28/09/2026
Spotkanie z "Wokulskim" na premierze „Lalki” brzmi dziś wyjątkowo aktualnie: to opowieść o człowieku, który budował pozycję pracą, wiedzą, ryzykiem i odwagą inwestowania — nie dlatego, że ktoś przyznał mu miejsce na rynku.
Wokulski nadal ma nam coś do powiedzenia.
Na premierze „Lalki”, w Warszawie, trudno nie myśleć o tym, jak bardzo historia Stanisława Wokulskiego pozostaje aktualna.
Zaczynał od pracy u podstaw: od roli subiekta, od nauki handlu, od konsekwencji mimo życiowych zakrętów. Przejął i rozwinął sklep, potrafił dostrzec okazję, podjąć ryzyko, zgromadzić kapitał, a potem inwestować w większą skalę — w handel, ludzi i rozwój. Wokulski nie był idealny, ale był przedsiębiorcą z krwi i kości: samodzielnym, odważnym i odpowiedzialnym za własne decyzje.
Dziś, gdy pod hasłami porządkowania systemu, kontroli czy realizacji ambitnych celów środowiskowych pojawiają się pomysły, które mogą prowadzić do dalszej centralizacji i wypierania prywatnej przedsiębiorczości z rynku recyklingu, warto przypomnieć podstawową zasadę: transformacji środowiskowej nie zbuduje się przeciw przedsiębiorcom.
To firmy od lat tworzą realną infrastrukturę odzysku, finansują rozwiązania, rozwijają technologie, biorą odpowiedzialność za ryzyko operacyjne i codziennie mierzą się z wymaganiami rynku. Gospodarka o obiegu zamkniętym potrzebuje jasnych reguł, uczciwej konkurencji oraz partnerstwa państwa i biznesu — nie rozwiązań, które odbierają rynkowi sprawczość i zamieniają przedsiębiorczość w rolę wykonawcy cudzych decyzji.
W „Lalce” Wokulski chciał budować nowoczesność w świecie pełnym barier, uprzedzeń i interesów silniejszych od jednostki. Dzisiaj również potrzebujemy ludzi, którzy nie odpuszczą, gdy reguły gry stają się coraz mniej równe.
Walka o uczciwy, konkurencyjny rynek recyklingu to nie obrona przywilejów. To obrona innowacji, odpowiedzialności i polskiej przedsiębiorczości.
Nie poddamy się.
Tak, jestem fanką Marcina 😍
przedsiębiorczość ochronaśrodowiska biznes Warszawa Mazowsze