22/06/2026
Szczęście bywa zaskakująco niewygodne.
Wyobrażamy sobie,
że kiedy już pojawi się w naszym życiu
miłość, spokój, poczucie bezpieczeństwa albo obfitość,
wszystko wskoczy na swoje miejsce.
A potem przychodzi taki moment.
W końcu jest dobrze.
I nagle okazuje się, że zamiast rozluźnienia
pojawia się czujność.
Jakby jakaś część nas nie chciała uwierzyć,
że to naprawdę.
Jakby siedziała na brzegu krzesła,
gotowa w każdej chwili zerwać się do działania.
Przez lata wiele kobiet
ćwiczyło się w wytrzymywaniu.
Wytrzymywały samotność.
Wytrzymywały brak.
Wytrzymywały rozczarowania.
Wytrzymywały rzeczy, których nie powinny były wytrzymywać.
Z czasem taka postawa
staje się czymś więcej
niż sposobem radzenia sobie.
Staje się znajomym światem.
A człowiek lubi to, co zna.
Nawet jeśli go to boli.
Dlatego czasami
większym wyzwaniem
od kolejnego kryzysu
jest zwykły, spokojny dzień.
Taki, w którym nie trzeba nikogo ratować.
Niczego naprawiać.
O nic walczyć.
Po prostu być.