19/06/2026
Z jednej strony chciałabym urealnić nasze doświadczenia i ukoić, być może także Twoją frustrację związaną z tym, że tak bardzo się starasz wyzdrowieć/schudnąć/cokolwiek innego, a nie możesz. Pokazać Ci, że czasem warto zdjąć nogę z gazu w stosowaniu kolejnych i kolejnych praktyk i starać się dostrzec główną przyczynę problemu. A wiem, że głowa potrafi zrobić bardzo wiele, żebyśmy tej przyczyny nie widziały, bo być może trzeba będzie podjąć duże i straszne decyzje. I że samo zobaczenie tego, że jeszcze dziś nie możesz, albo nie masz siły, by pracować z tym grubym tematem, który leży u podłoża, jest w gruncie rzeczy ok. Daj sobie czas i czułość, bo wstyd, poczucie winy i jeszcze większe napięcie tylko pogorszą to, co już się dzieje.
~ napisałam kiedyś taki esej o układzie nerwowym i wracaniu do siebie. Trudno jest zaakceptować fakt, że czasem najlepsze nawet metody regulacji nie pomogą, dopóki nie pozbędziemy się głównego stresora, który nieustannie popycha nas w kierunku reakcji stresowej, która nawet jeśli mija, to tylko na chwilę.
Zła wiadomość jest taka, że nie ma takich narzędzi, które przyniosą prawdziwą ulgę w momencie, w którym narzędzia te stosujemy by zaleczać symptomy, a nie przyczynę problemu.