09/05/2026
# Absurd XXI wieku w Tychach. Osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności musi „udowadniać”, że naprawdę jest niepełnosprawna
To miał być zwykły telefon w sprawie rehabilitacji.
Kilka minut rozmowy, ustalenie terminu, później konsultacja z lekarzem i rozpoczęcie leczenia. Tak wygląda to dziś w nowoczesnym świecie. Przynajmniej teoretycznie.
W praktyce osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności w Tychach nadal musi przechodzić procedury rodem z poprzedniej epoki.
Żeby zarejestrować się na rehabilitację w szpitalu Megrez, trzeba osobiście stawić się w rejestracji i pokazać orzeczenie o niepełnosprawności. Nie mailowo. Nie elektronicznie. Nie podczas wizyty u lekarza rehabilitacji, który i tak później oceni, jakie zabiegi można wykonywać.
Najpierw trzeba przyjechać tylko po to, żeby pani w okienku „zobaczyła dokument”.
W XXI wieku.
W czasach Internetowego Konta Pacjenta, e-recept, e-skierowań i podpisów elektronicznych.
Trudno nie zadać pytania: czy to jeszcze procedura, czy już zwykła urzędnicza bezduszność?
Osoba z niepełnosprawnością często organizuje każdy wyjazd jak logistyczną operację. Transport, pomoc drugiej osoby, ból, zmęczenie, czas. Dla wielu ludzi samo dotarcie do szpitala jest ogromnym wysiłkiem. Tymczasem system mówi jasno: „Proszę przyjechać tylko po to, żeby pokazać papier”.
Papier, którego nie można wysłać mailem.
Papier, którego nie może zweryfikować lekarz podczas wizyty.
Papier, który według rejestracji musi zostać obejrzany osobiście — najlepiej zanim pacjent w ogóle dowie się, jakie zabiegi będą dla niego odpowiednie.
Najbardziej absurdalne jest jednak co innego.
Państwo przyznaje osobie ze znacznym stopniem niepełnosprawności szczególne uprawnienia właśnie po to, aby likwidować bariery. Tymczasem placówka medyczna tworzy kolejną barierę — całkowicie niepotrzebną.
To nie jest problem jednego dokumentu.
To jest problem myślenia o osobach z niepełnosprawnościami.
Bo dostępność to nie tylko podjazd przed budynkiem. Dostępność zaczyna się tam, gdzie instytucja rozumie, że człowiek nie powinien być zmuszany do dodatkowych wizyt, stresu i upokorzeń tylko dlatego, że systemowi „tak wygodniej”.
I właśnie dlatego coraz więcej osób zadaje dziś pytanie:
czy to naprawdę wymóg procedur szpitala Megrez, czy może zwykła nadgorliwość i złośliwość ludzi siedzących za okienkiem?
Bo jeśli osoba ze znacznym stopniem niepełnosprawności musi osobiście udowadniać swoją niepełnosprawność tylko po to, by zapisać się do lekarza, to coś w tym systemie po prostu bardzo mocno nie działa.
fot. www.facebook.com/pg/Wojewódzki-Szpital-Specjalisty