas ciągnie do alkoholu, bo wtedy dopiero zyskujemy wyciszenie w mózgu i możemy się skupić, dlatego często sięgamy po alkohol nie w celu najebania, ale osiągnięcia "spokoju". Zastanowiło mnie to, bo miewałem w przeszłości okresy, w których sięgałem po alkohol, żeby pisać. Kieliszek wina, drugi, cisza i klawiatura. Nigdy nie upijałem się do nieprzytomności czy totalnego zeszmacenia, ale to mi "pomagało". Czułem się taki "skoncentrowany", ale zaczęło mnie to niepokoić jak powtarzało się częściej. Zastanawiałem się czy potrafię pisać "bez". Uważam, że miałem wtedy problem, ale to były też czas, w których cierpiałem już na niezdiagnozowaną depresję.

Kasia: Mam i miałam wiele objawów ADHD. Mogą być zasobem albo mogą przeszkadzać. To zawsze jest indywidualne i złożone. Im prościej rozpracujesz temat tym lepiej. Kiedy zaczynasz kombinować to stosujesz wymyk by się nie skonfrontować z trudnościami lub potrzebą zmiany. Trudniej jest zorganizować się do naturalnych sposobów wyciszania. Alkohol czy inna chemia zmieniająca nastrój są drogą na skróty i dlatego po ludzku ją wybieramy. Ważne by reflektować, mieć ze sobą kontakt, nie zagłuszać się. Jeśli czujesz niepokój, chaos lub straty to potrzeba tam zajrzeć, terapia jest najskuteczniejszym rozwiązaniem by to zmienić. Przynajmniej ja, nie znam lepszego sposobu. Byłam w każdym miejscu tematu terapii, jako pacjent i jako terapeuta. To, co widziałam, słyszałam, doświadczałam, to ile świadectw poznałam sprawia, że mogę powiedzieć, a nawet czuję zobowiązana do tego, by podawać tę wiedzę dalej. Można. "Jest nadzieja...".

Fetysz: Wszyscy wiemy, że nie ma czegoś takiego jak "zdrowy alkohol", a mam wrażenie, że dzisiaj alkoholizm się bardzo usprawiedliwia. Kieliszek wina jest na relaks, na sen, w ogóle traktuje się go jak "nagrodę". Podpisałem kontrakt, skończyłem pisać książkę, dostałem awans, mam urodziny, zrobiłem porządki więc mogę się napić. Nie ma praktycznie okazji do świętowania, przy której alkohol nie jest obecny. Nawet dzieciom przedstawia się go jak jakąś nagrodę, że będą mogli "jak dorosną" jakby najebanie się było jakimś przywilejem.

Kasia: Ogłupianie społeczne bezczelnie się odbywa. Wiadomo, że chodzi o kasę i manipulację, a my w to wchodzimy. "Bo wszyscy piją”. Skoro wszyscy mają Piccolo albo plastikowe butelki w kształcie szampana wypełnione zabawnie i kolorowo słodyczami na urodzinach dzieci to my też. Przecież nasz brzdąc poczuje się wykluczony. Starszy brzdąc już będzie mógł się za to legalnie napić alko na osiemnastce. Taki przywilej dorosłości? Głupota.

Każdy jest odpowiedzialny za siebie i to, co możemy robić dotyczy naszego „podwórka”. Odpowiedzialności za siebie uczymy się na terapii. To, co i jak mówimy, ma znaczenie. Podam Ci przykład - zwrot „kiedy się piło”. Zamiast "kiedy się piło", jest "kiedy piłam". Czyścimy w ten sposób przestrzeń. Nasza mowa i czynności mają ogromne znaczenie. Pracują na nasz stan, otoczenie, codzienność, relacje, sfery zawodowe, to jak się czujemy. Kiedy zaczynasz kłamać robi się brudno, a potem już tylko gęściej i „trzeba się zresetować”. Wszyscy to znamy, nie? I odcięcie weekendowe z czarną dziurą w głowie gotowe. To się nazywa reset? Nie. To śmietnik.

Fetysz: Co najbardziej "lubiłaś" w alkoholu? Czy w ogóle uważasz, że alkohol można "lubić"? Mówi się przecież, że najlepsze jest to, co nas "zabija", nie? Nawet były memy, że co było przy Tobie w najtrudniejszym momencie życia? Na zdjęciu fajki i alkohol i podpis, że "na pewno nie brokuły". Coś w tym jest. Dlaczego my się świadomie zabijamy? Picie i palenie to jest powolne powodowanie własnej śmierci, a jednak - pijemy i palimy. Do tego często dochodzą na bombie także narkotyki. Koktajl Mołotowa.

Kasia: Lubimy stany w których możemy polatać, oderwać się od przygniatającej rzeczywistości, odpowiedzialności, funkcji czy roli. W „Cyrku motyli” filmie, który ostatnio polecałam na „Trzeźwym Piątuniu” (to cykl, który Kasia prowadzi na żywo na swoim Instagramie) maestro cyrku mówi takie piękne zdanie: „Ten świat potrzebuje odrobinę cudowności”, bo świat bywa zły i okrutny. Wojny i inne zwyrodnienia mają się w nim całkiem nieźle. A my chcemy miłości, zabawy, dobra. Kiedy wokół jest źle, alkohol daje iluzję. Każdy może wytworzyć sobie choć na chwile swoje „szczęście”. Mechanizm wydrążonego, rozdwojonego "ja" ma taki obrazek, gdzie przed lustrem stoi wrak człowieka, a on widzi się jako król życia. Obraz rzeczywistości jest zgoła inny, bo alkohol nas oszukuje. Lubimy się oszukiwać aby poczuć się lepiej. Relacja z alkoholem jest jak przemocowy związek. Obraz, który pierwszy przychodzi mi do głowy, to ostatni film Wojtka Smarzowskiego „Dom dobry.” W przedstawionej relacji miłosnej na początku jest wielkie szczęście, wybawienie ze słabej rzeczywistości, które z czasem zamienia się w horror. Nawet nie przypuszczasz, że może istnieć. Jest poza Twoimi wszelkimi wyobrażeniami, bo chęć przekraczania granic i coraz dalszy bieg wydarzeń tworzą sytuacje, wytworzone przez chory umysł. Umysł pojeba w przebraniu dobrodzieja.

Fetysz: Co było najtrudniejsze w terapii? Zdecydowałaś się kiedyś na spotkania AA?

Kasia: Początek i kłótnia ze sobą, że to nie może być prawda, że to niemożliwe. Później była żałoba po relacji z alkoholem. Pojawiły się też momenty zwątpienia, chęć odwrotu, brak sił. Wtedy trafiłam do AA. Byłam pół roku w terapii i mój wystrzał neuroprzekaźników, czyli euforii, z powodu niepicia i tego, że mogę i że jest tak super, że jest bezpiecznie, że mam przestrzeń na moje żale, trudy, płacz i poczucie krzywdy, że grupa mnie wspiera, że dostaje ciepło i uwagę i mogę być taka zapłakana i biedna się ustabilizował. Nie był już w haju. Nastała rzeczywistość czyli: OK, tak było, a teraz idziemy dalej, porządkujemy, uczymy się komunikować, relacjonować, równamy się do poziomu innych. To jest też czas rozpuszczania ego. Ten moment nazywany jest fazą muru. Chciałam znowu „possać słodkiego mleka mamusi” i móc się tylko przytulać, bo jestem taka biedna i bezradna i poszłam na spotkanie. Potrzebowałam po prostu dodatkowego wsparcia. Tam zaczęłam program, dostałam sponsora, ale nie podobało mi się hejtowanie terapeutów i terapii, bo przecież to mi pomogło. Postanowiłam więc zająć się tylko terapią, a do AA wrócić po skończonym leczeniu w poradni uzależnień. Nie wróciłam, ale wielu moich pacjentów po skończonych pobytach w ośrodku uzależnień, gdzie pobyt trwał do kilkunastu tygodni zdecydowali się na program AA i do tej pory są trzeźwi. Każdy ma swoją drogę.

Fetysz: Uważasz, że wyszłaś z uzależnienia?

Kasia: Wyszłam z piwnicy życia, w której strach, wstyd i wieczna krzywda były moją codziennością. Gdzie smutek rządzi każdym obszarem, a ta codzienność jest albo szara albo czarna. Pozbawiona sensu. Wyszłam z mroku. Uzależnienie zostaje w naszym DNA. Potrzebujemy nieustająco dbać o siebie i swoją przestrzeń. Rozpoznajemy w emocjach czy jesteśmy bezpieczni. Kiedy pojawiają się lęki czy inne objawy głodu, które rozpoznaliśmy podczas leczenia, potrzebujemy zrobić update. To są tzw. nawroty.

Dzisiaj czuję wdzięczność za życie, doceniam proste rzeczy, czuje przepływ energii. Jestem bezpieczna, szczęśliwa, wystarczająca, nakarmiona, spokojna. Ten spokój to jest sztos.

***
Kasia prowadzi warsztaty i terapię uzależnień w Bosco Boso. Na spotkania w jej przestrzeni albo online możecie umawiać się telefonicznie lub mailowo. Pamiętajcie - nie jesteście sami. Linki do profili i kontaktu z Kasią zostawiam w komentarzach.

30/05/2026

Wspieraj siebie podczas terapii:

🌬bądź dla siebie dobra/dobry, nie dowalaj sobie, nie zaczynaj kolejnych projektów, nie podejmuj ważnych decyzji-poczekaj aż będziesz pewien w klarowności, podczas terapii zwłaszcza na początku mamy w sobie otwarte rany, chaos i czujemy duuuużo nie wiadomo czego, potrzeba to ogarniać powoli
🌬ruch ożywia ciało, poruszając również emocjami, uwalniając je, dasz im przepływ, pojawią się naturalne endorfiny, ruszaj się, ćwicz
🌬kontaktuj się z żywiołami, z naturą, kiedy tylko się da, zbliży Cię to do Źródła
🌬sprawiaj sobie przyjemności, opiekuj się sobą jak najczulszy rodzic, otulaj się troską
🌬odwiedzaj takie miejsca jak Bosco Boso gdzie FLOATING czy Access Bars®️ pomogą uwolnić napięcie z ciała i uspokoić gonitwe myśli
🌬wybieraj przyjaźne środowisko, ludzi, którzy Ci sprzyjają i szanują Twój proces trzeźwienia, przebywanie wśród pijących alko będzie Cie trigerować, da Ci niepokój, spowoduje głody
🌬praktykuj świadomy ODDECH - to pierwsze co robisz by żyć na tym świecie:) HALT, 24 h
🌬planuj dzień, w uporządkowanej przestrzeni łatwiej się funkcjonuje
🌬praktykuj wdzięczność
🌬by zatrzymać wciągające w czeluści smutku czy wkurwu na siebie kłębowisko myśli, by nie grzęznąć rób jak wyżej👆
Po więcej zapraszam do kontaktu 🌬

26/05/2026
22/05/2026

Kosmiczny czas we dwoje🩵🩵piękne dzięki za Was🩵🩵

11/05/2026

🩵floating i jego paleta dobrodziejstw🩵dziękujemy za opinie🩵💨

10/05/2026

Pięknie dziękujemy, że wybieracie nasze bosco na swoje wolne chwile❤️❤️do miłego💚🩵❤️💛🧡🤍🩶💜🩷

09/05/2026

Kto pamięta? Bosco ma już 8 lat🪽🪽🪽🪽🤍🤍🤍🌊🌊🌊💨💨💨

08/05/2026

27/04/2026

W wodzie tkwi życie, jest wstępem do każdej ludzkiej historii. Jest chrztem. Płynie energią przejrzystą jak łza. W naturze, woda jest niepokalana, kryje w sobie czystość i siłę źródła, z którego bije. Bez niej nie istnieje świat. Jest magią. W wielu wierzeniach oczyszcza i zmywa grzechy. Jej odgłos koi, uspokaja, jest jak umiejętnie przeprowadzona medytacja.

Floating to sztuka dryfowania. Jesteś Ty, nie znasz bólu, napięć, nie znasz zmęczenia. Nie ma social mediów. Nie ma stresu. Nie ma przebodźcowania. Wracasz do domu. Domu, którego nie pamiętasz, ale z którego wszyscy pochodzimy.

Tekst 🩵💨

20/02/2026

Trzeźwy Piątunio 2026
Jak to jest czuć się bezpiecznie?

Address

Opolska 6a

46-045

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Bosco Boso posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your business to be the top-listed Health & Beauty Business?

Share