05/04/2022
„Miłość na śmierć nie umiera”. Powiedział tak kiedyś Jan Twardowski, ksiądz i poeta.
Przez ostatnie trzy lata umierałam sześć razy, żegnając moich najbliższych. Prawie nie zauważyłam pandemii, a nawet obecna wojna dociera do mnie przez filtr osobistej straty. Przeżyłam dzięki wykorzystaniu tych samych procedur, którymi na co dzień dzielę się z moimi Klientami.
Sztukę radzenia sobie ze stresem wykorzystuję świadomie od 39 lat, od momentu, kiedy czekałam na operację, która miała uratować mi życie, a wokół mnie umierały inne dzieci. Zaczęło się więc od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rosło, ponieważ ciężkie choroby i tragiczne zgony bliskich towarzyszyły mi przez całe życie.
Dziś, po przerwie, wracam do pracy. Moja wiedza, doświadczenie, empatia są do Twojej dyspozycji.
W każdym z nas, nawet w najczarniejszej godzinie jest siła, która pozwala przetrwać. Ja ją nazywam miłością. Może to być ślad tego uczucia, którym obdarzył nas ktoś ważny, albo nasze własne jądro. Czasami sztuką jest stanięcie po jego stronie. Po swojej stronie. Mam tę zdolność, że potrafię wydobywać to, co w ludziach najlepsze. Znam dziesiątki technik, jestem też autorką programu antystresowego. I nie zawaham się ich użyć, jeśli Ty jesteś gotowy.
Razem znajdziemy drzwi do pozytywnej strony mocy, która płynie nawet z najtrudniejszych emocji. Nie zwlekaj!