25/09/2026
To nie jest ogłoszenie o rekrutacji, postanowiłam jedynie napisać wyjaśnienie, jak u nas wygląda dołączanie do zespołu, żeby ograniczyć sobie i dyrekcji trochę pracy ;) . Czyli instrukcja, jak być z nami :) .
Spływa do nas naprawdę mnostwo CV wraz z listami motywacyjnymi, w ktorych piszecie, że jesteśmy super i bardzo byście chcieli być w takim zespole. Piszecie też, czego od nas potrzebujecie, np. zespołu z psychiatrą do zaliczenia stażu albo kogoś, kto pomoże zapełnić pusty grafik na start, albo kogoś, kto pomoże się rozwinąć, bo przecież... Jesteśmy tacy super. W zamian oferujecie dyplomy, profesjonalizm, zaangażowanie w pracę i dostępność godzinową. Dajecie nam to, bo przecież... Jesteście super, my też jesteśmy tacy super.
Ja uważam, że jesteśmy super i Wy pewnie też jesteście super. Myślę, że jesteśmy super, bo jako lider się postarałam przy doborze osób, które w tym zespole są, teraz stara się też dyrekcja (tak, mamy coś takiego, jest hierarchia administracyjna tu!). Nie zawsze się udało, ale w większości tak :) . Staramy się też, żeby jakość usługi była spoko, bo oprócz tego, że tworzymy i odpowiadamy na standardy zgodne z wymaganiami WHO, to tak się lubimy, że dzielimy się wiedzą za free, interwizujemy i superwizujemy sie za free (nie wszyscy - jak chcemy), dzielimy się za free tworzonymi przez nas matweriałami - nie dlatego, że tak trzeba i ktoś tak kazał, tylko po prostu się lubimy i tak chcemy. A jak nie chcemy to sobie nawzajem płacimy, sami decydujemy. Dostęp do naszych szkoleń dla naszych specjalistów jest oczywiście za free. Dostęp do mnie jako osoby "merytorycznej" jest za free. Jest społeczność i jest wspólny wyjazd na wakacje z rodzinami i psami za "firmowe", są prezenty na święta. Jest też budżet na terapie i diagnozy niskopłatne i bezpłatne dla pacjentów, ktorym sie w trakcie juz rozwiniętego procesu noga finansowo powinęła. Jest marketing, jest sekretariat, jest rozwój i możliwość dywersyfikacji dochodów przez prowadzenie lub moderowanie szkoleń, są SMSy, praca zdalna, gabinety w mieście, w którym się chce pracować, ale przede wszystkim jest wspólnota (nie spełniamy kryteriów dla sekty, za cienka na to jestem i za mało hajsu zdzieram). Jest też jedna z lepszych stawek na rynku, bo nie procentowa, a zawsze, niezmiennie po prostu "zabieram" na "obsluge" i to co wyżej konkretną, stałą kwotę, od wszystkich taką samą z tego, co płaci pacjent za 1h. Oznacza to, ze osoby z niższymi stawkami i w domysle mniej doświadczone lub ze słabsza rozpoznawalnością mają ten % "gorszy". Stawka reguluje się sama poprzez popyt, oscyluje między 72-85% w zależności od skilli, umowy (B2B czy UZ) i stawki dla pacjenta. Poprawiają się skille, doświadczenie, rozpoznawalność = poprawia się stawka.
To wszystko, co powyżej to są zasoby. Tak potrzebne w tej pracy - żeby być w tym dobrym, nie wypalić się i też nie doznać wtórnej traumatyzacji. Wspieramy się, pilnujemy sobie dzieci, wozimy sie do lekarzy, zapraszamy na obiady, nocujemy w swoich domach jak tułamy się po szkoleniach, odbieramy się z dworców, wychodzimy wspólnie jeść, gadamy "na priv". Bo się lubimy, tak prywatnie. Tak wyszło i to jest fajne. Tworzymy takie swoje "plemię". A ja się uważam tu za osobę, której rolą jest buldożerowanie dla zespołu drogi do spokoju i rozwoju, przecieranie szlaków i słuchanie potrzeb, adresowanie ich. I oczywiście rozliczanie miesiąca z księgową (sic!) 😂.
Przechodzimy do meritum czyli tego, kiedy jest sens do nas pisać.
Nie prowadzimy otwartej rekrutacji. Do zespolu zapraszamy osoby, które albo poznaliśmy na szkoleniach sami się szkoląc (mamy fajną ekipę poznaną na szkoleniach EMDR i TSR i na stażach klinicznych), których poznaliśmy współpracując przy innych okazjach lub które były na szkoleniach u nas lub my u nich. Zwykle sami wychodzimy z inicjatywą.
Żeby to miało sens, to musimy się najpierw dobrze poznać. Chcę tu dobrych ludzi i jednocześnie takich, dla których ważne są te same wartości, co dla mnie: autentyczność/prawda ponad wygodę i lęk lub obietnicę relacji. Autonomia, z ktorej wynika zaufanie - ja ufam, nie nadzoruje, nie sprawdzam, ale liczę na samodzielność i odpowiedzialność, zdrowy rozsądek. Szacunek - do wszystkich - współpracowników, pacjentów, ludzi, zwierząt, przestrzeni, którą tworzymy. Empatia, miłość, współczucie. Odwaga i bunt oraz zaufanie do siebie i pacjenta - jeśli superwizor, który nie zna pacjenta każe brnąć w coś, czego pacjent nie chce lub ewidentnie mu ten zabieg/nurt szkodzi, to liczę na zdrowy rozsądek i umiejętność "postawienia się" w obronie autonomii i dobrobytu pacjenta. Jak masz jakieś dyplomy, certyfikaty, superwizje to super, ale same dyplomy to nie do końca to, czego szukamy.
Psychologu, terapeuto, coachu i psychiatro - ja muszę skądś się dowiedzieć, że jesteś dobrym człowiekiem i mamy wspólne wartości, bo inaczej się nie dogadamy, więc zanim napiszesz spróbuj zrobić tak, żebym to wiedziała :) . Nie chcę tu osób, które "dają godziny" a nie chcą wnieść nic w zespół. Wystarczy obecność, nie chcę "duchów", ktore przychodzą do pracy, potem wychodzą, "do bramy i sie nie znamy". Nie chce też ludzi sztucznie "perfekcyjnych", uwielbiam autentyczność i nasi pacjenci i klienci to jest dokładnie ta grupa, dla której "nieskazitelny psycholog, wzór do naśladowania" nie podziałał. Nieskazitelnych ludzi nie ma, to nie jest autentyczność. Żeby zaufać i zadbać o jakość zespołu muszę wiedzieć, jakim jesteś człowiekiem. Nie wystarczy raz pogadać, bo bycie to proces, bycie trwa "na stałe". I żeby zaufać muszę wiedzieć, że mój, nasz styl bycia Ci nie przeszkadza - choćby to, że duzo klniemy, czasem żarty są dziwne albo niestosowne, popelniamy gafy, mamy raz więcej a raz mniej energii, monologujemy a potem milczymy i tak w kółko.
Nie chce Twoich godzin ani stosu dyplomów. Otwarte mam ręce dla dobrego człowieka, który nie skrzywdzi pacjentów, który szczerze chce pomóc, ktoremu podoba się nasz sposób pracy, z którym fajnie sie kolegować i który nas polubi :) .
Więc zapraszam do "wyłapywania" nas na szkoleniach, grupowych superwizjach i nawiązania kontaktu - najczęściej można nas znaleźć na wątkach związanych z EMDR, IFS, TSR, pracy z traumą i dysocjacją, można też dołączyć do naszej grupy networkingowej na Whatsapp po uczestnictwie w którymś z naszych szkoleń. Dajcie się polubić, polubcie nas a potem gadajmy.
Nie prowadzimy i nie będziemy prowadzić rekrutacji. Bycie z nami zaczyna się na wspólnym evencie :) .
P.S. Jedna z najlepszych osób, jakie znam i są w tym zespole na początku dała 1 (jedną) godzinę w tygodniu. I to było okey. Teraz mam w niej wspaniałą przyjaciółkę, dużo godzin w grafiku, dwa, wspólne szkolenia, hortensję i wspólne wakacje. Było warto :) .
Rock on! xD