09/05/2025
Ostatni rok był dla mnie jednym z najtrudniejszych w życiu. Wydarzyło się bardzo dużo — z jednej strony piękne rzeczy, z drugiej strony ogromne wyzwania, którym nie zawsze potrafiłam sprostać.
Przeniosłam się do dużego studia, zatrudniłam wiele dziewczyn, próbowałam stworzyć coś większego niż ja sama. Ale nie udźwignęłam tego. Nie miałam w sobie wtedy wystarczająco dużo siły, by to wszystko utrzymać. Do tego doszło trudne rozstanie z partnerem, które bardzo na mnie wpłynęło. Zostałam sama. I zaczęło być naprawdę ciężko.
Zamknęłam się w sobie. Odsunęłam się od bliskich, od pracy. Miałam momenty, w których nie chciałam wychodzić z domu, jechać do studia, robić czegokolwiek. Czułam, że nie daję rady. Myślałam, że jestem z tym wszystkim sama, że nikt mnie nie rozumie.
Ale w pewnym momencie przyszło zrozumienie: że to normalne, że taki okres może się przydarzyć każdemu. Że nie jestem sama. I że mam prawo czuć się tak, jak się czuję. I że warto sięgać po pomoc — do przyjaciół, terapeutów, a czasem też do psychiatrów. To nie jest słabość, tylko odwaga. Medytacje, rozmowy, akceptacja — to wszystko pomaga mi każdego dnia znajdować siłę, by wstać z łóżka i próbować dalej.
Wciąż jestem w procesie. Mam dni, kiedy się zamykam i nic nie chcę. Ale mam też momenty, kiedy czuję przypływ energii, inspiracji, chęci tworzenia. I właśnie teraz uczę się łapać tę równowagę. Wracam do siebie. I chcę być z Wami bliżej — prawdziwie❤️