Czuły Dotyk Anna Maria Tuszyńska

Czuły Dotyk Anna Maria Tuszyńska Ciało jest moją czującą bazą, świątynią, domem. Uczę jak o nie dbać z czułością i uważnością.

Zwolniło mi się jutro miejsce w gabinecie na Sesję Czułego Dotyku. Może chcesz skorzystać? Mogłabym napisać, że to głębo...
03/06/2026

Zwolniło mi się jutro miejsce w gabinecie na Sesję Czułego Dotyku. Może chcesz skorzystać?

Mogłabym napisać, że to głęboki relaks dla całego organizmu, regulacja układu nerwowego, wyciszenie i sposobność do regeneracji, odpoczynku i integracji.. ale dzisiaj najważniejszym aspektem moich spotkań z Wami jest obdarowanie Waszego ciała i tym samym Was akceptacją i życzliwą uwagą.

Nabudowywanie pozytywnego doświadczenia.

Czasami jest tak, że mimo, że poświęcamy czas na odpoczynek on nie przychodzi.. bo ciało zbyt długo było w napięciu i woli zostać w tym stanie mimo ogromnego zmęczenia tylko dlatego, że ten stan jest znajomy.

Czasami jest tak, że za mało było czułej fizycznej obecności drugiej osoby i mamy zakodowaną w ciele samotność, z którą trudno spotkać się samemu.

Trzymamy w ciele różne historie, czasami nie ma tam słów, jest tylko napięcie, ból i zmęczenie.

Kiedy spotyka się ono z ciepłą, miękką dłonią w powolnym słuchającym dotyku może przestać trzymać. Czuje się bezpiecznie i zaczyna mięknąć do tego dotyku. Oddaje ciężar do materaca.

Oddech płynie.

Pojawia się przestrzeń na obecność i spokój w środku.

Potrzebujesz tego?

Zapraszam Cię, spotkajmy się w gabinecie.

Z czułością,
Anna Maria

23/11/2025
Chwilę po praktyce dostąpiłam takiego zaszczytu. 🥹
11/10/2025

Chwilę po praktyce dostąpiłam takiego zaszczytu. 🥹

Można traktować Warsztaty Czułego Dotyku jako naukę czułości fizycznej i regulacji układu nerwowego, i nie ma w tym oczy...
01/10/2025

Można traktować Warsztaty Czułego Dotyku jako naukę czułości fizycznej i regulacji układu nerwowego, i nie ma w tym oczywiście nic złego.

Jakiś czas temu jeden z regularnych uczestników Warsztatów podzielił się ze mną, że po jakimś czasie praktyki zaczął często otrzymywać feedback o tym jaki ma dobry i uważny dotyk, i jak to wzmacnia jego relacje. Wspaniale, prawda?

Można również traktować praktykę wielowymiarowo. Wierzę w to, że jako Istoty ludzkie potrzebujemy holistycznego podejścia do siebie samych i siebie nawzajem. Tego, aby widzieć siebie zarówno jako wrażliwe i czujące ciało, które ma swoje potrzeby jak i jako osobę, która ma pewne plany, marzenia i swoją historię.
Podejście somatyczne pozwala eksplorować to połączenie, pozwala również poszerzać swoje doświadczenie wewnętrzne poprzez poszerzanie świadomości.

Somatykę w wielkim skrócie można określić jako podejście skupione na indywidualnym doświadczaniu własnego ja - umysłu zagnieżdżonego w ciele.

W takim rozumieniu poprzez dotyk i czucie możemy uczyć się siebie, używać dotyku i świadomości ciała jako narzędzia do skontaktowania się ze sobą.

Czułość wobec siebie rozumiem przede wszystkim jako uznanie siebie i podarowanie sobie prawa do bycia.. bycia sobą. Jako potraktowanie siebie poważnie. Jako ujrzenie siebie prawdziwej. Zwrócenie ku sobie życzliwej uwagi i chęć objęcia siebie, nawiązania ze sobą relacji. Płynące z troski i miłości a nie chęci naprawy czy zmiany.

Wymaga to zrezygnowania z trzymania dystansu, sarkazmu, unieważniania i decyzji, żeby poczuć. Skierowania uwagi do wewnątrz. Zatrzymania się i wsłuchania w subtelne wrażenia płynące z ciała.

Dla mnie na początku praktyki to była jedna z najtrudniejszych rzeczy zaraz po akceptacji, ale o tym zaraz.

Sfrustrowana pytałam - Jak to się robi?! Jak się czuje?!

Jako osoba uprawiająca sport uważałam siebie za bardzo dobrze skontaktowaną z moim ciałem, prychałam na myśl, że może być inaczej. Chroniczny ból, napięcie i wewnętrzny przymus bycia w ciągłym pośpiechu wskazywały jednak na coś innego.
Byłam tak wytresowana, aby uciekać uwagą gdzie tylko się da byle jak najdalej od ciała i emocji, że niemal automatycznie sięgałam po telefon, dzwoniłam do kogoś, sprzątałam, włączałam film albo głośną muzykę, jadłam, szłam na trening albo imprezę.

Dawno temu przeczytałam słowa, które bardzo zapadły mi w pamięć - że człowiek nie jest przedmiotem tylko jest procesem. Zrozumiałam z tego, że na przełomie życia ciągle się zmieniamy, czyli nasze wartości i potrzeby powinniśmy badać na bieżąco.
Zauważyłam, że jest to dla mnie zupełnie niedostępne. Na pytanie co jest dla mnie ważne odpowiadałam z głowy. Z systemu wartości, który ukształtowała we mnie kultura i wychowanie. Na pytanie co czuję przez pierwsze miesiące terapii odpowiadałam - Myślę, że czuję..

Kiedyś rozumiałam siebie bardziej jako projekt do zrealizowania. Zupełnie odcięta od wnętrza postrzegałam siebie jakby z zewnątrz. Nie czując siebie i swojej wartości przeglądałam się w oczach innych ludzi i obierałam kierunek tam gdzie dostawałam najwięcej uwagi.

Teraz widzę to tak, że im lepiej czuję siebie, swoje wartości, to co jest dla mnie ważne tym bardziej mam ochotę dbać o siebie jeszcze lepiej i pozwalać sobie być.. po prostu bardziej sobą.

Ta zmiana kierunku uwagi może być bardzo uwalniająca.

Osoby po Warsztatach lub sesjach indywidualnych często wspominają, że po praktyce łatwiej im jest dokonywać lepszych dla siebie wyborów. Bardziej kierować się swoim dobrem. Częściej pozwalać sobie na odpoczynek i rozpoznawać napięcia, które pojawiają się w ciągu dnia. Czasami ze wzruszeniem opowiadają, że nigdy dotąd nie poświęcili sobie tak dużo czasu, bo samemu było to zbyt trudne.

Akceptacja i uznanie swojej wrażliwości - to dla mnie najważniejsza i najtrudniejsza część. Akceptacja przez lata była dla mnie jak słowo, które równie dobrze, ktoś mógłby powiedzieć do mnie po chińsku. Kompletnie nie rozumiałam jego znaczenia a już na pewno nie byłam w stanie czegoś celowo i świadomie zaakceptować.

To było dla mnie ogromne odkrycie, że kiedy płaczę, czuję smutek czy złość mogę to uznać. Daję sobie prawo to czuć. Na przykład kiedy zaakceptuję uczucie zamiast je odpychać mogę zadecydować co chcę z tym dalej zrobić. Mogę uwolnić się od odreagowywania na innych i autoagresji. Ale przede wszystkim nie odwracam się od siebie w obliczu emocji, które są dla mnie niewygodne. Pozostaję ze sobą w kontakcie. Podobnie kiedy dowiaduję się o sobie czegoś co mi się nie podoba, zamiast się osądzać mogę zaakceptować, że tak jest i zadecydować czy chcę to zmienić czy nie.

Łatwo to wszystko powiedzieć.. nieco trudniej zrobić dlatego zachęcam do udziału w Warsztacie gdzie poprowadzę Was krok po kroku.

Jak pewnie sami wiecie każda nowa kompetencja wymaga czasu i praktyki, ale na pewno jest dużo łatwiej kiedy doświadczy się najpierw tych jakości na sobie zamiast szukać po omacku.

Wiem, bo ja właśnie tak szukałam i zajęło mi to wiele lat. Motywacji dostarczało mi cierpienie i scena z ulubionego filmu mojej mamy "Kill Bill" gdzie główna bohaterka siłą umysłu po kilku godzinach odzyskuje czucie w nogach. Bo mniej więcej tak trudne było dla mnie czucie. A po drodze zdarzało mi się nawet kilka razy zapomnieć o tym, że taką drogę w ogóle obrałam :)
I nadal jeszcze odnajduję sfery mojego życia, w których wciąż brakuje uwagi i czułości. Jednak nie mam żadnych wątpliwości, że warto dalej iść w tym kierunku.

Link do Warsztatu w komentarzu pod postem.
Zapraszam do zapisów: [email protected]

30/09/2025

Kiedy zaczynałam pracę ze swoim chronicznym bólem nie znałam jeszcze takiego pojęcia jak somatyka.

Z miesiąca na miesiąc docierało do mnie coraz dobitniej, że konwencjonalna medycyna traktuje każdy kawałek mnie jak odcięte od siebie części. Nie było osoby, która spojrzałaby całościowo na mnie jako osobę, która doświadcza choroby.

Kiedy kolejne leki przeciwbólowe, antydepresyjne okazywały się nie działać zdecydowałam się na akupunkturę u lekarki pochodzącej z Mongolii.

Kiedy przychodziłam do niej ledwo stawiając krok za krokiem ze zmęczenia pytała mnie czy jadłam dzisiaj ciepłą zupę i mówiła mi, że za dużo myślę a przede wszystkim, że za dużo się martwię.

Muszę przyznać, że w pierwszej reakcji myślałam sobie "Kobieto, jaką zupę, chyba nie rozumiesz z jakimi poważnymi problemami się zmagam.", na szczęście studiowałam wtedy filozofię, więc pytałam ją z zaciekawieniem "A jak to zrobić, żeby mniej myśleć i mniej się martwić?"

Naprawdę nie wiedziałam, w ogóle nie miałam pojęcia, że są ludzie, którzy mało się martwią i pozwalają sobie na czas bez myślenia - wtedy kojarzyło mi się to z głupotą i brakiem odpowiedzialności.

Kręcę głową ze zdumienia kiedy sobie o tym przypominam.

Pani Doktor zaczęła dawać mi książki i uczyć jak kierować uwagę do ciała zamiast do umysłu.

Chcę w ten sposób powiedzieć, że rozwiązanie moich problemów zdrowotnych w pewnym sensie okazało się bardzo proste - być w ciele, mniej się martwić.

Zostawałam jednak wciąż z pytaniem: JAK TO SIĘ ROBI?

Byłam niezwykle sfrustrowana. Jako osoba uprawiająca od dziecka sport miałam się za kogoś kto ma świetny kontakt z ciałem. Trudno było mi dopuścić do siebie myśl, że jest inaczej.

Jednak kiedy zaczęłam to obserwować okazało się, że treningi były tak naprawdę ucieczką od bycia w ciele i czucia, które okazało się kluczowe.

I.. bardzo trudne dla mnie.

Miałam wyrobiony mechanizm uciekania od czucia ciała, emocji, subtelnych wrażeń. Uciekałam w telefon, rozmowy z innymi, imprezy, filmy, wycieczki a nawet w artykuły o zdrowiu i rozwoju osobistym.

Pogarszająca się bezsenność przyparła mnie do ściany. Godzinami leżałam kręcąc się z bólu i próbowałam poczuć ten ból. I oddychałam tak jak nauczyła mnie Pani Doktor.

Z czasem zaczęłam się bardziej otwierać na to co moje ciało ma do powiedzenia.

Ciąg dalszy później.

Czy potrzebujesz głębokiej regeneracji? Rzadko mówię o tym potencjale Warsztatu Czułego Dotyku. Najczęściej mówię o rela...
10/06/2024

Czy potrzebujesz głębokiej regeneracji?

Rzadko mówię o tym potencjale Warsztatu Czułego Dotyku. Najczęściej mówię o relacji, o świadomości, o mocy zmieniania zastałych schematów za pomocą świadomości ciała.

Dlatego dzisiaj właśnie o tym.

Któregoś razu jedna z uczestniczek podzieliła się ze mną, że przed Warsztatem długo spóźniała jej się miesiączka, ze zmęczenia, z stresu, z rozregulowania. Stwierdziła, że dzięki Warsztatowi na tyle się zregenerowała, rozluźniła a jej ciało doświadczyło równowagi, że miesiączka wróciła. Łagodniejsza niż zwykle.

Oczywiście to mógł być przypadek. Jednak ja wierzę jej czuciu. Bo mnie samej ono nigdy nie zawiodło.

Sama odkąd regularnie jestem w praktyce harmonizowania układu nerwowego, który zawiaduje działaniem całego organizmu właściwie nie choruję. Kiedy tylko czuję się niewyraźnie przeznaczam więcej czasu na wieczorną relaksację, aby zadbać o to by sen był bardziej regenerujący.

Wierzę, że nasze wspaniałe organizmy są na tyle mądre, że potrafią same radzić sobie z większością chorób. Wystarczy, że wspieramy je w prawidłowym działaniu. Oczywiście dieta, nawodnienie są bardzo ważne, ale równie ważne jest, aby organizm naturalnie przechodził w stan spoczynku, w którym narządy się regenerują. Kiedy ciało ma czas na naturalne dla siebie dążenie do homeostazy.

Kiedy jesteśmy w ciągłym pędzie a układ nerwowy jest rozregulowany trudno mu przejść z trybu akcji/reakcji w tryb odpoczynku. Wtedy nawet w trakcie snu ciało nie jest w stanie w pełni się zregenerować.

Tutaj z pomocą przychodzą praktyki somatyczne, które stymulują nerw błędny odpowiedzialny za przełączanie organizmu między działaniem a regeneracją.

Kiedyś chorowałam non stop, poza chronicznymi chorobami ciągle miałam katar, coś mnie bolało, anginy, zapalenie zatok itd.
Lekarze przepisywali mi przeróżne lekarstwa, później zainteresowałam się medycyną naturalną, przetestowałam szereg diet. To wszystko niewiele pomagało dopóki nie nauczyłam się rozluźniać i relaksować.

Można popatrzeć na to też tak czysto fizycznie.

Jeżeli tkanka jest zaciśnięta to dużo trudniej zachodzą w niej procesy biochemiczne. Kiedy jest rozluźniona wszelkie płyny płyną swobodniej, dzięki czemu poprawia się przemiana materii a składniki odżywcze trafiają tam gdzie powinny zamiast utknąć gdzieś po drodze. ( Pamiętam jak uczyła mnie o tym moja pierwsza mentorka z Mongolii, wydawało mi się to wtedy tak proste, że aż niedorzeczne.)

To nie jest tak, że układ nerwowy da się wyregulować raz na zawsze na przykład idąc na masaż lub terapię i mieć z głowy.

Dlatego warto poznać proste sposoby i w ogóle sposób podejścia do ciała, który wspiera w dbaniu o siebie, którymi dzielę się na Warsztacie Czułego Dotyku, na który gorąco zapraszam.

Adres

Grochów
Warsaw
04-088

Telefon

+48515259439

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Czuły Dotyk Anna Maria Tuszyńska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Czuły Dotyk Anna Maria Tuszyńska:

Skróty

Udostępnij