02/08/2026
🔴 „Żyjąc w korporacji, żyjemy odcięte od szyi w dół” - powiedziała Iza w naszej rozmowie.
Mocne zdanie. Ale coś w tym jest.
W środowisku biznesowym bardzo często funkcjonujemy opierając się wyłącznie na tym, co mówi głowa. Analizujemy, planujemy, dowozimy co mamy dowieźć. Zastanawiamy się, co trzeba, co wypada, czego się od nas oczekuje.
Dopasowujemy się do roli, firmy i zasad. Bo przecież trzeba pracować, zarabiać, wywiązywać się z obowiązków.
Można tak działać przez długie lata. Być dobrą w swojej pracy, osiągać wyniki, rozwijać karierę, a jednocześnie coraz wyraźniej czuć, że coś jest nie tak.
Ciało często wie to wcześniej niż głowa.
Pojawia się napięcie, zmęczenie, problemy ze snem, ścisk w brzuchu, brak energii, potrzeba odcięcia się od ludzi. A głowa nadal tłumaczy, że przecież wszystko jest w porządku. Jest dobra pensja, stanowisko, stabilizacja.
A mimo to pojawia się uczucie, że zaraz wszystko w nas wybuchnie. Że to już nie jest nasza praca ani nasze miejsce.
I wtedy odpowiedzi raczej nie znajdziemy w kolejnych analizach.
Iza powiedziała w naszej rozmowie: „Ile mocy jest w niedziałaniu”.
Bardzo się z tym zgadzam.
Sama wiele ważnych decyzji podjęłam wtedy, kiedy pozwoliłam sobie na zatrzymanie. Kiedy poszłam na długi spacer. Kiedy wyjechałam sama na dwa tygodnie, żeby chodzić po górach. Dopiero wtedy moja głowa zaczynała otwierać się na to, co mówi ciało i czego chce serce.
Zatrzymanie nie oznacza, że od razu znajdziemy rozwiązanie i przygotujemy plan. Najpierw pojawia się myśl, która na początku może przerażać: „nie chcę już dłużej żyć i pracować w ten sposób”.
Zwykle od tego zaczyna się zmiana.
Całą rozmowę z Izabelą Bogucką znajdziesz w podcaście na YouTube, Spotify oraz Apple Podcast. Warto posłuchać w weekend przy kawie ☕️
Linki wrzucam w komentarzach poniżej 👇