29/09/2026
„W końcu wiem, co z nim jest. Jest narcyzem. ChatGPT mi to powiedział.”
Usłyszałam to niedawno podczas rozmowy.
I to zdanie zatrzymało mnie na dłużej.
Bo coraz częściej spotykam osoby, które przychodzą już z gotową odpowiedzią na to, co dzieje się w ich relacji.
„On jest narcyzem.”
„Ona mną manipuluje.”
„To małżeństwo jest toksyczne.”
A potem okazuje się, że źródłem tej pewności była rozmowa z ChatGPT.
I rozumiem, dlaczego to jest tak kuszące.
Kiedy człowiek od miesięcy żyje w napięciu i niepewności, nie rozumie zachowania współmałżonka i zaczyna wątpić we własne odczucia, to bardzo potrzebuje odpowiedzi.
Potrzebuje, żeby ktoś powiedział:
„To, co czujesz, ma sens.”
„Nie wymyślasz sobie.”
„Da się to jakoś nazwać.”
Taka odpowiedź potrafi przynieść ogromną ulgę.
Tyle, że ulga nie zawsze jest tym samym co prawda.
Jeśli po kolejnej trudnej kłótni opiszę ChatGPT dziesięć najgorszych zachowań mojego męża, dostanę analizę tych dziesięciu zachowań.
Nie naszego małżeństwa.
Nie dwudziestu lat wspólnego życia.
Nie tego, co było między nami wcześniej.
Nie mojej części tej historii.
Nie tego, czego sama jeszcze o sobie nie widzę.
I właśnie to zaczyna mnie coraz bardziej niepokoić w rozmowach, które prowadzę.
Nie samo korzystanie z AI.
Ale moment, w którym zamiast używać go, żeby coś lepiej zrozumieć, zaczynamy używać go do wydawania wyroku na drugiego człowieka.
Bo wtedy przestajemy pytać:
„Co właściwie dzieje się między nami?”
a zaczynamy mówić:
„Już wiem, kim on jest.”
I od tego momentu bardzo łatwo zacząć patrzeć na wszystko przez jedną etykietę.
Każda kolejna sprzeczka staje się potwierdzeniem.
Każde trudne zachowanie dowodem.
Każde słowo zaczyna pasować do obrazu, który już sobie stworzyliśmy.
A relacja, która wcześniej była trudna, może zamknąć się jeszcze bardziej.
Bo mąż czy żona nie są sumą kilku zachowań opisanych po najgorszym tygodniu.
ChatGPT może być bardzo dobrym narzędziem.
Może pomóc uporządkować myśli.
Nazwać emocje.
Przygotować pytania.
Lepiej przygotować się do rozmowy ze specjalistą.
Ale nie powinien zastępować człowieka tam, gdzie potrzebne jest prawdziwe rozpoznanie sytuacji, kontekstu i relacji.
Bo człowiek jest zawsze większy niż opis, który o nim stworzymy.
I większy niż odpowiedź, którą dostaniemy od algorytmu.
A Wy?
Gdzie według Was przebiega granica?
Zdarzyło Wam się pytać ChatGPT o swoją relację albo o zachowanie bliskiej osoby?
Pomogło Wam to bardziej coś zrozumieć czy raczej utwierdziło Was w tym, co już wcześniej myśleliście?
Agnieszka Baczkowska Baczkowski Nycz Krzysztof Nycz