26/02/2020
Jestem na diecie" - zwykle mówimy tak gdy od niedawna trzymamy się jakiś nowych zasad w naszym odżywianiu, ale wiele z nas idzie o krok dalej i czyni z tego STYL ŻYCIA. My "jesteśmy na diecie" już prawie rok - zdarzyły się chwile, gdy przymrużaliśmy na nią oko, świadomie decydując się na coś spoza listy i sięgaliśmy po coś zgodnie z zachcianką, albo potrzebą imprezowej chwili - ale TO NASZ WYBÓR. Nie znoszę gdy ktoś mnie namawia, najpierw chwaląc widoczne efekty diety, w następnym zdaniu okazuje brak zrozumienia dla odmowy wypicia drinka albo zjedzenia słodkości - bo przecież od jednego cheata nic się nie stanie. Często też naciska, namawia i powoduje, że odmowa jest jeszcze trudniejsza. A ja wiem że mogę na tym ucierpieć bardziej niż ten jeden raz, bo moja silna wola nie jest tak wyćwiczona jak obecnie reszta ciała - nad wszystkim wciąż pracuję, tak na serio to moja silna wola jest całkiem słaba! Niezmiennie cukier jest dla mnie totalnie uzależniający, czekoladę kocham i tęsknię i zdecydowanie wolę sięgnąć po nie wtedy kiedy chcę a nie "dla świętego spokoju" by sprawić komuś przyjemność okazać słabość wobec własnej siebie i ciężkiej pracy.
I nie chcę tyranizować diety! Co to to nie, bo absolutnie nie jest ona udręką - tylko wymaga od nas dokładnego ważenia i gotowania i trochę zdrowego słodkiego też w niej jest, bo korzystamy z przepisów z owocami, czekoladą i miodem.
Z doświadczenia wiem że zwykłe NIE albo NIE BO JESTEM NA DIECIE nie działa, na szczęście dzisiaj rozpoczyna się Wielki Post – a on jest wyjątkowo skuteczną negacją i z nim nikt nie dyskutuje.