08/06/2026
Na co dzień zapraszam do mojej przystani Lomi Kate kobiety, które noszą na swoich barkach zbyt wiele – stres, odpowiedzialność, chroniczne przeciążenie.
Chciałam stworzyć gabinet, w którym spotykamy się na poziomie głębokiego, terapeutycznego dotyku, w procesie przywracania kontaktu z własnym ciałem, a nie tylko na chwilowym relaksie.
I właśnie dlatego, że jest to dla mnie tak ważne, dziś chcę być z Wami zupełnie szczera.
Za mną wolny weekend. Czas, który paradoksalnie miał przynieść błogi reset, a przyniósł... moment zatrzymania i refleksji, która do tej pory próbuje rozgościć się na moim własnym stole do masażu.
Bywają takie dni, kiedy w tej ciszy pojawia się we mnie nagłe zwolnienie i nuta zwątpienia.
Uczę się tego razem z Wami, aby jej nie oceniać i nie zagłuszać.
Terapeutyczny masaż, który Wam oferuję, wymaga ode mnie pełnej obecności i czystej, stabilnej energii. Nie da się przekazać głębokiego ukojenia i trzymać bezpiecznej przestrzeni dla innych, kiedy samemu udaje się, że wszystko jest idealnie.
Taki moment refleksji to nie słabość – to mój własny, świadomy moment na zintegrowanie emocji. Czas na to, bym dała sobie dokładnie takie samo prawo do pobycia ze swoim smutkiem czy zmęczeniem, jakie codziennie daję Wam w gabinecie.
Ten stan mija, a ja nie zamykam drzwi – wręcz przeciwnie. Czekam na Was w tym tygodniu z ciepłym olejem, uważnością i przestrzenią, która jest prawdziwa. Bo prawdziwa terapia karmi się autentycznością, a nie sztucznym uśmiechem.
Jeśli Ty też po weekendzie czujesz dziś potrzebę zatrzymania albo po prostu nie masz energii na codzienny pęd - nie walcz z tym, nie uciekaj...
Ciało i dusza czasem po prostu potrzebują czasu, by pobyć w ciszy i w bezpiecznym miejscu.
Zapraszam do Lomi Kate.
Jesteśmy w tym razem. 💚