05/06/2026
Przyszedł do mnie, bo bał się, że zacznie wybuchać na żonę i dziecko.
Prowadzi dwie firmy.
Każdego dnia podejmuje decyzje, od których zależą pensje wielu rodzin. Rozwiązuje problemy, rozmawia z ludźmi, gasi pożary, bierze odpowiedzialność za rzeczy, których większość z nas nawet nie widzi.
Przyszedł do mnie na sesję strategiczną,
bo powiedział
„Nie chcę już wybuchać na żonę i dziecko, ale czasami już nie wyrabiam i jest za ciężko.”
Zacząłem go słuchać.
Okazało się, że wraca do domu po całym dniu pracy, a tam czeka już zmęczona żona z dzieckiem.
Ona marzy o chwili oddechu i on marzy o chwili oddechu.
Ona przekazuje mu dziecko, a on bierze je od razu i jest z nim do wieczora.
Do kolacji, kąpieli, potem zabawy i usypiania.
A kiedy dziecko w końcu zaśnie, jest 21:00 i wtedy nie ma już siły być mężem, przedsiębiorcą.
Jednak najważniejsze, że nie ma siły być sobą.
Ma tylko siłę zasnąć.
Następnego dnia wszystko zaczyna się od nowa.
Powiedział mi
„Nie poznaję siebie. Jestem niemiły. Mam w głowie myśli, których nie chcę mieć.”
Jednak jego problemem nie była złość,
ani nie była żona, ani dziecko.
To co go naprawdę bolało to było to, że od bardzo dawna nikt nie pytał go
„A czego Ty potrzebujesz?”
Kiedy człowiek miesiącami ignoruje własne potrzeby, jego organizm zaczyna krzyczeć.
Najpierw zmęczeniem, potem frustracją.
A później wybuchem i wtedy wszyscy widzą wybuch.
Nikt nie widzi setek chwil wcześniej, kiedy zaciskał zęby i mówił sobie
„Jeszcze dam radę.”
Tylko że człowiek nie jest maszyną, nawet najlepszy ojciec ma swoje limity.
Nawet najbardziej kochająca matka ma swoje limity i często w rodzicielstwie nie mamy do czynienia z dwojgiem złych ludzi.
Mamy do czynienia z dwojgiem dobrych ludzi, którzy są tak zmęczeni, że zaczynają walczyć ze sobą, zamiast walczyć o siebie.
I ona też jest poza swoimi limitami i też potrzebuje odpoczynku.
Ona też chce, żeby ktoś zauważył jej zmęczenie.
On już przestał jej mówić czego on potrzebuje, czego naprawdę by chciał, bo kończyło się to kłótniami i pretensjami. Jednak może ona nie wściekała się na niego, że on chce mieć godzinę dla siebie, że chce odpocząć.
Ona wściekała się na to, że jej nikt nie pyta, czego ona potrzebuje, czy radzi sobie z tym wszystkim, czy jej nie męczy samotność i monotonia. Że ona też nie ma godziny dla siebie.
Dlatego kiedy on mówi o swoich potrzebach, ona słyszy czasem
„A kto zajmie się mną?”
I tak zaczyna się błędne koło.
On milczy, bo nie chce kłótni.
Ona milczy, bo nie chce być ciężarem,
aż w końcu wybuchają oboje.
Tymczasem rozwiązanie często zaczyna się od jednego prostego pytania
„Kochanie, czego Ty teraz najbardziej potrzebujesz? Zastanówmy się razem jak możemy o siebie nawzajem zadbać.”
Nie od oskarżeń, ani od liczenia, kto zrobił więcej.
Nie od udowadniania, kto jest bardziej zmęczony.
Od rozmowy, kartki papieru, od
spojrzenia na swoje życie jak drużyna.
Kiedy Ty potrzebujesz odpoczynku?
Kiedy ja potrzebuję odpoczynku?
Kiedy możemy pomóc sobie nawzajem?

Czasami człowiek nie potrzebuje leków na złość.
Tylko potrzebuje odzyskać prawo do bycia człowiekiem i nauczyć się komunikować bez ranienia. Do odpoczynku, czasu dla siebie.
Jemu ta sesja pokazała jak poukładać i zrozumieć swoje potrzeby, ale też jak przy tym zrozumieć żonę i wzmocnić ich zespół.
To często początek ratowania relacji.
Ps. Znacie takie chwile?
🧡