Farma Serca

Farma Serca Holistyczne centrum pomocy małżeństwu i rodzinie. Odbuduj z nami relację małżeńską!

Jak w trzech krokach skutecznie zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię❓– Możesz zakręcać pastę, kiedy skończysz myć zęby? – z...
06/08/2026

Jak w trzech krokach skutecznie zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię❓

– Możesz zakręcać pastę, kiedy skończysz myć zęby? – zapytała.

– Naprawdę od rana musisz się mnie czepiać? – wycedził przez zęby.
– Nie czepiam się. Ile razy można prosić o jedną prostą rzecz? – warknęła.
– Oczywiście. Znowu wszystko robię źle – wykrzyknął podniesionym głosem.

Potem rozmawiali już tylko o tym, kto bardziej dba o dom, kto kogo nie szanuje i komu od lat bardziej zależy.

A zaczęło się od zwykłej prośby o zakręcenie pasty.

Żeby zamienić zwykłą rozmowę w kłótnię, naprawdę nie trzeba wiele. Wystarczą trzy proste kroki. Oto one:

1. Nie odpowiadaj na to, co współmałżonek powiedział. Odpowiedz na to, co – twoim zdaniem – naprawdę miał na myśli.

„Możesz zakręcać pastę?” może przecież znaczyć:

„Wszystko muszę po tobie poprawiać”.

„Zachowujesz się jak dziecko”.

„Nie można na ciebie liczyć”.

Nie sprawdzaj, czy właśnie to chciał powiedzieć. Po tylu latach przecież doskonale wiesz.

Efekt? Zwykła prośba zabrzmi jak krytyka. Pierwszy krok do kłótni zrobiony.

2. Zacznij się bronić, zanim ktokolwiek naprawdę cię zaatakuje.
Powiedz:

„Znowu się czepiasz”.
„Tobie ciągle coś nie pasuje”.
„Oczywiście, wszystko robię źle”.

Druga osoba prawdopodobnie odpowie, że wcale się nie czepia. Powtórzy swoją uwagę mocniej, bo nadal nie czuje się usłyszana.

Efekt? Zarzut, którego na początku nie było, po chwili naprawdę się pojawi. Teraz możecie już kłócić się na serio.

3. Nie zatrzymuj się na tej jednej sytuacji.

Skoro już się kłócicie, warto wyjaśnić wszystko.
Przypomnij buty zostawione w przedpokoju, niewyniesione śmieci, ostatnie spóźnienie i tamtą rozmowę podczas wakacji.

Ustalcie, kto częściej zawodzi, kto bardziej się stara i przez kogo w tym małżeństwie jest tak trudno.

Efekt? Po chwili żadne z was nie będzie już pamiętało, od czego zaczęła się rozmowa. Oboje będziecie za to wyczerpani i zniechęceni do siebie.

❗ Ważna podpowiedź: role możecie odwrócić. Raz jedno zaczyna od zwykłej prośby, innym razem drugie. Schemat pozostaje ten sam.

Najczęściej zauważamy problem dopiero wtedy, gdy ktoś podnosi głos, padają przykre słowa albo jedno z małżonków wychodzi i przestaje się odzywać.

Tymczasem rozmowa zaczęła zmieniać kierunek znacznie wcześniej – kiedy zwykła prośba zabrzmiała jak krytyka, a odpowiedzią stała się obrona.

Właśnie takim momentom będziemy się przyglądać w sześciomiesięcznym programie „W stronę Relacji”.

Na konkretnych scenach z małżeńskiego życia pokażemy, gdzie zwykła rozmowa zaczyna prowadzić małżonków przeciwko sobie, co dzieje się wtedy w każdym z nich i jaki jeden krok można zrobić inaczej.

Jeśli ten temat jest dla ciebie intresujący i chcesz wiedzieć, kiedy program będzie gotowy, wypełnij krótki formularz.

Link zostawiam w komentarzu.
To nie jest zapis do programu i do niczego nie zobowiązuje.

Jeśli znasz kogoś, komu ten post może pomóc wcześniej zauważyć taki moment, podaj go dalej.

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

Jak skutecznie zamienić pieniądze w pole walki?Jedno z was wraca do domu z zakupem.Drugie patrzy i pyta:– Naprawdę musia...
04/08/2026

Jak skutecznie zamienić pieniądze w pole walki?

Jedno z was wraca do domu z zakupem.
Drugie patrzy i pyta:
– Naprawdę musiałeś to teraz kupić?
5 minut później nie rozmawiacie już o tym zakupie.

Rozmawiacie o tym, że:
„Tobie nie można ufać”.
„Ty tylko kontrolujesz”.
„Skoro zarabiasz więcej, myślisz, że możesz decydować za nas oboje”.

A jeżeli chcecie jeszcze skuteczniej stanąć po przeciwnych stronach, wystarczą 3 proste kroki.

Krok 1. Nie mów, czego naprawdę się boisz
Nie mów:
„Boję się, że znowu zabraknie nam pieniędzy”.
Powiedz:
„Ty w ogóle nie myślisz”.
Nie mów:
„Czuję, że nie mam wpływu na nasze decyzje”.
Powiedz:
„Z tobą nie da się o niczym rozmawiać”.
Nie mów:
„Potrzebuję czasem wydać coś na siebie bez tłumaczenia się z każdej złotówki”.
Powiedz:
„Nie będziesz mi mówić, co mam robić z własnymi pieniędzmi”.

Ty próbujesz powiedzieć, że się boisz albo że czegoś potrzebujesz.
Współmałżonek słyszy, że jest nieodpowiedzialny, kontrolujący albo egoistyczny.
I zaczyna się bronić.

Krok 2. Ustal, że osoba, która więcej zarabia, ma więcej do powiedzenia
Nie bierz pod uwagę opieki nad dziećmi, prowadzenia domu, organizowania życia rodziny ani tego, że praca jednej osoby często jest możliwa dzięki codziennemu zaangażowaniu drugiej.
Patrz wyłącznie na przelew wpływający na konto.
Wtedy łatwo podzielić małżeństwo na tego, kto „utrzymuje rodzinę”, i tego, kto powinien być wdzięczny.

Można też zrobić odwrotnie.
Zostawić rachunki, kredyty, dokumenty i terminy współmałżonkowi, a później mieć pretensje, że podejmuje decyzje sam.

W obu przypadkach jedno z was traci wpływ.
Drugie zostaje samotnie z całą odpowiedzialnością.

Krok 3. Nigdy nie ustalajcie wspólnych zasad
Nie rozmawiajcie wcześniej:
– jaką kwotę każde z was może wydać samodzielnie;
– które decyzje wymagają wspólnej zgody;
– ile chcecie odkładać;
– jak pomagacie rodzinie, potrzebującym i Kościołowi;
– co robicie, gdy przekroczycie plan;
– jak zabezpieczacie osobę, która mniej zarabia.

Porozmawiajcie dopiero wtedy, gdy pieniądze zostały już wydane.
Najlepiej późnym wieczorem, w zmęczeniu, z historią wszystkich wcześniejszych zakupów pod ręką.

Zamiast ustalić zasady przed decyzją, będziecie sądzić się wzajemnie po fakcie.
Bo w małżeńskich sporach o pieniądze często nie chodzi wyłącznie o pieniądze.

Pod spodem pojawiają się pytania:
Czy mogę na tobie polegać?
Czy mam wpływ na nasze wspólne życie?
Czy naprawdę jesteśmy po jednej stronie?

Właśnie dlatego stworzyliśmy kurs dla małżonków:

PO JEDNEJ STRONIE
Finanse, które budują jedność małżeńską
Nie będziemy przekonywać was, że każde dobre małżeństwo musi mieć jedno konto.
Nie dostaniecie również gotowego budżetu, który ma pasować do każdej rodziny.
Podczas kursu zobaczycie, co pieniądze uruchamiają między wami, i nauczycie się wspólnie podejmować decyzje.

Stworzycie własne małżeńskie zasady dotyczące budżetu, oszczędności, zobowiązań, bezpieczeństwa oraz dzielenia się z innymi — także w formie dziesięciny.
Na koniec nie wyjdziecie z „jedynym słusznym budżetem”, lecz z zasadami, które wspólnie ustalicie dla własnego małżeństwa.

Takimi, które nie służą kontroli jednej osoby przez drugą.

Mają pomóc wam razem stanąć wobec pieniędzy, decyzji i trudności — zamiast stawać przeciwko sobie.

Pracujemy w kameralnej grupie od 5 do maksymalnie 8 małżeństw.
Zapisy trwają do 15 września.

Zobacz, jak wygląda kurs, kto go prowadzi i czy odpowiada sytuacji w waszym małżeństwie:
👉https://farmaserca.pl/kurs-finansowy-dla-par/

Jeżeli ten post nazywa coś, o czym małżeństwa rzadko mówią głośno — podaj go dalej.


Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz

Jak w trzech krokach skutecznie upokorzyć własnego współmałżonka❓„Nie to było najgorsze, że się ze mną nie zgadzała w ty...
30/07/2026

Jak w trzech krokach skutecznie upokorzyć własnego współmałżonka❓

„Nie to było najgorsze, że się ze mną nie zgadzała w tym temacie.
Najgorsze było to, że powiedziała to przy dzieciach. Wszyscy się śmiali, a ja siedziałem i udawałem, że mnie też to bawi”.

Zrobiło mi się smutno, jak to usłyszałam podczas jednego ze spotkań.
I pomyślałam, że do upokorzenia współmałżonka wcale nie potrzeba wielkiej awantury.

Czasem wystarczą trzy proste kroki. Oto one:

1. Poprawiaj wspólmałżonka przy innych.
Nie czekaj, aż zostaniecie sami.
Przy dzieciach, rodzinie albo znajomych powiedz, że znowu coś pomylił, źle pamięta albo nie wie, o czym mówi.

Najlepiej takim tonem, żeby wszyscy od razu wiedzieli, kto w tym małżeństwie jest rozsądniejszy.

Efekt? Następnym razem dobrze się zastanowi, zanim odezwie się przy innych.

2. W kłótni użyj tego, co powiedział Ci kiedyś w zaufaniu.
Przypomnij mu jego porażkę.
Wypomnij kompleks, słabość albo trudną historię, o której opowiedział Ci wtedy, gdy czuł się przy Tobie bezpiecznie.

Skoro zaboli, to znaczy, że argument był celny.

Efekt? Może wygrasz tę kłótnię. Przy okazji nauczysz go, że przy Tobie lepiej nie mówić o tym, co naprawdę ważne.

3. Ukryj poniżenie pod żartem.
Powiedz coś, co zaboli, a kiedy zobaczysz jego minę, dodaj:
„No co Ty, przecież żartuję”.

Jeśli nadal będzie mu przykro, powiedz, że nie ma dystansu.

Efekt? Nie tylko poczuje się upokorzony. Zacznie się jeszcze zastanawiać, czy w ogóle ma prawo tak się czuć.

Upokorzenie nie zawsze wygląda jak krzyk albo wyzwiska. Czasem to żart przy stole. Pobłażliwy ton. Przewrócenie oczami. Poprawienie przy innych. Zdanie, po którym wszyscy się śmieją, oprócz tej, która czuje się upokorzona.

Dla tego, kto je wypowiada, to może być chwila.
Dla tego, kto został ośmieszony, ten moment jeszcze długo rozrywa serce.

I kiedy takie sytuacje się powtarzają, współmałżonek zaczyna uważać na każde słowo. Mniej mówi. Mniej pokazuje. Coraz mniej siebie wnosi do tej relacji.

W nowym programie online „W stronę Relacji” będziemy przyglądać się właśnie takim codziennym sytuacjom.

Zatrzymamy je krok po kroku, żeby zobaczyć:

co mnie poruszyło,
co sobie dopowiedziałam albo dopowiedziałem,
w którym momencie zwykła uwaga, żart albo prośba zaczęły prowadzić nas w stronę oddalenia.

Jeśli chcesz dostać informację, kiedy ruszą zapisy do programu, zapisz się na listę zainteresowanych. Do niczego cię to nie zobowiązuje.

Link znajdziesz w komentarzu.

Jeśli znasz kogoś, komu ten post może pomóc, podaj go dalej.

Daj się zaprosić do rozmowy: który z tych trzech sposobów najłatwiej ukryć pod słowami: „Przecież tylko żartowałam”?

PS. To kolejny post z cyklu o skutecznym usuwaniu więzi z własnego małżeństwa.

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz

28/07/2026

Jedno z was chce oszczędzać. Drugie uważa, że lepiej korzystać z życia.
Jedno potrzebuje planu. Drugie większej swobody.

Za tymi różnicami często stoją ważne potrzeby, lęki i doświadczenia.
Kiedy zaczynamy je rozumieć, rozmowa o pieniądzach może przestać dzielić i stać się początkiem większej bliskości.

„Po jednej stronie. Finanse, które budują jedność małżeńską” to program dla małżeństw, które chcą stworzyć wspólne zasady finansowe i zacząć działać jak jeden zespół.

📅 12 spotkań on-line online na żywo
💻 w terminie od 30 września do 16 grudnia 2026 roku
👥 Kameralna grupa: 6–8 par
📝 Zapisy do 15 września

Cena promocyjna obowiązuje do 10 sierpnia.

https://farmaserca.pl/kurs-finansowy-dla-par/

A co u Was częściej wywołuje napięcie?
- planowanie wydatków, większe zakupy a możne nieprzewidziane koszty?

Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz


Jak w trzech krokach skutecznie usunąć więź z własnego małżeństwa❓„Nie wiem już, jak do niego dotrzeć. I chyba najgorsze...
23/07/2026

Jak w trzech krokach skutecznie usunąć więź z własnego małżeństwa❓

„Nie wiem już, jak do niego dotrzeć. I chyba najgorsze jest to, że coraz mniej mi się chce próbować. Trudno mi się pogodzić z tym, że to może być koniec.
Nigdy nie myślałam, że skończymy na rozmowach o tym, kto odbiera dzieci i co trzeba kupić. A między nami będzie po prostu wiało chłodem”.

Usłyszałam to podczas jednego ze spotkań.
Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że więź w małżeństwie często nie znika przez jedno wielkie wydarzenie.

Usuwamy ją sami.
Krok po kroku.
Czasem przez całe lata, nie zdając sobie sprawy z tego, co właściwie robimy.

I niestety jesteśmy w tym bardzo skuteczni.
Wystarczą trzy proste kroki. Oto one:

1. Nie mów o tym, co naprawdę przeżywasz.
Mów o tym, co trzeba zrobić, kupić i załatwić.
Nie mów, że jest ci smutno. Że tęsknisz. Że coś cię zabolało. Że coraz częściej czujesz się w tym małżeństwie sam.

Efekt? Po jakimś czasie zostaną wam rozmowy o logistyce.

2. Każdą próbę rozmowy potraktuj jak zarzut.
Kiedy druga osoba próbuje powiedzieć, że jest jej źle, od razu zacznij odbijać piłeczkę.
Powiedz, że przesadza. Że źle pamięta. Że sama robi dokładnie to samo.
Najlepiej przypomnij jej jeszcze kilka sytuacji, w których to ona zawiniła.

Efekt? Z czasem coraz rzadziej będzie mówiła, co naprawdę czuje.

3. Po każdej kłótni zachowuj się tak, jakby nic się nie stało.
Nie wracaj do tego, co zostało powiedziane.
Nie pytaj, co właściwie wydarzyło się między wami.
Trzeba przecież zrobić kolację, położyć dzieci, odpowiedzieć na wiadomości i rano wstać do pracy.
Po kilku dniach będzie wyglądało, jakby wszystko wróciło do normy.

Efekt? Kłótnia się skończy, ale niewyjaśnione sprawy będą się nawarstwiać.

Według wstępnych danych w 2025 roku w Polsce orzeczono około 61 tysięcy rozwodów. Pary, które się rozwodzą, mają za sobą średnio ponad 14 lat małżeńskiego życia.

W 2024 roku rozwód rodziców dotyczył ponad 51 tysięcy małoletnich dzieci.
Nie wiemy, co dokładnie działo się wcześniej w każdej z tych rodzin.
Wiemy jednak, że pozew rozwodowy rzadko jest pierwszym momentem, w którym między małżonkami zaczyna się źle dziać.

Dlatego, jeśli rozpoznajesz któryś z tych schematów w swoim małżeństwie, nie czekaj, aż stanie się waszym zwykłym sposobem bycia razem.

Warto poszukać pomocy wtedy, gdy nadal wam na sobie zależy, ale coraz trudniej jest wam rozmawiać bez kolejnego zranienia.

W Poradni Fundacji Farma Serca pracujemy z parami, które chcą zatrzymać ten proces i odbudować rozmowę, bezpieczeństwo i bliskość.

Link do specjalistycznej Poradni zostawiam w komentarzu.

Jeśli znasz kogoś, kto może dziś potrzebować takiej pomocy, podaj ten post dalej. Może pomoże mu wcześniej zobaczyć, co zaczyna się dziać.

PS. To pierwszy post z nowego cyklu. W kolejnych pokażę następne skuteczne sposoby na usuwanie więzi z własnego małżeństwa.

Który z tych trzech sposobów najłatwiej przeoczyć, bo na początku wygląda całkiem niewinnie?

Krzysztof Nycz Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski

„Myślałem, że szukacie darczyńców z grubą kasą”.To zdanie usłyszałam od człowieka, który od kilku lat dobrze zna Fundacj...
21/07/2026

„Myślałem, że szukacie darczyńców z grubą kasą”.

To zdanie usłyszałam od człowieka, który od kilku lat dobrze zna Fundację Farma Serca.
Korzystał z naszej pomocy. Zna nasze działania, usługi i sposób pracy.
A jednak był przekonany, że żeby realnie nam pomóc, trzeba wpłacić dużą sumę.

Naprawdę mnie to zatrzymało.

Bo prawda jest zupełnie inna.

Dla nas 20, 30 czy 50 zł miesięcznie naprawdę ma znaczenie.
Zwłaszcza wtedy, kiedy ta kwota wraca regularnie i łączy się ze wsparciem innych osób.

Do Fundacji zgłaszają się ludzie i małżeństwa, które chcą pracować nad sobą i swoją relacją.
Są gotowi podjąć terapię, konsultacje albo udział w programie.
Mają motywację, żeby coś zmienić.

Czasem jedyną przeszkodą okazują się pieniądze.

I właśnie wtedy chcemy móc powiedzieć:
„Tak. Możemy pomóc”.

Dlatego do końca lipca chcemy znaleźć 30 osób, które zdecydują się regularnie przekazywać Fundacji taką kwotę, jaka jest dla nich możliwa.

Być może 20 zł miesięcznie.
Być może 30 albo 50 zł.

Nie szukamy 30 osób, które wpłacą dużo.

Szukamy 30 osób, które dołożą swoją część.

Jeśli 30 osób wybierze po 30 zł miesięcznie, da nam to 900 zł stałego wsparcia każdego miesiąca.

Jedna osoba nie musi finansować całej terapii.
Wystarczy, że jej wpłata połączy się z wpłatami innych.

Za każdym wnioskiem o dofinansowanie stoi konkretny człowiek albo małżeństwo, które zdobyło się na odwagę, żeby poprosić o pomoc — i może być zmuszone z niej zrezygnować z powodu pieniędzy.

Nie rozwiążemy za nich wszystkich problemów.

Możemy jednak sprawić, że pieniądze nie zamkną im drogi do terapii, konsultacji czy innej potrzebnej formy wsparcia.

Czy zostaniesz jedną z tych 30 osób?

👉 Link do regularnej darowizny: https://farmaserca.pl/wesprzyj-nas/
Możesz wybrać 20, 30, 50 zł albo własną kwotę.

Nie jest mi łatwo prosić o pieniądze.

Robię to jednak, ponieważ wiem, że kiedy wiele osób zdecyduje się na niewielkie, regularne wsparcie, możemy stworzyć coś bardzo konkretnego:
miejsce, w którym ktoś nie usłyszy „nie stać nas na pomoc”, lecz
„Tak. Spróbujemy Ci pomóc”.

Jeżeli dziś nie możesz wpłacić, udostępnij ten post.

Być może przeczyta go ktoś, kto również myślał, że jego 20 czy 30 zł niczego nie zmieni.

Zmieni.

Szczególnie wtedy, kiedy połączy się ze wsparciem innych osób.

Z całego serca dziękuję

Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz

„Bałam się, że będę musiała zostawić Boga za drzwiami gabinetu”.To zdanie usłyszałam na początku jednej z rozmów terapeu...
16/07/2026

„Bałam się, że będę musiała zostawić Boga za drzwiami gabinetu”.

To zdanie usłyszałam na początku jednej z rozmów terapeutycznych.

- Miałam wątpliwość, czy w ogóle skorzystać z pomocy psychoterapeuty - powiedziała. Nie wiedziałam, czy kiedy będę mówiła o mojej relacji z Bogiem, terapeuta będzie wiedział, o czym mówię.

Poczułam ulgę, że powiedziała to tak wprost.

Po chwili dodała:

- Bałam się, że będę mówiła o czymś najważniejszym w moim życiu, a ty będziesz tego słuchała jak jednej z wielu moich historii.

Rozmyślałam nad jej słowami jeszcze długo.
Zaskoczyło mnie, że nie obawiała się, że zakwestionuję jej wiarę.
Bała się czegoś innego.

Że będę jej słuchać, ale bez własnego doświadczenia relacji z Bogiem i nie będę miała do czego odnieść tego, co mówi. I że przez to zabraknie między nami czegoś wspólnego właśnie w tym, co jest dla niej najważniejsze.

Ta rozmowa wróciła do mnie kilka dni temu podczas lektury książki Philipa Brownella.

Pisze on o tym, co może wydarzyć się, kiedy wierzący klient spotyka wierzącego terapeutę.

Nie trzeba wtedy od początku tłumaczyć, że modlitwa jest czymś więcej niż sposobem na uspokojenie.

Że Bóg nie jest jedną z wielu wartości w życiu człowieka.

Że jest Kimś, wobec kogo człowiek przeżywa miłość, zaufanie, tęsknotę, złość, żal i nadzieję.

Pomyślałam, że właśnie tego szukała tamta kobieta.

Chciała móc wejść do gabinetu ze swoją relacją z Bogiem.
I spotkać po drugiej stronie kogoś, dla kogo ta relacja również jest czymś rzeczywistym.

Jestem ciekawa, czy dla ciebie ma to znaczenie.

Czy w terapii ważne byłoby dla ciebie, żeby terapeuta znał relację z Bogiem z własnego życia?

Podziel się z nami w komentarzu.


Agnieszka Baczkowska Krzysztof Nycz Sylwester Baczkowski

Jedno pytanie nie naprawi małżeństwa.Może jednak rozpocząć zmianę, na którą oboje czekacie od lat.Ostatnio wróciła do mn...
14/07/2026

Jedno pytanie nie naprawi małżeństwa.
Może jednak rozpocząć zmianę, na którą oboje czekacie od lat.

Ostatnio wróciła do mnie historia opowiedziana przez amerykańskiego pisarza Richarda Paula Evansa.

Przez wiele lat jego małżeństwo było pełne napięcia, ostrych słów i coraz większego oddalenia.
On i jego żona coraz częściej się kłócili. Rozmawiali nawet o rozwodzie.

Po jednej z kolejnych bolesnych awantur doszedł do granicy swoich sił.

W złości i bezradności pytał, dlaczego jego żona nie chce się zmienić. Dlaczego ich wspólne życie jest tak trudne.

I wtedy przyszła do niego myśl:
„Nie możesz zmienić jej.
Możesz zmienić tylko siebie”.

Od tej chwili zaczął modlić się inaczej:
„Panie, skoro nie mogę zmienić jej, zmień mnie”.

Kiedy wrócił do domu, zapytał żonę:
— Co mogę zrobić, żeby twój dzień był lepszy?
Spojrzała na niego nieufnie.
— Posprzątaj kuchnię.
Posprzątał.

Następnego dnia zapytał ponownie:
— Co mogę zrobić, żeby twój dzień był lepszy?
— Posprzątaj garaż.
Zrobił to.

Pytał kolejnego dnia. I następnego.

Jego żona długo podejrzewała, że to kolejna pretensja, próba udowodnienia jej czegoś albo chwilowy zryw, który zaraz się skończy.

On jednak nie przestawał.

Po kilkunastu dniach rozpłakała się.
— Proszę, przestań mnie o to pytać. Wiem, że między nami jest źle. I wiem, że ja też dokładam do tego swoje.

Wtedy ona po raz pierwszy zapytała:
— A co ja mogę zrobić dla ciebie?

To pytanie nie rozwiązało od razu wszystkich ich problemów.
Nadal się różnili.
Nadal zdarzały im się trudne rozmowy.
Nadal czasem się kłócili.

Ale przestali walczyć o to, kto ma się zmienić pierwszy.
Zaczęli dostrzegać, że każde z nich ma wpływ na to, czy między nimi rośnie bliskość, czy oddalenie.

Nie chodzi o to, by brać na siebie całą odpowiedzialność za małżeństwo.
Nie chodzi o rezygnowanie z własnych potrzeb i granic.
Nie chodzi o zgodę na krzywdzenie.

Pierwszy krok nie daje też pewności, że druga osoba natychmiast odpowie tym samym.

Daje jednak szansę, by przerwać własną część schematu.
Zobaczyć swoje słowa.
Swoje reakcje.
To, co robimy, kiedy czujemy się zranieni.
I zadać sobie pytanie:
Co mogę zrobić inaczej, żeby nie pogłębiać oddalenia między nami?

Czasem przez wiele lat czekamy, aż współmałżonek zrobi pierwszy krok.
A on czeka na nas.

Właśnie z takimi momentami spotykamy się towarzysząc parom w Fundacji Farma Serca.
Oboje cierpią.
Oboje chcą zmiany.
I każde czeka na pierwszy krok drugiej osoby.

Pomagamy małżonkom zobaczyć, co dzieje się między nimi, zanim kolejna rozmowa znów zamieni się w walkę albo milczenie.
Uczymy, jak zatrzymać ten schemat i ponownie się usłyszeć.

Zmiana nie zawsze zaczyna się od wielkiej decyzji.
Czasem zaczyna się od jednego pytania:
Co mogę dziś zrobić, żeby twój dzień był choć odrobinę lepszy?

Jak myślicie: co jest trudniejsze — zrobić pierwszy krok czy uwierzyć, że krok drugiej osoby jest szczery?

Jeśli znacie kogoś, kto właśnie teraz potrzebuje przeczytać tę historię, prześlijcie mu ten post.



Sylwester Baczkowski Baczkowska Małgorzata Nycz Nycz

Patrząc na to zdjęcie, trudno uwierzyć, że odwracanie kota ogonem mieliśmy kiedyś opanowane do perfekcji.A jednak.Zaczyn...
09/07/2026

Patrząc na to zdjęcie, trudno uwierzyć, że odwracanie kota ogonem mieliśmy kiedyś opanowane do perfekcji.

A jednak.

Zaczynało się zwykle od rozczarowania. Jedno z nas czegoś się spodziewało, nie dostało tego, poczuło się nieważne, pominięte albo zranione. I próbowało o tym powiedzieć.

Tylko że drugie słyszało w tym już nie zarzut i odrzucenie. I wtedy bardzo szybko zaczynała się obrona przez atak.

Brzmiało to mniej więcej tak:

„Popatrz na siebie. Sam tak robisz, a mnie się czepiasz”.
„Tobie to wolno, tak?”
„A jak ty tak robisz, to jest dobrze?”

I po chwili nie rozmawialiśmy już o tym, co naprawdę zabolało.

Zaczynało się odbijanie piłeczki: kto kogo pierwszy oskarżył, kto ma większe pretensje, kto bardziej przesadza.

Naszą specjalnością było nie przegrać kłótni za wszelką cenę.

Tylko że temat zostawał nierozwiązany, my byliśmy emocjonalnie wyczerpani, a między nami zostawała coraz większa wrogość.

Na szczęście w końcu zobaczyliśmy, że to jest nasza małżeńska wieża Babel. Mówimy dużo, ale nie jesteśmy w stanie w żaden sposób się dogadać.

Pierwsza zmiana była prosta, ale bardzo ważna: rozpoznaliśmy schemat.

I kiedy byliśmy już o krok od kolejnej rundy, ktoś z nas mówił:

„Znowu w to wchodzimy”.

Czasem to wystarczało, żeby się zatrzymać. Nie rozwiązać wszystkiego od razu, nie wygrać, nie udowodnić, tylko przerwać eskalację i wrócić do rozmowy później.

Właśnie z tego doświadczenia i z naszej pracy z parami powstała Droga Odnowy Małżeńskiej, czyli DOM.

Stworzyliśmy go dla małżeństw, które chcą uczyć się rozmawiać i rozwiązywać problemy bez zrywania więzi.

Pracujemy w parach, bo tego nie da się nauczyć tylko przez słuchanie wykładu. DOM jest rozciągnięty w czasie, bo nowych sposobów reagowania nie utrwala się w jeden wieczór.

To nie jest pojedynczy warsztat o komunikacji.

To droga, na której uczymy się być po tej samej stronie także wtedy mamy różnice zdań.

Jeśli czytając to, pomyśleliście: „znamy to i chcemy nauczyć się rozmawiać bez zrywania więzi”, zapraszamy na Drogę Odnowy Małżeńskiej.

Link zostawiamy w komentarzu.

A jeśli znacie małżeństwo, któremu taka droga może być potrzebna, podajcie ten post dalej.


Baczkowska Krzysztof Nycz Baczkowski

Czasem człowiek wraca z rekolekcji poruszony.Usłyszał ważne słowo.Coś się w nim otworzyło.Może nawet pojawiła się nadzie...
07/07/2026

Czasem człowiek wraca z rekolekcji poruszony.

Usłyszał ważne słowo.
Coś się w nim otworzyło.
Może nawet pojawiła się nadzieja.

A potem wraca do domu.

Do tej samej kuchni.
Do tej samej rozmowy, która znowu kończy się kłótnią.
Do tego samego milczenia, pretensji, wycofania albo napięcia.

Może znasz ten moment.

Kiedy w sercu naprawdę chcesz inaczej, ale w codzienności znowu pojawia się pytanie:
co ja mam z tym zrobić w moim małżeństwie?

Jak to wszystko o czym słyszałam na rekolekcjach przełożyć na rozmowę z mężem?
Jak wrócić do żony inaczej niż zwykle?
Jak nie wejść znowu w atak, kontrolę, obronę albo ucieczkę?

I chyba jeszcze ważniejsze:
jaki jest mój wkład w atmosferę naszego domu?

Nie tylko: co on robi źle.
Nie tylko: czego ona znowu nie rozumie.
Nie tylko: co współmałżonek powinien wreszcie zmienić.

Ale: co dzieje się ze mną?
Co ja wnoszę do naszej relacji?
Gdzie dokładam do napięcia?
Gdzie zamiast budować jedność, bronię siebie, naciskam, oskarżam albo zamykam serce?

Właśnie z takim poczuciem wracamy z Medżugorja, gdzie po raz kolejny mieliśmy możliwość poprowadzić warsztaty rekolekcyjne dla małżeństw Maryi.

I wracamy z wdzięcznością. Za zaproszenie, za zaufanie i za odwagę małżonków, którzy weszli w ten czas pracy nad relacją.

Bo coraz mocniej widzimy, że rekolekcje dla małżeństw potrzebują nie tylko pięknych słów o miłości, jedności i przebaczeniu.
Potrzebują też bezpiecznej przestrzeni, w której małżonkowie mogą zejść z poruszenia serca do konkretu własnego życia.
Do rozmowy.
Do decyzji.
Do odpowiedzialności.
Do zobaczenia swojego wkładu.
Do pierwszego kroku w stronę odbudowania więzi.

Właśnie po to są nasze warsztaty.

Nie po to, żeby robić terapię na rekolekcjach.
Nie po to, żeby rozgrzebywać wszystko naraz.
Nie po to, żeby kogokolwiek zawstydzać.
I nie po to, żeby dać małżonkom narzędzia do naprawiania siebie nawzajem na siłę.

Raczej po to, żeby pomóc im zatrzymać się przy sobie naprawdę.
Przy tym, co dzieje się między nimi.
Przy tym, co boli.
Przy tym, co niszczy jedność.
Przy własnych reakcjach.
Przy odpowiedzialności, która zaczyna się nie od zmieniania drugiego człowieka, ale od przemiany siebie.

Bo małżeństwo odbudowuje się nie tylko przez wielkie deklaracje.
Czasem zaczyna się od bardzo cichego momentu, w którym człowiek przestaje pytać: „kiedy ty się wreszcie zmienisz?”, a zaczyna pytać: „Co ja powinienem zmienić w sobie?”.

Dlatego jako Fundacja Farma Serca prowadzimy warsztaty dla małżeństw podczas rekolekcji, dni skupienia i wydarzeń formacyjnych.

Jeśli pragniecie zorganizować rekolekcje dla małżeństw i chcecie, żeby poruszenie z konferencji, modlitwy i wspólnego czasu przełożyło się na realną rozmowę, decyzję i pierwszy krok w stronę jedności — zaproście nas do poprowadzenia warsztatów.

Tworzymy przestrzeń, która nie zatrzymuje się tylko na wzruszeniu.
Nie ucieka w proste hasła.
Nie podpowiada, jak zmienić współmałżonka.

Ale pomaga małżonkom zobaczyć siebie, swój wkład i kolejny możliwy krok w stronę więzi.

Niech to, co zaczęło się w Medżugorju, pracuje dalej.
Już w domach.
W rozmowach.
W codziennych wyborach.
I w tej cichej decyzji, że o miłość nie walczę przez naprawianie drugiego na siłę, ale zaczynam od własnego serca.


Agnieszka Baczkowska Sylwester Baczkowski Małgorzata Nycz Krzysztof Nycz
Wojownicy Maryi

Adres

Słowicza 12
Warsaw
02-170

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Farma Serca umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Farma Serca:

Skróty

Udostępnij