28/05/2026
🤗 Chcesz porozmawiać, porady czy przytulenia ?
Kiedy pracowałem jako trener wewnętrzny, miałem kolegę, Kamila (serdecznie pozdrawiam, jeśli to czytasz! :)) , który za każdym razem, gdy przychodziłem do niego w jakiejś sprawie, pytał: „Chcesz porozmawiać, czy się przytulić?".
Brzmi to może trochę żartobliwie, ale kryła się w tym naprawdę duża mądrość. Kamil dawał mi wybór, zamiast z góry zakładać, czego potrzebuję.
Z czasem, i w gabinecie, i w moim własnym życiu, zacząłem zauważać, że do dwóch opcji Kamila warto dołożyć trzecią. Kiedy ktoś przychodzi do nas z czymś trudnym, zwykle potrzebuje jednej z trzech rzeczy:
🔹 żeby go wysłuchać, czyli dać przestrzeń na wyrażenie tego, co przeżywa,
🔹 żeby go przytulić, czyli dać wsparcie obecnością, bliskością, ciepłem,
🔹 albo żeby mu poradzić, czyli wspólnie poszukać rozwiązania.
Problem w tym, że wielu z nas ma jeden domyślny tryb i włącza go niezależnie od tego, z czym ktoś do nas przychodzi. Najczęściej jest to doradzanie. Człowiek dzieli się czymś trudnym i czasem potrzebuje po prostu zostać wysłuchany, a my, nawet w dobrej wierze, dajemy radę i tym samym trochę zamykamy rozmowę. Nieświadomie wchodzimy wtedy w pozycję wyższości: „powiem ci, jak masz żyć", choć nikt mnie o to wprost nie poprosił.
Marshall Rosenberg, twórca Porozumienia bez Przemocy, zwracał uwagę, że doradzanie potrafi być jedną z tych reakcji, które zamiast nas zbliżać, przerywają kontakt. A przecież nawet jeśli mierzymy się z jakimś problemem, to często nie konkretna wskazówka nas z niego wyprowadza, tylko możliwość wyrażenia siebie i bycia wysłuchanym przez kogoś, kto nie tylko słucha, ale też empatyzuje i zadaje pytania pogłębiające. W takiej wymianie zaskakująco często sami dochodzimy do najlepszych dla siebie rozwiązań.
Ten sam wzorzec widać często w relacjach kobiet i mężczyzn. Kobiety, które zwykle mają lepszy kontakt ze swoimi emocjami, przychodzą do partnerów, żeby wyrazić to, co przeżywają, i poczuć się zrozumiane. My, mężczyźni, mamy w sobie silny imperatyw działania, więc od razu ruszamy z poradą. Często dlatego, że mamy słabszy kontakt z własnymi emocjami i kiedy stajemy obok kogoś, kto przeżywa coś trudnego, sięgamy po jedyne narzędzie, które znamy.
I tu wraca mądrość pytania Kamila. Zanim wejdziemy w którykolwiek z tych trybów, możemy najpierw sprawdzić, czego druga osoba naprawdę potrzebuje, pytając wprost: „Potrzebujesz, żeby cię wysłuchać, przytulić, czy poszukać rozwiązania?". To drobne sprawdzenie chroni nas przed nieporozumieniem, w którym jedna osoba chce być wysłuchana, a druga zasypuje ją radami. Z czasem nie trzeba już nawet pytać, bo zaczynamy wyczuwać, czego bliska osoba potrzebuje.
Bo rozmowy, w których oboje czujemy się usłyszani, zrozumiani i obecni, nie tylko prowadzą do lepszych rozwiązań. Przede wszystkim pomagają nam wrócić do kontaktu z samymi sobą i budować głębsze, bezpieczne, autentyczne relacje.
Więc kiedy następnym razem ktoś do Ciebie przyjdzie, czy Ty będziesz iść do kogoś - sprawdź.
O jaki potrzebach jest to spotkanie dwóch osób.