Dość Milczenia

Dość Milczenia Tu będę pokazywał z jakimi problemami boryka się osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim.

 # Absurd XXI wieku w Tychach. Osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności musi „udowadniać”, że naprawdę jest niepełn...
09/05/2026

# Absurd XXI wieku w Tychach. Osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności musi „udowadniać”, że naprawdę jest niepełnosprawna

To miał być zwykły telefon w sprawie rehabilitacji.
Kilka minut rozmowy, ustalenie terminu, później konsultacja z lekarzem i rozpoczęcie leczenia. Tak wygląda to dziś w nowoczesnym świecie. Przynajmniej teoretycznie.

W praktyce osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności w Tychach nadal musi przechodzić procedury rodem z poprzedniej epoki.

Żeby zarejestrować się na rehabilitację w szpitalu Megrez, trzeba osobiście stawić się w rejestracji i pokazać orzeczenie o niepełnosprawności. Nie mailowo. Nie elektronicznie. Nie podczas wizyty u lekarza rehabilitacji, który i tak później oceni, jakie zabiegi można wykonywać.
Najpierw trzeba przyjechać tylko po to, żeby pani w okienku „zobaczyła dokument”.

W XXI wieku.
W czasach Internetowego Konta Pacjenta, e-recept, e-skierowań i podpisów elektronicznych.

Trudno nie zadać pytania: czy to jeszcze procedura, czy już zwykła urzędnicza bezduszność?

Osoba z niepełnosprawnością często organizuje każdy wyjazd jak logistyczną operację. Transport, pomoc drugiej osoby, ból, zmęczenie, czas. Dla wielu ludzi samo dotarcie do szpitala jest ogromnym wysiłkiem. Tymczasem system mówi jasno: „Proszę przyjechać tylko po to, żeby pokazać papier”.

Papier, którego nie można wysłać mailem.
Papier, którego nie może zweryfikować lekarz podczas wizyty.
Papier, który według rejestracji musi zostać obejrzany osobiście — najlepiej zanim pacjent w ogóle dowie się, jakie zabiegi będą dla niego odpowiednie.

Najbardziej absurdalne jest jednak co innego.
Państwo przyznaje osobie ze znacznym stopniem niepełnosprawności szczególne uprawnienia właśnie po to, aby likwidować bariery. Tymczasem placówka medyczna tworzy kolejną barierę — całkowicie niepotrzebną.

To nie jest problem jednego dokumentu.
To jest problem myślenia o osobach z niepełnosprawnościami.

Bo dostępność to nie tylko podjazd przed budynkiem. Dostępność zaczyna się tam, gdzie instytucja rozumie, że człowiek nie powinien być zmuszany do dodatkowych wizyt, stresu i upokorzeń tylko dlatego, że systemowi „tak wygodniej”.

I właśnie dlatego coraz więcej osób zadaje dziś pytanie:
czy to naprawdę wymóg procedur szpitala Megrez, czy może zwykła nadgorliwość i złośliwość ludzi siedzących za okienkiem?

Bo jeśli osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności musi osobiście udowadniać swoją niepełnosprawność tylko po to, by zapisać się do lekarza, to coś w tym systemie po prostu bardzo mocno nie działa.

fot. www.facebook.com/pg/Wojewódzki-Szpital-Specjalisty

Są sytuacje w życiu, kiedy człowiek naprawdę potrzebuje pomocy – nie „na papierze”, tylko realnie, tu i teraz.Chciałbym ...
16/04/2026

Są sytuacje w życiu, kiedy człowiek naprawdę potrzebuje pomocy – nie „na papierze”, tylko realnie, tu i teraz.

Chciałbym z całego serca podziękować Panu Wiceprezydentowi Paweł Grosman za ogromne zaangażowanie, zrozumienie i przede wszystkim szybką reakcję w naszej sprawie.

Po złożeniu dokumentacji do MOPS zostaliśmy wpisani na listę rezerwową. Uzasadnienie było dla nas trudne do zaakceptowania – że skoro mam żonę, to ona może mi pomagać i nie potrzebujemy dodatkowego wsparcia. Niestety, życie napisało zupełnie inny scenariusz – moja żona po poważnym urazie (złamanie nogi) sama wymaga pomocy i nie jest w stanie mnie wspierać tak, jak wcześniej.

W tej trudnej sytuacji Pan Wiceprezydent nie tylko znalazł dla nas czas na spotkanie, ale przede wszystkim podjął realną interwencję.

Efekt?
Najpierw przyznano nam 110 godzin opieki wytchnieniowej, a zaledwie kilka dni temu otrzymaliśmy informację o zwiększeniu wsparcia do pełnej puli – 240 godzin.

To dla nas ogromna ulga i realna pomoc w codziennym funkcjonowaniu.

Niestety, nadal pozostaje jedna kwestia – nie został przyznany dodatek, mimo że sytuacja została dokładnie udokumentowana. Powodem, który otrzymaliśmy, jest brak środków finansowych. W tej sprawie będę ponownie zabiegał o spotkanie, aby przedstawić pełną dokumentację i doprowadzić do sprawiedliwego rozwiązania. To nie jest żadna fanaberia – to po prostu konieczność wynikająca z naszej sytuacji życiowej.

Na koniec chcę powiedzieć jedno – nie warto się poddawać. Żyjemy w czasach, w których o rzeczy podstawowe i niezbędne do codziennej egzystencji trzeba często walczyć do skutku. W moim przypadku ta walka przyniosła efekty i wierzę, że może przynieść je także innym.

Jeszcze raz dziękuję za okazane wsparcie i pokazanie, że w samorządzie są ludzie, którzy naprawdę słuchają i działają.

fot. umtychy.pl

Dziś chcę publicznie i z całego serca podziękować Maćkowi Blada.Rok temu spotkałem się z Nim w sprawie likwidacji barier...
09/04/2026

Dziś chcę publicznie i z całego serca podziękować Maćkowi Blada.

Rok temu spotkałem się z Nim w sprawie likwidacji barier architektonicznych w Tychach. Powiedziałem wtedy o problemach, z którymi na co dzień mierzą się osoby poruszające się na wózkach. I dziś spotkało mnie coś, co naprawdę mnie poruszyło.

Jadąc dzisiaj wózkiem przez przejście dla pieszych na ulicy Dębowej, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zobaczyłem, że krawężnik został obniżony. Dla wielu osób to może być drobna zmiana. Dla mnie i dla wielu innych osób z niepełnosprawnością to po prostu realna różnica w codziennym życiu, samodzielności i bezpieczeństwie.

Czekam jeszcze na poprawę dwóch kolejnych miejsc, ale wiem, że to już nie zależy bezpośrednio od Maćka.

Chcę też przypomnieć inną sytuację. Gdy zgłosiłem Maćkowi problem z zapadniętym chodnikiem na skrzyżowaniu ulic Mikołowskiej i Katowickiej, przy stacji Orlen, temat został załatwiony naprawdę szybko — w ciągu około 14 dni chodnik został naprawiony.

I właśnie dlatego chcę to powiedzieć głośno:
to jest odpowiednia osoba w naszym mieście do załatwiania spraw mieszkańców.
Osoba, która nie zostawia ludzi samych z problemem, tylko wysłucha, zainteresuje się i — jeśli tylko jest taka możliwość — naprawdę pomaga.

W dzisiejszych czasach bardzo potrzeba nam takich ludzi.
Ludzi, którzy nie obiecują na pokaz.
Ludzi, którzy nie odwracają wzroku.
Ludzi, którzy rozumieją, że za każdą sprawą stoi człowiek, jego życie, jego codzienność i jego godność.

Maćku — dziękuję.
Za konkretne działanie, za skuteczność, za zaangażowanie i za zwykłą ludzką empatię.
Naprawdę takich ludzi potrzeba nam dużo więcej.

Zdjęcie poglądowe, pokazujące miejsce naprawy.

Zamiast sporów na Facebooku – czas na realny dialog o dostępności w TychachDyskusja o dostępności przestrzeni miejskiej ...
17/03/2026

Zamiast sporów na Facebooku – czas na realny dialog o dostępności w Tychach

Dyskusja o dostępności przestrzeni miejskiej w Tychach coraz częściej przenosi się do internetu. Komentarze, polemiki, wzajemne odpowiedzi — to wszystko pokazuje jedno: temat jest ważny i budzi emocje.

Ale czy naprawdę o to chodzi?

Czy dostępność dla osób z niepełnosprawnościami powinna być przedmiotem publicznych sporów na Facebooku, czy raczej konkretnych działań i realnej współpracy?

Bo prawda jest taka, że każda niepełnosprawność jest inna.
Inne są potrzeby osoby poruszającej się na wózku, inne osoby niewidomej, inne seniora, a jeszcze inne osoby po urazach czy z ograniczeniami ruchowymi.

Nie da się tego zamknąć w jednym komentarzu, jednym projekcie czy jednej opinii.

Dlatego zamiast kolejnych internetowych dyskusji, które często prowadzą donikąd, warto postawić na coś znacznie bardziej konstruktywnego:

realne spotkanie i rozmowę

Spotkanie, na którym:
✔️ osoby z niepełnosprawnościami będą mogły przedstawić swoje potrzeby
✔️ mieszkańcy pokażą konkretne problemy w przestrzeni miasta
✔️ urzędnicy i projektanci będą mogli wysłuchać doświadczeń z pierwszej ręki
✔️ a wszystkie strony wspólnie wypracują rozwiązania, które naprawdę działają

Bo dostępność nie jest teorią.
Nie jest też zestawem wytycznych odhaczanych w dokumentach.

To codzienne życie ludzi, którzy chcą normalnie funkcjonować — dojechać do pracy, do lekarza, do sklepu czy do instytucji kultury.

I właśnie dlatego wymaga podejścia indywidualnego, opartego na realnych doświadczeniach, a nie tylko na projektach „z biurka”.

Apel do władz miasta Tychy

Dlatego zwracam się z apelem do władz miasta Tychy:

zorganizujmy otwarte spotkanie dotyczące dostępności przestrzeni miejskiej.

Zaproszenie powinno trafić do:
– osób z niepełnosprawnościami
– organizacji społecznych
– mieszkańców
– projektantów i wykonawców
– oraz wszystkich zainteresowanych tematem

Niech to będzie przestrzeń do rozmowy, wymiany doświadczeń i wspólnego szukania rozwiązań.

Bo tylko wtedy mamy szansę tworzyć miasto naprawdę dostępne — nie na papierze, ale w praktyce.

Dostępność zaczyna się od rozmowy

Tychy mają potencjał, żeby być miastem przyjaznym dla wszystkich mieszkańców.

Ale żeby tak się stało, potrzebne jest coś więcej niż dyskusje w internecie.

Potrzebny jest dialog.
Współpraca.
I gotowość do słuchania.

Bo dostępność nie powinna dzielić.
Powinna łączyć.

Znowu ta sama historia…Po moim ostatnim wpisie dotyczącym ul. Grota-Roweckiego można było mieć nadzieję, że zanim ktoś z...
16/03/2026

Znowu ta sama historia…

Po moim ostatnim wpisie dotyczącym ul. Grota-Roweckiego można było mieć nadzieję, że zanim ktoś zacznie kolejny raz pouczać wszystkich dookoła w sprawach dostępności, to najpierw dokładnie przyjrzy się miejscu, o którym mówi.

Niestety wygląda na to, że pan Ireneusz Sieńko znowu się rozpędził w krytyce, tym razem w kierunku Teatru Małego w Tychach.

I tutaj trzeba powiedzieć bardzo jasno:

Podczas remontu Teatru Małego zadbano o osoby z niepełnosprawnościami.

Jeżeli ktoś naprawdę był w tym miejscu i sprawdził je w praktyce, to wie, że:

✔️ od tyłu budynku można bardzo wygodnie podjechać samochodem
✔️ znajduje się tam zerowy krawężnik
✔️ jest komfortowe miejsce do wyjścia z samochodu dla osoby na wózku
✔️ oraz dobrze wykonany podjazd, który prowadzi bezpośrednio do budynku

Czyli dokładnie to, czego oczekują osoby poruszające się na wózkach – logiczny, bezpieczny i wygodny ciąg komunikacyjny.

Dlatego naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego pan Sieńko zamiast skupić się na realnych barierach w mieście, zaczyna czepiać się miejsc, które zostały wykonane poprawnie.

Wygląda to trochę tak, jakby zwyczajnie brakowało już tematów do krytykowania.

W poprzednim wpisie – dotyczącym ul. Grota-Roweckiego – pokazałam bardzo konkretny przykład, gdzie proponowane rozwiązanie mogłoby narazić osobę z niepełnosprawnością na niebezpieczeństwo.

I tam problem jest realny.

Natomiast w przypadku Teatru Małego mamy sytuację zupełnie odwrotną – rozwiązanie zostało wykonane w sposób przemyślany i przyjazny dla osób z niepełnosprawnościami.

Dlatego zamiast kolejnych wpisów szukających problemu tam, gdzie go nie ma, może warto byłoby skupić się na miejscach w Tychach, które naprawdę wymagają poprawy.

Bo takich miejsc w naszym mieście niestety nadal nie brakuje.

A osoby z niepełnosprawnościami naprawdę potrzebują konkretnych działań, a nie nieustannego szukania sensacji tam, gdzie wszystko działa tak, jak powinno.

Udostępniam zdjęcie z Google Street View, żeby każdy mógł sam zobaczyć, jak wygląda to miejsce w praktyce.

Dostępność tylko na papierze? Nie tędy droga.W sprawie przebudowy ul. Grota-Roweckiego w Tychach po raz kolejny wraca te...
13/03/2026

Dostępność tylko na papierze? Nie tędy droga.

W sprawie przebudowy ul. Grota-Roweckiego w Tychach po raz kolejny wraca temat dostępności dla osób z niepełnosprawnościami. I niestety znów okazuje się, że niektórzy chętnie zabierają głos, ale nie analizują dokładnie skutków swoich pomysłów.

Pan Ireneusz Sieńko, który w poprzednich wyborach kandydował do Rady Miasta z listy Polska 2050, postanowił wypowiedzieć się na temat tego, jak powinno wyglądać rozwiązanie przy miejscu parkingowym dla osób z niepełnosprawnościami.

Problem w tym, że pokazany przez niego wariant nie rozwiązuje problemu, a może go jeszcze pogłębić.

Na moim szkicu widać to bardzo wyraźnie:
🟢 zielone strzałki pokazują, jak takie rozwiązanie powinno wyglądać prawidłowo — wyjazd i wjazd na chodnik powinien być możliwy z przodu samochodu, w sposób logiczny, prosty i bezpieczny.
🔴 czerwony wariant, o którym mowa, oznacza w praktyce konieczność manewrowania z prawej strony samochodu, co w tym miejscu nie stanowi żadnego realnego udogodnienia.

I trzeba to powiedzieć wprost:
jeżeli pan Sieńko publicznie doradza, jak powinno wyglądać takie rozwiązanie, to najpierw powinien je bardzo dokładnie przemyśleć.

Bo tutaj nie chodzi o zwykły komentarz w internecie.
Tutaj chodzi o bezpieczeństwo osób z niepełnosprawnościami.

Proponowanie rozwiązania, w którym osoba poruszająca się na wózku miałaby wjeżdżać na chodnik z prawej strony samochodu, jest rozwiązaniem nietrafionym i niebezpiecznym. Taki układ w praktyce może zmuszać kierowcę na wózku do wykonywania nielogicznych i ryzykownych manewrów, a w efekcie narażać go na niebezpieczeństwo.

Jeżeli ktoś zabiera głos w sprawie udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami, to musi rozumieć konsekwencje swoich słów.
Bo źle przemyślana „rada” w takim miejscu nie jest niewinną opinią — może prowadzić do sytuacji, w której osoba z niepełnosprawnością będzie realnie zagrożona.

Co więcej, kiedy wcześniej opisywałam na portalu problemy związane z krawężnikami, pan Sieńko nie widział problemu. Dziś znów przedstawia pomysł, który w praktyce nie rozwiązuje sprawy tak, jak powinien.

Każdy, kto chce o tym poczytać więcej, może cofnąć się w historii portalu i znaleźć dokładny opis tamtego zdarzenia.

W tej sprawie apeluję również do MZUiM Tychy, aby bardzo dokładnie przemyślał ewentualną poprawkę i nie wprowadzał rozwiązań pozornych, które dobrze wyglądają tylko na papierze, ale w rzeczywistości nie zapewniają osobom z niepełnosprawnościami bezpiecznego i logicznego dostępu do chodnika.

Dostępność to nie statystyka, nie formalność i nie temat do powierzchownych komentarzy.
Dostępność to realne bezpieczeństwo człowieka.

I właśnie dlatego takie sprawy trzeba nazywać po imieniu.

🌷 Drogie Panie! 🌷Z okazji Dnia Kobiet składamy Wam najserdeczniejsze życzenia:dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń...
08/03/2026

🌷 Drogie Panie! 🌷

Z okazji Dnia Kobiet składamy Wam najserdeczniejsze życzenia:
dużo zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń oraz codziennych powodów do uśmiechu.

Niech każdy dzień przynosi Wam radość, życzliwość ludzi wokół oraz poczucie, że jesteście doceniane – nie tylko od święta, ale przez cały rok.

Dziękujemy za Waszą siłę, ciepło, mądrość i piękno, które wnosicie do świata.

💐 Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet! 💐

🚨 MIMO DOSTĘPNYCH ROZWIĄZAŃ💰 DOFINANSOWANIE Z PFRON JEST MOŻLIWE♿ W TYCHACH BRAKUJE SYSTEMOWEGO TRANSPORTU🚑 DLA OSÓB Z N...
06/02/2026

🚨 MIMO DOSTĘPNYCH ROZWIĄZAŃ
💰 DOFINANSOWANIE Z PFRON JEST MOŻLIWE
♿ W TYCHACH BRAKUJE SYSTEMOWEGO TRANSPORTU
🚑 DLA OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIAMI

W dyskusjach o transporcie osób z niepełnosprawnościami bardzo często słyszymy jedno zdanie-wytrych:
„System ma swoje ograniczenia.”
Problem w tym, że konsekwencją tych „ograniczeń” jest bardzo często brak realnego dostępu do leczenia.

Nie na papierze.
Nie w strategiach.
W prawdziwym życiu.

Bo kluczowe pytanie brzmi: kto i na jakiej podstawie kwalifikuje pacjenta do danego rodzaju transportu — i kto bierze za tę decyzję odpowiedzialność?

Teoretycznie: lekarz.
W praktyce: nikt.

Już dziś widzimy, jak często zlecenia transportu są wystawiane błędnie — choćby w podstawowej kategorii „leżący” kontra „siedzący”. To nie są wyjątki, tylko codzienność pacjentów. W takim systemie oczekiwanie, że lekarz będzie dodatkowo rzetelnie opisywał, czy ktoś może jechać transportem „miejskim”, jaką ma stabilność, zakres ruchu, ryzyko i sposób zabezpieczenia, jest po prostu oderwane od realiów.

Bez jasnych kryteriów, procedur kwalifikacji i realnej weryfikacji przed wysłaniem pojazdu tworzymy tylko drugi, równoległy system, który znów będzie działał dobrze wyłącznie w dokumentach. A człowiek — jak zawsze — zostanie pomiędzy.

I tu dochodzimy do sedna:
system nie działa.
I to jest fakt, nie opinia.

Tworzą go ludzie, którzy bardzo często nie mają pojęcia, jak wygląda transport osoby na wózku w terenie, jakie są ograniczenia sprzętu, pozycji pacjenta i realne ryzyka przy transferze. Dopóki tego nie zrozumiemy, problem będzie wracał — niezależnie od liczby konferencji, strategii i haseł.

I jest jeszcze jeden fakt, którego w tej dyskusji nie da się dłużej ignorować:
prywatnym firmom utrzymywanie specjalistycznego transportu dla osób z niepełnosprawnościami po prostu się opłaca — i nie robią z tego problemu.

Firmy takie jak ASKARS nie zastanawiają się, czy „system jest od tego”, ani czy „procedury na to pozwalają”. One po prostu kupują przystosowany samochód, zatrudniają ludzi, wożą pacjentów i biorą odpowiedzialność. Bez konferencji, bez przerzucania winy, bez opowieści o „niemożliwościach”. To obnaża brutalną prawdę: problemem nie są pieniądze, technologia ani brak rozwiązań — problemem jest brak decyzji po stronie instytucji publicznych.

Jeżeli prywatny podmiot potrafi utrzymać taki pojazd w ciągłym ruchu i normalnie funkcjonować biznesowo, to tłumaczenia, że dla miasta czy samorządu jest to „zbyt trudne”, brzmią niepoważnie. A momentami wręcz cynicznie.

Jeżeli konsekwencją „obiektywnych ograniczeń” jest to, że osoby na wózkach nie dojeżdżają na badania i wizyty, to uczciwie należałoby powiedzieć wprost:
zamknijmy ich w rezerwacie i udawajmy, że problem nie istnieje.

Bo dokładnie tak to dziś wygląda w praktyce.

To nie jest zarzut wobec ratowników czy pojedynczych pracowników. To jest systemowe wykluczenie, w którym odpowiedzialność zawsze „leży gdzie indziej”, a osoba z niepełnosprawnością zostaje sama — pomiędzy procedurą a rzeczywistością.

Dlatego mówienie: „system nie jest od tego” nie jest argumentem.
To jest wygodne usprawiedliwienie.

Państwo i samorząd są dokładnie od tego, aby każdy obywatel mógł bezpiecznie dotrzeć do lekarza.
Nie oczekujemy przywilejów.
Oczekujemy minimum cywilizacji.

W tym kontekście miasto Tychy naprawdę potrzebuje specjalistycznego samochodu do transportu osób z niepełnosprawnościami, w tym osób poruszających się na wózkach. Nie udaję eksperta od przepisów — nie znam wszystkich ścieżek zakupu — ale wiemy, że Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych refunduje tego typu inwestycje, przynajmniej częściowo. To nie jest science fiction. To jest rozwiązanie dostępne tu i teraz.

Jestem przekonany, że taki pojazd byłby w ciągłym ruchu. Bo potrzeba nie dotyczy wyłącznie osób z orzeczeniem. Są też osoby po operacjach, urazach, w okresach przejściowej niesamodzielności — które dziś również wypadają poza system.

Jeśli Tychy chcą w 100% zasługiwać na hasło „Tychy – dobre miejsce”, to właśnie w takich sprawach. W obszarze transportu osób z niepełnosprawnościami byłby to konkretny, mierzalny powód do dumy, którym miasto mogłoby się realnie chwalić przed innymi samorządami — nie deklaracją, tylko działaniem.

Na koniec jedno zdanie, które warto zapamiętać:
każda niepełnosprawność w Polsce jest inna.

I zanim ktoś zacznie pisać posty negujące sens takich rozwiązań, niech spędzi 24 godziny z osobą, której ten problem dotyczy. Dopiero potem niech pisze komentarze i opinie. Bo publicystyka, która niczego nie rozumie, nie tylko nic nie wnosi — ona pogarsza sytuację.

Na to zgody być nie może.

Dwie karetki, dwie godziny chaosu i zero systemu. Tak w Polsce „organizuje się” transport osoby z niepełnosprawnościąTo ...
04/02/2026

Dwie karetki, dwie godziny chaosu i zero systemu. Tak w Polsce „organizuje się” transport osoby z niepełnosprawnością

To nie był wypadek.
To nie był zbieg okoliczności.
To była systemowa porażka, która wydarzyła się dokładnie tak, jak od lat była przewidywana.

Jestem osobą z niepełnosprawnością. Choruję na artrogrypozę, mam sztywne biodro, poruszam się na wózku inwalidzkim z pełną regulacją siedziska. Nie mogę być transportowany w pozycji leżącej. To nie jest opinia — to medyczny fakt, potwierdzony historią mojego leczenia.

A jednak właśnie tak — wbrew wiedzy, wbrew doświadczeniu i wbrew zdrowemu rozsądkowi — próbowano mnie przewieźć.

„Na leżąco” – jedno zdanie, które może złamać kręgosłup

Po wystawieniu przez lekarza rodzinnego zlecenia na RTG kolana i transport sanitarny, zadzwoniła do mnie pracownica rejestracji przychodni. Poinformowała, że transport będzie realizowany „na leżąco”.

Natychmiast zaprotestowałem.
Kilka lat temu podobny transport zakończył się uszkodzeniem mojego kręgosłupa. Zostałem przeniesiony na płachcie, w pozycji przypominającej hamak. Leczenie trwało ponad rok.

Powiedziałem to jasno i wprost.

Usłyszałem odpowiedź, która dziś brzmi jak kpina:

„To nie problem. W dokumentach jest leżąco, ale pojedzie Pan na wózku.”

Nie, to nie był problem na papierze.
To był problem w rzeczywistości.

Pierwsza karetka: brak możliwości
Druga karetka: brak możliwości
System: brak refleksji

Rano przyjechał pierwszy transport sanitarny.
Ratownik medyczny — profesjonalny i empatyczny — od razu stwierdził, że nie ma fizycznej możliwości przewiezienia mnie na wózku. Karetka była za niska, brakowało miejsca i zabezpieczeń.

Po konsultacji z dyspozytorem zapadła decyzja: wyślemy drugą karetkę.

Druga karetka. Ten sam problem.
Brak miejsca. Brak możliwości. Brak systemu.

W tym czasie:
- dwie karetki zostały wyłączone z realnych interwencji
- minęły ponad dwie godziny
- pacjent nadal nie miał jak dotrzeć na badanie

To nie był błąd ratowników.
To nie była zła wola.
To była konsekwencja decyzji administracyjnej podjętej bez zrozumienia realiów życia osób z niepełnosprawnością.

Prywatna taksówka zamiast publicznego systemu

Ostatecznie zdecydowano, że zostanę przewieziony prywatną taksówką przystosowaną do przewozu osób na wózkach inwalidzkich.

Co więcej — firma transportowa, widząc skalę problemu, na własny koszt zorganizowała specjalistyczny pojazd na kolejny dzień.

To prywatny podmiot wykazał się odpowiedzialnością, której nie potrafił zapewnić system publiczny.

Ile jeszcze razy?

Od lat piszę, apeluję, ostrzegam.
Przed wyborami rozmawiałem z radnymi. Tłumaczyłem, że miasto musi posiadać choć jeden pojazd przystosowany do transportu osób na wózkach:
- do przychodni
- do szpitali
--na badania diagnostyczne

Nie za darmo.
Nie jako przywilej.
Jako element podstawowej infrastruktury społecznej.

Efekt tych apeli?
Dokładnie taki, jak opisany powyżej.

To nie jest problem „jednej osoby”

Dziś ta historia dotyczy mnie.
Jutro dotyczy:
- osoby po wypadku
- seniora po operacji
- dziecka z niepełnosprawnością
- każdego, kto nagle przestanie chodzić

Transport osoby z niepełnosprawnością to nie fanaberia.
To prawo do leczenia.

Pytanie brzmi:
co jeszcze musi się wydarzyć, żeby radni i prezydent miasta przestali traktować ten temat jak niewygodny margines?

Czy dopiero tragedia uruchomi myślenie?
Czy dopiero proces sądowy?
Czy dopiero medialny skandal?

Bo dziś w Polsce osoba na wózku może dostać zlecenie na transport, ale nie może dostać transportu, który jej nie uszkodzi.

I to jest fakt.



Tychy: gdy znika śnieg, zostaje obojętność. Gdzie jest reakcja miasta na problemy osób z niepełnosprawnościami?Nieodśnie...
29/01/2026

Tychy: gdy znika śnieg, zostaje obojętność.
Gdzie jest reakcja miasta na problemy osób z niepełnosprawnościami?

Nieodśnieżone dojścia do budynków, brak reakcji ze strony MZBM i milczenie władz miasta — tak w praktyce wygląda codzienność części mieszkańców Tychów z niepełnosprawnościami w sezonie zimowym. To nie incydent. To problem systemowy.

W ostatnich tygodniach pojawiły się kolejne sygnały o braku właściwego utrzymania ciągów komunikacyjnych przy budynkach zarządzanych przez MZBM. W przypadku osób poruszających się na wózku inwalidzkim lub z poważnymi ograniczeniami ruchowymi nie jest to kwestia komfortu, lecz realnego zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa.

Obietnice były. Reakcji brak

W czasie kampanii wyborczej wielu radnych podkreślało wrażliwość społeczną, równość i dostępność przestrzeni miejskiej. Dziś, gdy problem dotyczy konkretnych osób, reakcji brakuje. Nie wszystkich — ale tych, którzy publicznie deklarowali gotowość do działania.

Pojawia się więc pytanie: gdzie są dziś ci radni, którzy obiecywali wsparcie mieszkańcom w trudnych sytuacjach?

Prezydent miasta i odpowiedzialność Urzędu

Równie istotne jest pytanie o rolę władz wykonawczych. Gdzie jest Maciej Gramatyka, gdy do opinii publicznej docierają sygnały o braku podstawowej dostępności?

Warto jasno podkreślić: MZBM nie jest jednostką działającą niezależnie. Nad jego funkcjonowaniem pieczę sprawuje Urząd Miasta, który odpowiada za nadzór, reakcję i egzekwowanie obowiązków. Brak działania ze strony MZBM oznacza więc nie tylko błąd operacyjny, ale także zaniechanie nadzorcze.

Problem nie dotyczy pogody

To nie jest artykuł o zimie.
To jest artykuł o odpowiedzialności.

W mieście, które aspiruje do miana nowoczesnego i otwartego, osoba z niepełnosprawnością nie powinna zastanawiać się, czy bezpiecznie wyjdzie z domu. Brak odśnieżenia dojść to nie „niedogodność” — to wykluczenie w praktyce.

Milczenie jako komunikat

Milczenie radnych, Urzędu Miasta i prezydenta również jest formą komunikatu. Oznacza ono, że problemy osób z niepełnosprawnościami nie są traktowane jako priorytet, mimo publicznych deklaracji i obowiązujących standardów dostępności.

Jeśli miasto nie reaguje na tak podstawowe kwestie, rodzi się pytanie o realną wartość haseł o równości i empatii, które tak często pojawiają się w oficjalnych wystąpieniach.

Ten tekst nie jest oskarżeniem.
Jest wezwaniem do reakcji.

Bo w Tychach problemem nie jest śnieg.
Problemem jest obojętność.

Adres

Tychy
43-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dość Milczenia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Dość Milczenia:

Udostępnij