15/06/2026
A to kilka słów o naszej wspólnej z PINE edukacja w naturze pracy w ostatnim tygodniu w ramach projektu Mentor 5.0
Wróciłam właśnie znad Biebrzy. Po siedmiu bardzo intensywnych dniach. Budujących, ale momentami też bardzo trudnych.
Przez cały tydzień prowadziłam szkolenie dla nauczycieli w duchu Outdoor Learning w ramach projektu Projekt Mentor 5.0. Było w nim niewiele gotowych odpowiedzi, za to bardzo dużo pytań. O to, kim dziś jest nauczyciel. Czego potrzebują dzieci. Co możemy zmienić. I jak odzyskać w edukacji to, co gdzieś po drodze zaczęło nam umykać.
Rozmawialiśmy o odchodzeniu od ciągłego instruktażu. O oddawaniu dzieciom i młodzieży przestrzeni do decydowania o własnym procesie uczenia się. O budowaniu odpowiedzialności zamiast posłuszeństwa. O zaufaniu zamiast kontroli. O tym, że człowiek najlepiej rozwija się wtedy, gdy ma wpływ, poczucie sprawczości i możliwość popełniania błędów.
I choć wielu nauczycieli doskonale rozumie ten kierunek, często nie może nim podążać tak, jakby chciało.
Usłyszałam (n-ty już zresztą raz na przestrzeni kilkunastu lat), że dzisiejsza szkoła coraz częściej przypomina miejsce pełne procedur, dokumentów, rozliczeń i oczekiwań. Nauczyciele funkcjonują w systemie, który często wiąże im ręce. Muszą tłumaczyć się z każdej decyzji, dokumentować każdy krok, przewidywać każdą możliwą sytuację. Coraz trudniej o poczucie bezpieczeństwa dla nich samych.
Dlatego tak często padały słowa: „To wszystko fajne o czym rozmawiamy, ale tak się nie da”.
Jeszcze kilka lat temu pewnie odebrałabym je jako brak otwartości na zmianę. Dziś widzę w nich coś zupełnie innego.
Widzę ludzi zmęczonych. Przeciążonych. Funkcjonujących od lat w systemie, który częściej kontroluje niż wspiera. Rozlicza zamiast ufać. Dokłada obowiązków, a rzadko daje przestrzeń na oddech. Widzę nauczycieli, którzy przez lata nagromadzili w sobie frustrację, złość, poczucie bezsilności i osamotnienia.
Coraz częściej oczekuje się od nich, że będą jednocześnie ekspertami, wychowawcami, opiekunami, psychologami, animatorami, mediatorami i urzędnikami. Coraz rzadziej jednak daje im się prawo do błędu, autonomii czy zawodowej intuicji.
Do tego dochodzą rosnące oczekiwania rodziców. Coraz częściej spotykam się z sytuacjami, w których działania nauczycieli są podważane, ich decyzje kwestionowane, a granice prywatności przekraczane. Trudno budować odpowiedzialność i odwagę działania tam, gdzie każdemu krokowi towarzyszy obawa przed oceną lub skargą. Mam czasem wrażenie, że w trosce o bezpieczeństwo zaczęliśmy mylić je z kontrolą.
A przecież prawdziwe bezpieczeństwo rodzi się z relacji. Z obecności. Z poczucia, że mogę zaufać drugiemu człowiekowi i że on ufa mnie.
I właśnie za tym zdaje się tęsknić wielu nauczycieli.
Za czasami, gdy byli autorytetami nie dlatego, że mieli władzę nad uczniami, ale dlatego, że darzono ich szacunkiem. Za przekonaniem, że człowiek, który poświęcił swoje życie pracy z dziećmi, najczęściej naprawdę chce dla nich dobrze.
Czy to znaczy, że kiedyś było idealnie? Oczywiście, że nie.
Ale być może gdzieś po drodze, próbując stworzyć świat bardziej bezpieczny, utraciliśmy coś równie ważnego — zaufanie.
Może właśnie od tego powinniśmy zacząć uzdrawianie edukacji. Nie od kolejnych reform pisanych przy biurkach. Nie od nowych tabel i procedur. Ale od odbudowywania zaufania.
Do dzieci.
Do rodziców.
Do nauczycieli.
Do siebie nawzajem.
A może także do samych siebie?
Projekt Projekt Mentor 5.0 realizowany jest przez CIE Center for Innovative Education w partnerstwie z Bank Żywności w Olsztynie, ESWIP oraz Amica.