Misja Ona

Misja Ona Strona Centrum Medycznego Misja Ona prowadzonego w Warszawie przez dr. n. med. Marcina Wronę, lekarza ginekologa i endokrynologa. Witam Panie i Panów.

Nazywam się Marcin Wrona. Jestem lekarzem specjalistą ginekologiem i endokrynologiem. Centrum Medyczne Misja Ona stworzyłem z myślą o zdrowiu Pań na każdym etapie ich życia, począwszy od momentu, kiedy z dziewczynki przeistaczają się w kobiety. Każda pacjentka jest dla mnie osobną misją, w której moim zadaniem jest dostarczenie najwyższej jakości usług medycznych. W Misji Ona staram się otaczać Pa

nie profesjonalną, kompleksową opieką lekarską. W pracy opieram się na wieloletnim doświadczeniu, aktualnej wiedzy medycznej oraz na wysokiej jakości sprzęcie medycznym. Misja Ona oferuje konsultacje w zakresie ginekologii, położnictwa, endokrynologii, endokrynologii ginekologicznej, diagnostyki prenatalnej, badań USG oraz andrologii (leczenia Panów).

Na co dzień otaczają mnie głównie kobiety. Ogrom kobiet! Różne osobowości, charaktery. Na różnych etapach życiowych.Dziś...
08/03/2026

Na co dzień otaczają mnie głównie kobiety. Ogrom kobiet! Różne osobowości, charaktery. Na różnych etapach życiowych.

Dziś ja chciałbym Was ogarnąć – życzeniami radosnego Dnia Kobiet i uśmiechem 😊

Dziękuję Wam za Waszą obecność i Waszą kobiecość 💐

19/02/2026

Gdy masz wrażenie, że widziałeś w swojej pracy już wszystko i nic cię nie zaskoczy, zdarza się kolejny z serii przypadków raz na tysiące.

Case ciekawy, bo bardzo rzadki, opisywany najczęściej tylko w podręcznikach. Przykry, bo smutną informację medyczną trzeba przekazać pacjentce.

Tak było z Panią Julią, która przez wiele lat walczyła o upragnione dziecko, a po jednym wczesnym niepowodzeniu właściwie już zwątpiła.

Początkowa radość, którą wspólnie wyraziliśmy widząc żywy zarodek w obrazie USG szybko jednak zniknęła w miarę kontynuowania badania.

Poważna mina, skupienie i Pani Julia natychmiast zorientowała się, że coś nie gra.

Co się dzieje, przecież bije serce?!

Owszem biło, ale ciąża zlokalizowana była w szyjce macicy.

Ciąża szyjkowa to bardzo rzadki przykład ciąży, nomen omen, pozamacicznej (mimo iż zarodek znajduje się w macicy).

Grozi poważnymi powikłaniami, ciężkim krwotokiem z dróg rodnych, a nawet koniecznością wycięcia macicy.

Szczęście w nieszczęściu, że Pani Julia szybko zgłosiła się na wizytę i szybko znalazła się w szpitalu, gdzie uzyskała niezbędą pomoc medyczną, a warto wspomnieć, że stało się tak dzięki jej czujności, ponieważ miała jedynie skąpe i niecharakterystyczne objawy, jak plamienie z dróg rodnych.

Pamiętajcie, każdy niepokojący objaw dotyczący Waszego zdrowia nie powinien być bagatelizowany, zwłaszcza w ciąży.

Pamiętasz to uczucie zawodu, gdy w podstawówce czekałaś na kartkę walentynkową z wielkiego pudła szkolnej poczty, ale te...
13/02/2026

Pamiętasz to uczucie zawodu, gdy w podstawówce czekałaś na kartkę walentynkową z wielkiego pudła szkolnej poczty, ale tej kartki... nigdy nie było?

W sumie domyślałaś się, że jej nie dostaniesz. Nie byłaś najpopularniejszą dziewczyną w szkole... Ale miałaś tylko 12 lat i ten cień szansy podsycany pełnym ekscytacji oczekiwaniem na coś niezwykłego zawładnął Twoimi oczekiwaniami.

Niby rozumiałaś, że ta nieotrzymana walentynka nic nie znaczy, że to tylko zabawa, ale i tak zakłuło w sercu.

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wielki emocjonalny wpływ mają na nas Walentynki i jak dużą presję wywierają na ludzi.

Choć sa w zamyśle świętem tego, co najpiękniejsze: miłości, mogą być wyjątkowo trudnym wyzwaniem dla zdrowia psychicznego. Może właśnie dlatego, że dotykają tego, co najgłębsze w nas?

Znane jest zjawisko walentynkowej żałoby po minionych wydarzeniach lub osobach. Mówi się o „depresji Dnia świętego Walentego”.

Oba dopadają różnych ludzi. Singli (także tych z wyboru, którzy czują presję świętowania). Osoby po rozstaniach lub stracie. Ludzi tkwiących w związkach bez miłości. Nastolatki i nastolatków czekających na magię tego dnia, a także wszystkich, którym nie odpowiada świętowanie Walentynek w kreowany społecznie sposób - trochę baśniowy, a z drugiej strony przesadnie wyrazisty i wystawny.

Wymagające finansowo randki i prezenty, presja pokazywania swojej miłości w social mediach czy presja „posiadania” miłosnej relacji bywają przyczyną stresu, rozdrażnienia, niepokoju i obniżenia poczucia własnej wartości wielu osób.

Niełatwo się od tego odciąć w dzisiejszych czasach, kiedy święto miłości jest komercyjnie rozdmuchane, a Walentynki stały się bardziej widoczne i huczniej obchodzone niż kiedykolwiek wcześniej.

Nam podoba się inna nowa tendencja, która coraz śmielej przebija się przez zalew czerwonych serc: koncepcja Walentynek jako święta kochania ludzi, człowieka obok ciebie, przyjaźni międzyludzkiej, a także kochania... siebie, przywołana ostatnio w kampanii znanej drogerii.

Czy powinniśmy chronić swoje zdrowie psychiczne przed Walentynkami, których nie chcemy? Oczywiście! Jak można to zrobić? Podpowiedzi szukajcie na planszach w karuzeli.

Walcz, Synu! Dasz radę, Mamo! Wygrasz, Przyjacielu! Pokonaj dziada, Tato!W zamyśle ma być wspierająco i budująco. Jak je...
04/02/2026

Walcz, Synu! Dasz radę, Mamo! Wygrasz, Przyjacielu! Pokonaj dziada, Tato!

W zamyśle ma być wspierająco i budująco. Jak jest w rzeczywistości?

Czy chorzy na raka chcą walczyć? Nikt nie chce. Chcą być zdrowi.

Gdy zastanowić się nad tym głębiej, stawianie chorych na raka w roli wojowników toczących bitwę to ogromna presja, która sugeruje, że od ich wojowniczych wysiłków i bitewnych umiejętności zależy wynik końcowy.

A tak nie jest.

Przebieg leczenia czy jego powodzenie nie zależy wyłącznie od postawy chorego. Jest złożonym wieloczynnikowym i wielowymiarowym procesem.

Przegrała, przegrał – znaczy, że coś zrobiła/zrobił źle? Walczyła / walczył za słabo? Czy mamy prawo ją / go oceniać?

Dlatego dziś, 4. lutego, w Światowy Dzień Walki z Rakiem, zainspirowani działalnością portalu .pl przyłączamy się do apelu, by z automatu nie mówić o chorobie nowotworowej w kontekście walki.

To, w jaki sposób nazywamy świat ma ogromne znaczenie, bo kształtuje nasze wyobrażenia i odbiór rzeczywistości.

Wojenne określenia kojarzą się z konfliktem. Mogą wprowadzać poczucie winy u osoby z rakiem, np. jeśli leczenie nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami.

Poza tym kto z chorych chciał wejść w ten konflikt?

Tymczasem póki co nazwano ten dzień w polskim tłumaczeniu dniem WALKI. Angielskie, ogólnoświatowe hasło tej WALKI w sobie nie ma (World Cancer Day)

Choroba nowotworowa jest etapem w życiu, stanem, w którym wdrażamy leczenie i dążymy do wyleczenia.

Używajmy więc języka neutralnego, rzeczowego, odzwierciedającego rzeczywistość medyczną, nie wojenną. Takiego, który nie obciąża.

Osoba „choruje na raka”, „przechodzi przez chorobę nowotworową”, „ma nowotwór”. Takie określenia pomagają zredukować lęk oraz przekonania o raku jako bitwie, w której trzeba mieć ponadludzką siłę.

Bo nie trzeba.

Chyba że osoba chora czuje się wojownikiem, bez narzucania tej roli z zewnątrz. Nie dlatego, że zawsze słyszała, że to walka, tylko dlatego, że tak chce z głębi siebie – to ma do tego prawo.

Macie swoje doświadczenia w komunikowaniu się z osobą chorą na nowotwór?





Z cyklu „Z gabinetu naukowców”: ➡️ więcej centymetrów, mniej plemników…Jak donoszą badacze, średnia długość pen**a u męż...
30/01/2026

Z cyklu „Z gabinetu naukowców”: ➡️ więcej centymetrów, mniej plemników…

Jak donoszą badacze, średnia długość pen**a u mężczyzn wzrosła w ostatnich dekadach, i to znacząco, bo aż o 24%!

Brzmi jak temat do żartów przy kieliszku, ale naukowcy podchodzą do tego bardzo serio i zamiast otwierać szampana… zachodzą w głowę, jak to się stało i co się dzieje z męskością.

Bo co prawda pen**y obecnych panów we wzwodzie są dłuższe niż przyrodzenia ich ojców czy dziadków, ale jednocześnie w minionych dekadach męska płodność systematycznie spadała i wciąż spada.

Na pewno mamy prozaiczne, życiowe powody, dla których ta wielkość może cieszyć, ale co ma z tego życie w ujęciu biologicznym?

Ilość i jakość plemników lecą na łeb na szyję, a jak widać WIĘKSZE dla prokreacji wcale nie znaczy LEPSZE.

Skąd się wzięły dłuższe pen**y naszych czasów?

Potencjalnych przyczyn może być kilka, a najważniejsze to:

1. Zaburzenia hormonalne spowodowane przez tzw. dysruptory endokrynne obecne w plastiku, kosmetykach, opakowaniach żywności. Mogą one zmieniać sposób, w jaki organizm rozwija się już w życiu płodowym.

2. Wcześniejsze dojrzewanie młodszych pokoleń.

Czy to oznacza, że ewolucyjnie zmierzamy w kierunku przerostu formy nad treścią? To może jednak lepszy „mały, a wariat” 😉?

15/01/2026

Pani Kasia miała 32 lata, gdy przyszli z mężem do gabinetu, aby potwierdzić ciążę. Starali się o drugie dziecko.

Nic nie zapowiadało tego, że ta wizyta, choć potwierdzi upragnioną ciążę, będzie jedną z najbardziej stresujących w ich życiu.

Pacjentka wspominała „zwiastuny ciąży”: lekkie bóle podbrzusza, plamienie po miesiączce. Nie uznała ich jednak za nic alarmującego, ponieważ mogą być to wczesne objawy zdrowej ciąży.

Mieli już trzyletniego syna, urodzonego przez cięcie cesarskie. Ciążę pani Kasia wspominała dobrze, choć po porodzie przeszła łyżeczkowanie jamy macicy z powodu przedłużającego się krwawienia. Od tamtej pory nie miała większych problemów zdrowotnych.

Przezpochwowe badanie USG miało być tylko formalnością, ale tym razem dłużej niż zwykle szukaliśmy pęcherzyka ciążowego.

Odnaleźliśmy go, lecz nie w jamie macicy, a w bliźnie po cięciu cesarskim.

Gdy wyjaśniliśmy, że ciąża w bliźnie po cięciu cesarskim jest najrzadszym i bezpośrednio zagrażającym życiu kobiety rodzajem ciąży pozamacicznej, nasza pacjentka i jej mąż zbledli.

Wcześniej żartowali, że zaraz drugie dziecko będzie bawić się z bratem. A teraz słuchali, że taka ciąża nie ma żadnych szans powodzenia, a w dodatku stanowi realne zagrożenie życia matki...

Zapytali, dlaczego tak się stało.

Przyczyną mogłą być nieprawidłowa struktura blizny, tzw. nisza po cięciu cesarskim (to jeden z głównych czynników ryzyka) oraz przebyte łyżeczkowanie.

Dalej rozmawialiśmy już bardzo konkretnie o tym, że jeśli blizna pęknie, to może dojść do masywnego krwotoku lub wstrząsu hipowolemicznego. W trybie pilnym skierowaliśmy pacjentkę do szpitala celem leczenia.

Możliwości leczenia (ratowania życia kobiety) w sytuacji ciąży w bliźnie po cc jest kilka:
• leczenie farmakologiczne (metotreksat)
• łyżeczkowanie jamy macicy
• odessanie jaja płodowego pod ciśnieniem
• usunięcie macicy drogą laparotomii
• usunięcie jaja płodowego przez operację pochwową
• laparoskopia i histeroskopia

Ciche objawy mogą skrywać poważne zagrożenie.

Na szczęście tu, dzięki wczesnej diagnostyce, która miała być standardową wizytą, udało się uniknąć najgorszego.

Nasze wspaniałe położne, pielęgniarki i rejestratorki, czyli drużyna Misji Ona, mówią o wymarzonych mikołajkowych prezen...
06/12/2025

Nasze wspaniałe położne, pielęgniarki i rejestratorki, czyli drużyna Misji Ona, mówią o wymarzonych mikołajkowych prezentach tylko dla siebie🧑‍🎄

Bo zawsze tak jest, że mikołajki są dla dzieciaków, a nas nikt nie pyta!

To pytamy – i słuchamy. Was też – możecie pisać do św. Mikołaja w komentarzach 📩

🎁Żeby mój piesek sam się wyprowadzał na poranny spacer w tygodniu.

🎁 Żeby dało się wydłużyć dobę o parę godzin, żeby móc dłużej pospać między pracami.

🎁 Chciałabym więcej dni urlopowych i darmowe bilety PKP i lotnicze.

🎁 Poproszę o wenę do pisania pracy licencjackiej.

🎁 Żeby system się nie zacinał i nie było problemów z drukarką.

🎁 Żeby syn wstawał o 8 a nie o 5.

🎁 Proszę o więcej wolnych weekendów i nocy przespanych w domu.

🎁 Przydałby się nielimitowany czas i budżet na podróże.

A my chcemy powiedzieć Mikołajowi, że to już są naprawdę duże i odpowiedzialne dziewczynki.

Na co dzień studiują, pracują w kilku miejscach, niektóre założyły rodziny, część została mamami i to one wszystkie razem trzymają nasze centrum medyczne w ryzach:

Asia, Ania, Dominika, 3 Julie, Justyna, Karolina, Kinga, Klaudia, Małgosia, Martyna, Oliwia, Patrycja, Weronika, Wiktoria i Zuzanna.

Wszystkie dziewczyny pozdrawiają Was i razem z doktorem Marcinem życzą wspaniałej mikołajkowej soboty 🧑‍🎄

Współczesne mamki nie przystawiają dzieci do swojej piersi. Nie tulą ich ani nie trzymają w objęciach. Bo nie o bliskość...
01/12/2025

Współczesne mamki nie przystawiają dzieci do swojej piersi. Nie tulą ich ani nie trzymają w objęciach.

Bo nie o bliskość z maluszkiem chodzi, gdy chcemy dokarmić nie swoje dziecko, a o istotę matczynego pokarmu.

Współczesne mamki mogą oddać pokarm do banku mleka kobiecego, honorowo. Ta oficjalna droga dzielenia się mlekiem jest wspaniałym gestem pozwalającym skorzystać z jego dobrodziejstw innym maluszkom, którym cenne składniki mleka kobiecego są bardzo potrzebne.

A droga nieoficjalna? To przekazanie lub sprzedaż swojego pokarmu innej osobie z pominięciem banku mleka.

Jeśli to sprzedaż, to jest nielegalna, ponieważ takie mleko nie jest produktem w obrocie handlowym. Grozi za to odpowiedzialność karna.

A jeśli chcesz podarować swoje mleko innej mamie lub dostać taki pokarm dla swojego maleństwa, to co? Możesz?

Możesz.

Nieformalne dzielenie się mlekiem kobiecym jest istniejącym procederem, choć nie wiadomo, na jaką skalę. W USA to ok. 4-5% kobiet spośród wszystkich karmiących mlekiem matki (może być ich więcej). Zarówno dawczynie, jak i biorczynie, obawiają się ujawniać ten fakt lekarzom.

Podanie maluszkowi mleka kobiecego zdobytego pozasystemowo (np. przez internet) jest ryzykowne.

Mleko z banku mleka jest pasteryzowane w standaryzowany sposób, co pozwala na pozbawienie go potencjalnie niebezpiecznych drobnoustrojów. Mleko od kogoś nie podlega obowiązkowej pasteryzacji, a nawet jeśli ktoś twierdzi, że taką przeprowadził - jaką masz gwarancję jej skuteczności? Świeżości mleka? Autentyczności?

Możesz wpaść w pułapkę fałszowania pokarmu: rozcieńczanie lub mieszanie z mlekiem zwierzęcym. Wykryto to m.in. w ramach badań nad nieformalnie dystrybuowanym pokarmem kobiecym w USA:

11 ze 102 zakupionych testowo próbek reklamowanych jako mleko ludzkie miało – poza obecnością amplifikacji ludzkiego DNA - również DNA bydlęce, z czego 10 miało poziom DNA bydlęcego odpowiadający co najmniej 10% zawartości tego mleka.

Główną motywacją matek korzystających z mleka kobiecego drogą nieformalną jest silne wyczulenie na korzyści z karmienia mlekiem matki i dążenie do poczucia matczynego spełnienia w tym względzie.

Słyszałyście wcześniej o takim zjawisku?

Adres

Światowida 14/lok. U151
Warsaw
03-144

Telefon

+48733073733

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Misja Ona umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Misja Ona:

Udostępnij