12/08/2026
- Młodzież teraz jest taka krucha - powiedziała mama jednego z moich pacjentów. Martwiąc się że stawianie granic dziecku mogłoby mu zaszkodzić.
- Młodzież zawsze jest krucha - odpowiedział przysłuchujący się naszej rozmowie psycholog.
Hmmm…
Mnie się wydaje, że to nie młodzież, lecz rodzina przeżywa kryzys. Że coraz trudniej być w dobrej, partnerskiej relacji, a to przekłada się na funkcjonowanie systemu i wzrastających w nim dzieci.
Rodzicom też coraz trudniej jest wywierać wpływ na własne dzieci.
Najprawdopodobniej powodem jest fakt, iż nie zmieniły się wiele kompetencje rodziców, a zostały ograniczone dostępne im narzędzia wychowawcze.
Kiedyś pisałam o tym jak kobiety się zmieniają, ale nikt nie dał mężczyznom instrukcji obsługi do samodzielnych, inteligentnych i niezależnych kobiet. które poszukują równorzędnego partnera, a nie właściciela lub dyrektora.
Swoją drogą ciekawe, że każdy z tych mężczyzn chce mieć najnowszy model smartfona, komputera, samochodu, a niejeden chciałby pozostać przy patriarchacie. To tak jakby żądał powrotu do budki telefonicznej i telefonu na monety. Takie też były.
Świat się zmienia, więc dzieci też się zmieniają. Co więcej, coraz dłuższa jest lista środków, których rodzicom dzisiaj używać nie wolno, a mogli kiedyś.
A dzieci wiedzą, co to jest przemoc i potrafią poprosić o pomoc innych dorosłych, jeśli jest taka potrzeba.
Zagubieni rodzice czytają książki, bo chcą być dobrymi rodzicami. A i tak często wychodzi na opak.
Bo prawda jest taka, że - podobnie jak z psychoterapią - nie wystarczy przeczytać książkę, żeby się dokonała zmiana. Trzeba samemu zauczestniczyć w tym procesie i zacząć od siebie, aby potem móc się cieszyć efektami we własnym życiu i relacjach międzyludzkich, w tym z własnymi dziećmi.
Humanitaryzacja norm społecznych, w tym rodzinnych i prawnie wymuszona zmiana zabrała rodzicom stare narzędzia, nie dając w zamian innych, równie skutecznych rozwiązań, które mogłyby zastąpić te stare.
Bo skoro nie wrzask, kary i manto, to co?