Pracownia Rozwoju Osobistych Możliwości

Pracownia Rozwoju Osobistych Możliwości Udzielam pomocy w rozwiązywaniu problemów emocjonalnych, osobistych, rodzinnych, intra i interpersonalnych, życiowych. Wspieram również żołnierzy i ich rodziny.

Z zawodu jestem pedagogiem specjalnym, psychologiem, psychotraumatologiem, terapeutą EMDR. Od wielu lat pomagam osobom potrzebującym wsparcia terapeutycznego w zakresie problemów osobistych, zawodowych, w relacjach międzyludzkich, w związkach. Mam dwudziestoletnie doświadczenie w pracy terapeutycznej z młodzieżą i osobami dorosłymi, uzależnionymi od substancji odurzajacych. Z wykształcenia jestem

pedagogiem specjalnym (resocjalizacja społecznie niedostosowanych), psychologiem (ścieżka kliniczna i zdrowia) i psychotraumatologiem. Ukończyłam VI Edycję Trzyletniego Szkolenia w Terapii Poznawczo-Behawioralnej Osób Dorosłych (CTPB - Warszawa, 2008). Mam stopień dr. n. społ. Łączę nauki o bezpieczeństwie z osobistym poczuciem bezpieczeństwa jednostki, w zastanej rzeczywistości. W pracy z k/p wykorzystuję wiedzę z różnych nurtów psychologicznych. Pracę terapeutyczną opieram między innymi o wykorzystanie narzędzi z obszaru terapii poznawczo-behawioralnej. W ramach zmiany postaw stosuję również trening zachowań asertywnych. Spotkania terapeutyczne odbywają się w formie on-line, po uprzednim umówieniu telefonicznym, mailowym, bądź przez wiadomość na Messengerze fb.
- telefonicznie - 692 981 590 - proszę poprzedzić kontakt telefoniczny wiadomością SMS - mam zasadę oddzwaniania. Jeśli nie odbieram połączeń, oznacza to, że pracuję z k/p.
- mail: [email protected]

W weekendy gabinet jest nieczynny. Jednocześnie, informuję wszystkich potrzebujących wsparcia, że kontakt mailowy, czy też telefoniczny, służą jedynie do wstępnego określenia problemu i umówienia spotkania, realizowanego w formie on-line, jw. Aleksandra Michalik

Ruch = życie - 150' na tydzień 🥰
22/07/2026

Ruch = życie - 150' na tydzień 🥰

Z wiekiem nasz mózg traci nieco swojej poznawczej "świeżości" - mniej więcej po przekroczeniu 50-tki hipokamp kurczy się średnio 1-2% rocznie. Ale, co ciekawe, da się ten trend odwrócić. Jednym prostym działaniem.
🧠👇
Ciężko jest nie zauważyć, że wraz z postępem upływającego czasu zwiększa się ilość konfundujących nas sytuacji. Wchodzę do pokoju, ale zapominam po co. Gdzieś już to czytałem, ale za nic nie pamiętam, gdzie. Znowu przypadkowo pomyliłam imiona moich dzieci. I tak dalej. No, bywa irytująco, nie ma co się oszukiwać. W związku z takim przebiegiem spraw, często sięgamy po wszelkiej maści specyfiki, które - w zamyśle ich twórców - mają nieco tenże przebieg spraw odwrócić, albo przynajmniej ukrócić. Wjeżdżają więc enigmatyczne kapsułki z jeszcze bardziej enigmatyczną etykietą, błękit metylenowy, wyciągi z grzybów czy filmiki o biohackowniu mózgu w drugiej połowie życia. No cóż, jak człowiek chce ratować neurony, to algorytm na pewno coś mu wynajdzie. Szkopuł jednak w tym, że jedna z najlepiej przebadanych rzeczy, jakie można dla swojego tracącego młodość mózgu zrobić, jest, tak jakby trochę mało instagramowa. Nie świeci, nie ma opatentowanej formuły, nie plumka w matowej buteleczce za 299 peelenów, nie można zrobić z niej webinaru ani kursu online. Jest prozaiczna, bardzo prosta i ciężko ją zmonetyzować. Szybki marsz.
🚶‍➡️🚶‍♀️‍➡️
Kilka lat temu zespół naukowców z University of Pittsburgh opublikował duże badanie, które do dziś pojawia się regularnie w dyskusjach o starzeniu mózgu. Badacze zaprosili 120 zdrowych poznawczo starszych osób, których następnie przydzielono do dwóch grup. Jedna grupa wykonywała ćwiczenia rozciągające, druga z kolei regularnie maszerowała w tempie na tyle szybkim, że podnoszącym tętno, czyli znacznie szybszym niż konwencjonalne włóczenie nogami z pieskiem po osiedlu. Uczestnicy trenowali trzy razy w tygodniu. Czas wysiłku stopniowo zwiększano, zaś finalnie osiągnięto około 40 minut marszu na sesję. Docelowo uczestnicy badania ćwiczyli przy zachowaniu około 60-75% rezerwy tętna. To taki poziom, przy którym nadal jesteśmy w stanie rozmawiać z drugą osobą, jednak wygłaszanie sążnistego monologu światopoglądowego na temat remontu działki sąsiada raczej nie wchodzi w grę. Innymi słowy, chodzi o naprawdę żwawy spacer.
🕺🕺
Po roku takiego trybu życia uczestnikom wykonano rezonans magnetyczny. No i wtedy zrobiło się naprawdę ciekawie. W grupie marszującej objętość przedniej części hipokampa wzrosła o około 2%. W grupie rozciągającej się z kolei... spadła prawie o tyle samo. Obserwowany wzrost odpowiadał odwróceniu związanego z wiekiem ubytku objętości hipokampa od jednego do dwóch lat! To może brzmieć naprawdę imponująco, ale najpierw trzeba wyjaśnić dlaczego naukowcy tak bardzo ekscytują się kawałkiem mózgu o nazwie przypominającej konika morskiego z rafy koralowej. Otóż, hipokamp to niewielka struktura położona głęboko w płatach skroniowych mózgu. I, rzeczywiście, przypomina nieco kształtem konika morskiego. Zajmuje się jednak czymś znacznie poważniejszym niż pluskanie w morskiej wodzie, gdyż uczestniczy w tworzeniu oraz porządkowaniu wspomnień. Innymi słowy, hipokamp pomaga przekształcać świeże doświadczenia w pamięć, do której później można wrócić. Bierze on także udział w uczeniu się oraz w orientacji przestrzennej, tworząc swego rodzaju wewnętrzną mapę otoczenia. To właśnie dzięki całemu systemowi struktur współpracujących z hipokampem pamiętamy o tym, gdzie zaparkowaliśmy auto, zapamiętujemy drogę w nowym miejscu czy łączymy określone wydarzenia z miejscami, w których się one odbyły.
🧠💢
O tym jednak, że hipokamp to bardzo ważna struktura w mózgu, najlepiej świadczą przypadki jego uszkodzenia. Człowiek może nadal rozmawiać, rozumować i pamiętać wiele wydarzeń ze swojej przeszłości, a jednocześnie mieć ogromny problem z tworzeniem nowych trwałych wspomnień. Każda nowa rozmowa, poznana osoba czy wydarzenie sprzed kilkunastu minut mogą po prostu nie zostać prawidłowo zapisane. To dlatego właśnie badacze zafiksowani na punkcie starzenia oraz chorób neurodegeneracyjnych tak bardzo przyglądają się hipokampowi. Jego zanik bezpośrednio wiąże się z pogorszeniem pamięci. No i cóż, jeżeli więc pewna część mózgu pomaga ci odnajdywać się w świecie, uczyć się, zapamiętywać i utrwalać doświadczenia, to raczej nie masz ochoty na to, by z wiekiem przesadnie szybko ona zanikała, prawda?
Dlatego właśnie wynik wspomnianego badania wzbudził takie zainteresowanie. Wraz ze zmianami objętości hipokampa obserwowano bowiem także poprawę funkcji poznawczych, którymi on "zarządza".
📈💡
Od czasu publikacji tych wyników wiele kolejnych badań potwierdzało dobroczynny efekt regularnej aktywności fizycznej. Najnowsze badania z tego roku ujawniły dodatkowo pewien ciekawy niuans, który może jeszcze bardziej "podkręcić" znaczenie ruchu w zdrowiu starzejącego się mózgu. Otóż, w badaniu przeprowadzonym na 18-miesięcznych myszach (które, według przyjętych konwersji odpowiadają ludzkim 50-60 latkom) u zwierząt wywołano neurozapalenie, a następnie poddano je ćwiczeniom aerobowym przez 8 tygodni. Efekt? Homeostaza mitochondrialna hipokampu poprawiła się, stan zapalny przygasł, a stres oksydacyjny został zniwelowany. Rzecz jasna, nie możemy sobie, ot tak, robić prostej konwersji wyników badań przeprowadzonych na myszach na ludzi. Jest to jednak kolejna cegiełka do badań, które od kilku lat konsekwentnie pokazują ten sam trend - u zdrowych osób w podeszłym wieku jeden z efektywniejszych sposobów na dbanie o mózg jest darmowy i zajmuje jakieś 150 minut tygodniowo. Warunek? Trzeba traktować go nie jako alternatywę, lecz jako fundament.
Cóż, biologia ewolucyjna człowieka nieustannie przypomina nam o tym, że nasze ciało zostało zaprojektowane do ruchu. Dobrze o tym pamiętać.



/Li, Peng-Da, Chong Han, Yuan-Yuan Qin, Zhi Jiang, Shan-Yao Pan, Bo Liao, Nan Wang, et al. 2026. “Exercise-Induced Alleviation of Memory Impairment in Aged Mice with Neuroinflammation Is Linked with Modulation of Mitochondrial Homeostasis in the Hippocampus.” The Journals of Gerontology: Series A 81 (1)/ Erickson, Kirk I., Michelle W. Voss, Ruchika Shaurya Prakash, Chandramallika Basak, Amanda Szabo, Laura Chaddock, Jennifer S. Kim, et al. 2011. “Exercise Training Increases Size of Hippocampus and Improves Memory.” Proceedings of the National Academy of Sciences 108 (7)/ Grafika: Susan Perry, BrainFacts Org/

Pamięć dawnych sposobów radzenia sobie.
20/07/2026

Pamięć dawnych sposobów radzenia sobie.

„Przecież już to rozumiem. Dlaczego więc wciąż reaguję tak samo?”

To jedno z najczęstszych pytań, jakie pojawia się w gabinecie psychoterapeuty. Zrozumienie własnych trudności przynosi ulgę, ale rzadko od razu zmienia sposób przeżywania świata.

Wiele osób po kilku miesiącach terapii zaczyna się niecierpliwić. Wiedzą już, skąd bierze się ich lęk, dlaczego unikają bliskości albo czemu tak bardzo potrzebują uznania. A jednak w ważnych momentach nadal reagują automatycznie. To może rodzić poczucie rozczarowania, a nawet zwątpienia w sens dalszej pracy.

Nancy McWilliams zwraca uwagę, że zmiana psychiczna nie polega przede wszystkim na zdobyciu nowej wiedzy o sobie. O wiele trudniejsze jest stopniowe przekształcanie sposobu, w jaki organizujemy własne doświadczenie. Mechanizmy obronne, wzorce relacyjne czy sposoby radzenia sobie z lękiem nie powstały przypadkiem.

Kiedyś były najlepszym rozwiązaniem, jakie psychika potrafiła znaleźć.

Z perspektywy psychologii egzystencjalnej można powiedzieć, że człowiek nie zmienia jedynie swoich zachowań. Zmienia sposób bycia w świecie. Uczy się pozostawać bliżej własnych uczuć, zamiast natychmiast przed nimi uciekać. Powoli odkrywa, że nie każda niepewność musi zostać zagłuszona, a nie każdy lęk oznacza zagrożenie.

To właśnie dlatego terapia wymaga czasu. Nie dlatego, że psychika jest oporna, ale dlatego, że dotyka miejsc, które przez lata chroniły nas przed cierpieniem. Rezygnacja z dawnych sposobów radzenia sobie oznacza wejście w obszar większej niepewności, a ta rzadko bywa komfortowa.

Najtrudniej zmienić nie zachowanie, lecz to, co przez lata dawało nam poczucie bezpieczeństwa. Czasem więc psychoterapia nie uczy nas czegoś nowego. Uczy nas żyć bez iluzji, że do przetrwania wciąż potrzebujemy dawnych sposobów obrony.

A Twoim zdaniem - dlaczego zmiana trwa tak długo? 🤔

-------------------------------------

ADHD, autyzm i duchowość - ZAPISZ SIĘ na webinar:
https://www.facebook.com/events/2180075192558278/

LogoPraktyk - Kurs Logoterapii i Rozwoju Egzystencjalnego:
https://www.facebook.com/events/1614094666813261

Lęk jest adaptacyjny...
20/07/2026

Lęk jest adaptacyjny...

Objawy mogą zniknąć, a życie nadal może się nie zacząć...

W gabinecie zdarza mi się spotykać osoby, które od dawna nie spełniają już żadnych kryteriów diagnostycznych. Lęk osłabł, nastrój się ustabilizował, relacje stały się spokojniejsze. A jednak pojawia się w nich pytanie: „I co dalej?”. Jakby ustąpienie cierpienia nie było jeszcze odpowiedzią na to, jak chcą żyć.

To doświadczenie pokazuje, że objaw często był tylko bramą prowadzącą do głębszych pytań. Dopóki człowiek nie zacznie podejmować własnych wyborów, brać odpowiedzialności za swoje życie i świadomie godzić się z niepewnością istnienia, terapia pozostaje niedokończona. Można nie mieć już ataków paniki, a jednocześnie nadal żyć ostrożnie, unikając siebie i świata.

Irvin Yalom wielokrotnie podkreśla w swoich publikacjach, że psychoterapia nie jest jedynie leczeniem symptomów. Jej istotą jest spotkanie z podstawowymi faktami egzystencji: wolnością, samotnością, śmiercią i poszukiwaniem sensu. Objawy mogą ustąpić, ale jeśli człowiek nadal organizuje swoje życie wokół unikania tych doświadczeń, zmiana pozostaje powierzchowna.

Z perspektywy Yaloma zakończenie terapii nie oznacza życia bez lęku. Oznacza raczej zdolność do życia pomimo lęku. Człowiek nie przestaje doświadczać niepewności, straty czy skończoności, lecz przestaje oddawać im władzę nad swoim życiem.

Dlatego końcem psychoterapii nie jest moim zdaniem moment, w którym pacjent przestaje cierpieć. Jest nim chwila, w której odzyskuje odwagę, by wejść w życie takie, jakie jest — niepełne, kruche i nieprzewidywalne, ale mimo wszystko - własne.

Zgadzasz się z rozumieniem Yaloma? 🤔

-------------------------------

ADHD, autyzm i duchowość - ZAPISZ SIĘ na webinar:
https://www.facebook.com/events/2180075192558278/

LogoPraktyk - Kurs Logoterapii i Rozwoju Egzystencjalnego:
https://www.facebook.com/events/1614094666813261

Nowe badania nad traumą i osobowością.
11/07/2026

Nowe badania nad traumą i osobowością.

📚 Nowe badanie naukowe (2026): Trauma i osobowość - co naprawdę je łączy?

Artykuł naukowy autorstwa Jürgena Fuchshubera i współpracowników (2026) to pionierskie opracowanie, które rzuca światło na współzależność między strukturą osobowości a objawami traumy, wykorzystując do tego zaawansowaną analizę sieciową.

🔬 1. Kontekst i potężna baza badawcza

Badanie wyróżnia się wyjątkowo dużą i zróżnicowaną grupą badawczą. Przeanalizowano dane od 1899 pacjentów (z przewagą kobiet – 69%) leczonych w 19 niemieckich klinikach uniwersyteckich. Tak szeroka skala pozwoliła naukowcom na wyjście poza proste korelacje i zastosowanie modeli graficznych Gaussa, które pozwalają zidentyfikować bezpośrednie interakcje między konkretnymi objawami.

🎯 2. Główne cele: Co łączy traumę z osobowością?

Głównym celem było ustalenie, czy obserwowane wcześniej powiązania między funkcjonowaniem osobowości a objawami zespołu stresu pourazowego utrzymują się po statystycznym kontrolowaniu wpływu częstych współwystępujących zaburzeń, takich jak depresja, lęk oraz objawy somatyczne. Badacze chcieli sprawdzić, czy ta relacja odzwierciedla ogólne poczucie cierpienia psychicznego, czy też ma charakter specyficzny i bezpośredni.

🔍 3. Kluczowe odkrycia na poziomie strukturalnym

Badanie wykazało silną i niezależną relację między funkcjonowaniem osobowości a PTSD, która utrzymuje się nawet po wyeliminowaniu wpływu depresji, lęku i objawów somatycznych.

Najsilniejsze bezpośrednie związki z objawami traumy wykazały dwa wymiary osobowości:
• autopercepcja (zdolność do spójnego postrzegania siebie i refleksji),
• wewnętrzne modele relacji.

💡 Co ciekawe, trudności w kształtowaniu kontaktu (czyli radzenie sobie w bieżących interakcjach) były powiązane z traumą jedynie pośrednio – poprzez objawy depresyjne, takie jak wycofanie społeczne czy anhedonia.

Dzięki analizie na poziomie poszczególnych pozycji kwestionariuszy, badacze zidentyfikowali konkretne punkty styku, które sprawiają, że oba zaburzenia wzajemnie się napędzają.

Negatywne przekonania:
Kluczowym łącznikiem po stronie PTSD są głębokie, negatywne przekonania na temat siebie i świata (np. „nikomu nie można ufać”).

Fundamenty osobowości:
Po stronie funkcjonowania osobowości mostami są:
• niska samoocena,
• nieufność interpersonalna,
• zalewanie afektem.

🔄 Autorzy badania sugerują, że negatywne przekonania wywołane traumą nasilają nieufność, co odcina pacjenta od wsparcia społecznego, a to z kolei betonuje jego traumatyczne widzenie świata.

🧩 5. Nowe spojrzenie na CPTSD

Badacze stawiają hipotezę, że złożony zespół stresu pourazowego (CPTSD) może być traktowany jako „byt pośredni” między klasyczną traumą a zaburzeniami osobowości. Wskazują, że objawy CPTSD (takie jak zaburzenia samoorganizacji) niemal idealnie pokrywają się z deficytami w funkcjonowaniu osobowości zidentyfikowanymi w tym badaniu.

💬 6. Wnioski dla terapii

Zamiast skupiać się na ogólnym leczeniu lęku czy depresji, badanie sugeruje konkretne cele terapeutyczne, które mogą „przerwać” to błędne koło:

✅ Praca nad zaufaniem epistemicznym (zdolnością do uznawania informacji od innych za wiarygodne).

✅ Skupienie się na regulacji afektu i odbudowie bezpiecznych granic „Ja”.

✅ Analiza relacji terapeutycznej w „tu i teraz” jako sposobu na korygowanie traumatycznych modeli relacji.

🌱 Opracowanie to udowadnia, że historia życia i struktura osobowości są nierozerwalnie splecione, a trauma nie jest tylko zestawem objawów, lecz procesem, który reorganizuje sposób, w jaki człowiek postrzega samego siebie i innych ludzi.

⛓️‍💥Pełny artykuł: https://doi.org/10.1080/20008066.2026.2677274

11/07/2026

Wczesne stadium rozwoju niemowlęcia charakteryzuje się lękiem przed unicestwieniem. Aby przetrwać ten terror, słabe ego uruchamia mechanizm rozszczepienia: pierś matki dzieli się w umyśle na absolutnie dobrą (karmiącą) i absolutnie złą (odmawiającą). Cała nienawiść jest rzutowana na zły obiekt, a miłość na obiekt dobry. Prawdziwy ból psychiczny zaczyna się jednak wtedy, gdy dziecko odkrywa, że dobra matka, którą kocha, i zła matka, którą nienawidziło, to ta sama osoba. To narodziny pozycji depresyjnej. Pojawia się wtedy głęboki lęk przed tym, że własna agresja zniszczyła kochany obiekt, a wraz z nim rodzi się sumienie oraz potrzeba reparacji – naprawienia wyrządzonych w fantazji szkód.
— Melanie Klein, Pisma, Tom 1: Miłość, poczucie winy i reparacja oraz inne prace z lat 1921–1945, 2024

Fot. Ana Curcan

Maltretowanie w dzieciństwie i jego wpływ na reakcje związane ze stresem w życiu postnatalnym człowieka.
02/07/2026

Maltretowanie w dzieciństwie i jego wpływ na reakcje związane ze stresem w życiu postnatalnym człowieka.

Artykuł naukowy opublikowany w European Journal of Psychotraumatology (2026) analizuje złożone relacje pomiędzy maltretowaniem w dzieciństwie, traumami przeżytymi w dorosłości a występowaniem objawów stresu potraumatycznego związanego z porodem.

🔎 Cel badania

Głównym celem naukowców było sprawdzenie, w jaki sposób odległe czynniki, takie jak maltratowanie w dzieciństwie, wpływają na zdrowie psychiczne po porodzie, przy jednoczesnym uwzględnieniu czynników występujących bliżej momentu zachorowania, czyli subiektywnych doświadczeń porodu oraz obciążenia traumą w dorosłości. Badanie opiera się na modelu podatność–stres, w którym wcześniejsze negatywne doświadczenia mogą uwrażliwiać system reakcji na stres w późniejszym życiu.

👥 Metodologia

• W badaniu wzięło udział 111 osób, które donosiły ciążę, która początkowo była nieplanowana.
• Pomiary przeprowadzono 12 miesięcy po porodzie, co pozwoliło na ocenę trwałości objawów, wykraczającą poza okres wczesnego połogu.
• Do oceny maltretowania w dzieciństwie wykorzystano Kwestionariusz Traumy z Dzieciństwa, natomiast objawy stresu potraumatycznego związanego z porodem mierzono za pomocą Skali Wpływu Zdarzeń – wersji zrewidowanej, dostosowanej do wydarzenia porodu.

📌 Kluczowe wyniki

🔺Osoby, które doświadczyły maltratowania w dzieciństwie, zgłaszały istotnie wyższy poziom objawów stresu potraumatycznego związanego z porodem rok po porodzie.

🔺Maltretowanie w dzieciństwie było szczególnie związane z występowaniem intruzji, czyli nawracających i niechcianych wspomnień związanych z porodem.

🔺Najsilniejszym bezpośrednim czynnikiem przewidującym rozwój objawów stresu okazało się negatywne subiektywne doświadczenie porodu.

🔺Większa liczba traumatycznych zdarzeń przeżytych w dorosłości również wiązała się z wyższym poziomem objawów stresu po porodzie, choć wpływ ten był słabszy niż w przypadku doświadczeń z dzieciństwa.

🩺 Implikacje kliniczne

🔹 Maltretowanie w dzieciństwie może stanowić ukryty czynnik podatności, sprawiający, że poród stanie się wydarzeniem traumatycznym lub reaktywuje wcześniejsze bolesne doświadczenia.

🔹 Istotne znaczenie ma rozwijanie opieki okołoporodowej wrażliwej na traumę, obejmującej wczesne badania przesiewowe oraz wzmacnianie poczucia bezpieczeństwa i kontroli u osoby rodzącej.

🔹 Wsparcie ukierunkowane na poprawę subiektywnego doświadczenia porodu może odgrywać kluczową rolę w zapobieganiu długofalowym konsekwencjom psychicznym, takim jak trudności w budowaniu więzi z dzieckiem czy lęk przed kolejną ciążą.

⛓️‍💥Pełny artykuł: https://doi.org/10.1080/20008066.2026.2672799

📖 Autorzy podkreślają, że objawy stresu potraumatycznego związanego z porodem są wynikiem interakcji pomiędzy historią życia pacjenta a przebiegiem samego wydarzenia porodowego.

Kazimierz Dąbrowski - pęknięcie/rozpad/zmiana - teoria dezintegracji pozytywnej 🍀
17/05/2026

Kazimierz Dąbrowski - pęknięcie/rozpad/zmiana - teoria dezintegracji pozytywnej 🍀

Kazimierz Dąbrowski był jednym z najważniejszych polskich psychiatrów i psychologów XX wieku. Był twórcą teorii dezintegracji pozytywnej. Zmarł w 1980 roku.

Dezintegracja pozytywna to idea bardzo nieintuicyjna - kryzysy psychiczne, wewnętrzne konflikty, rozpad dotychczasowej tożsamości czy poczucie zagubienia… nie zawsze są oznaką „zepsucia”. Czasem są oznaką rozwoju.

Według Dąbrowskiego człowiek dojrzewa psychicznie nie poprzez utrzymywanie stabilności za wszelką cenę, ale poprzez przechodzenie przez okresy wewnętrznej dezintegracji. Momentów, w których stare sposoby myślenia, strategie ochronne czy dotychczasowa wersja siebie przestają działać.

Może pojawić się chaos, lęk, poczucie utraty sensu, nadwrażliwość, silny konflikt wewnętrzny. Ale właśnie ten kryzys może otworzyć przestrzeń do bardziej świadomego życia, opartego nie tylko na automatyzmach, adaptacji czy spełnianiu oczekiwań otoczenia, ale na głębszym kontakcie ze sobą.

W terapii często widzę, że ludzie próbują „wrócić do starego siebie”, podczas gdy ich psychika próbuje ich poprowadzić gdzieś dalej.

Oczywiście nie każdy kryzys jest transformujący i nie każda dezintegracja jest „pozytywna”.

Ale czasami warto po prostu pozwolić się sobie rozpaść na kawałki, zanurzyć się w smutku, pozwolić sobie poczuć swoją złość. To, co wygląda jak rozpad, może być początkiem ważnej zmiany.

Stawiam na obecność. Technika jest wtórna do relacji terapeutycznej.
04/05/2026

Stawiam na obecność. Technika jest wtórna do relacji terapeutycznej.

Czasami w procesie psychoterapeutycznym największym zagrożeniem nie jest brak wiedzy, ale nadmiar „techniki”...

Rollo May, w książce "O istocie człowieka", zwraca uwagę na coś bardzo niewygodnego dla wielu psychologów i psychoterapeutów. Stwierdza, że możemy używać analizy, metod i profesjonalnego języka jako sposobu ucieczki przed prawdziwym spotkaniem. Techniczne patrzenie na drugiego człowieka daje bowiem poczucie kontroli, porządku, bezpieczeństwa. I co najważniejsze - redukuje lęk.

Ale często robi niestety to wszystko kosztem czegoś znacznie ważniejszego, a mianowicie - obecności.

Bo prawdziwa obecność nie jest sterylna i ustalona. Jest ryzykowna. Otwiera na konfrontację, która może wzbudzać niepokój. Spotkanie dwóch osób – jeśli jest autentyczne – zawsze niesie w sobie możliwość pojawienia się lęku.

I właśnie dlatego tak łatwo wpaść w pułapkę „bycia ekspertem”: widzieć w drugim „pacjenta”, a nie człowieka.

May sugeruje coś, co może być dla wielu trudne do przyjęcia. Uważa, że jeśli nasze reakcje stają się zbyt uporządkowane, zbyt formalne i zbyt "poprawne", to szczególnie wtedy warto zadać sobie pytanie, czy czegoś nie unikamy. Czy przypadkiem nie chronimy siebie przed czymś, co w tej relacji jest żywe, nieprzewidywalne, a przez to wymagające odwagi.

W swojej książce May porównuje psychoterapeutę do artysty. Artysta latami bowiem uczy się techniki, ale jeśli w trakcie tworzenia zaczyna się na niej nadmiernie koncentrować, to wtedy traci wizję. Proces przestaje być żywy, a staje się mechaniczny. To samo może wydarzyć się w relacji terapeutycznej: zamiast spotkania może pojawić się "profesjonalne" manipulowanie „przedmiotem”.

Może więc nie chodzi o to, by mieć coraz lepsze narzędzia. Może chodzi o to, by czasami mieć odwagę ich nie używać ;)

Zgadzasz się?

----------------------------------

Psychoterapia egzystencjalna / Logoterapia - Online / Wrocław
REJESTRACJA:
[email protected]
tel. 697 333 790

☝️
10/04/2026

☝️

Anna Król-Kuczkowska: Terapia nie polega na tym, by „wyciąć” to, co nam zrobiono, zapomnieć o tym, ale by uczyć się z tym żyć, w najlepszy możliwy dla siebie i innych sposób. Przestać się obwiniać i karać, nie próbować odtwarzać przeszłości. Jeśli ojciec nie był w stanie nas kochać tak jak potrzebowaliśmy, jeśli matka była wobec nas okrutna, to jest to nieodwracalna strata. Do przeszłości wrócić się nie da, nie można mieć znów trzech lat i innego rodzica.
Agnieszka Jucewicz: Niektórzy mają jednak nadzieję, że ktoś im tę „dziurę” zalepi.
Anna Król - Kuczkowska: Dr Martha Stark, psychiatra i psychoanalityczka, nazywa to nieustępliwą nadzieją na realizację niemożliwego.
Takie osoby często szukają kogoś, ale nie tam, gdzie trzeba, i nie tego, co trzeba. Na przykład angażują się w kolejny przemocowy związek, żywiąc nadzieję, że partner się odmieni i w ten sposób symbolicznie odmieni tę pierwotną relację.
To się nie może wydarzyć, a koszt tej iluzji może być ogromny.
W poszukiwaniu kogoś, kto odczaruje przeszłość, przegapiamy w swoim życiu ludzi, z którymi można budować teraźniejszość i przyszłość.

Fragment rozmowy "Co za wstyd", "Charaktery 07/2017.
Rozmowa jest również częścią książki Agnieszki Jucewicz "Czując. Rozmowy o emocjach."
fot Inna Gurina

Niezwykłe...Wielki podziw i szacunek dla Pani Brendy Milner 👏🥰
21/03/2026

Niezwykłe...
Wielki podziw i szacunek dla Pani Brendy Milner 👏🥰

Ma 107 lat. I wciąż chodzi do pracy.

A kiedy ludzie zakładają, że na pewno jest już na emeryturze, jej odpowiedź zawsze brzmi tak samo:

„Ależ skąd. Wciąż wszędzie wtykam nos — wiecie, jestem ciekawska”.

Na Uniwersytecie McGill w Montrealu niemal każdego dnia można spotkać kobietę, która pewnym krokiem przemierza korytarze Wydziału Neurologii i Neurochirurgii. Przegląda badania, rozmawia z kolegami i zastanawia się nad tajemnicami ludzkiego mózgu, których wciąż jeszcze nie odkryliśmy.

Nazywa się Brenda Milner. I bez cienia przesady — jest jedną z najwybitniejszych naukowczyń naszych czasów.

Urodzona w Manchesterze w 1918 roku, przyjechała na Uniwersytet McGill jako młoda badaczka — i już nigdy go nie opuściła. W 1952 roku obroniła tam doktorat, co stało się początkiem nie tylko błyskotliwej kariery, ale prawdziwej rewolucji w rozumieniu organu, który czyni nas tym, kim jesteśmy.

Jej najważniejsze odkrycie wiąże się z jednym z najbardziej niezwykłych przypadków klinicznych w historii medycyny — pacjentem Henrym Molaisonem, znanym jako pacjent H.M. Po operacji mózgu całkowicie utracił zdolność tworzenia nowych wspomnień.

Milner przez lata badała ten przypadek z niezwykłą dokładnością.

I to, co odkryła, na zawsze zmieniło neurobiologię.

Hipokamp — niewielka, zakrzywiona struktura głęboko w mózgu — okazał się kluczowym centrum tworzenia pamięci. Nie miejscem jej przechowywania czy odtwarzania, lecz mechanizmem powstawania nowych wspomnień.

Przed badaniami Milner nauka prawie nic nie wiedziała o tym, gdzie i jak rodzi się pamięć. Po nich — pojawiła się swoista mapa.

Dziś uznaje się ją za jedną z założycielek neurobiologii poznawczej — dziedziny badającej biologiczne podstawy myślenia, pamięci i świadomości.

Liczba jej nagród mogłaby wypełnić całe ściany: Nagroda Balzana, Nagroda Kavli, Nagroda Gairdnera i dziesiątki innych. Różne kraje ją uhonorowały, a uczelnie nadawały jej imię swoim instytucjom.

Ale dla samej Brendy Milner to wszystko ma drugorzędne znaczenie.

Dla niej najważniejsza jest praca.

I ona wciąż trwa.

W wieku 107 lat nadal pracuje na uniwersytecie — nie jako symbol, ale jako aktywny umysł, który wciąż szuka odpowiedzi na pytania, na które nauka jeszcze nie znalazła odpowiedzi.

Młodsi współpracownicy mówią, że zadaje takie pytania, po których w pokoju zapada cisza. Trafne. Nieoczywiste. Uderzające w samą istotę sprawy.

Czasem ludzie myślą, że w tym wieku należałoby już odpocząć.

Ale jej odpowiedź się nie zmienia:

„Ależ skąd. Wciąż wszędzie wtykam nos — wiecie, jestem ciekawska”.

Siedem słów.

I w nich — wszystko.

Dlaczego dziewczyna z Manchesteru stała się kobietą, która pomogła nam zrozumieć ludzką pamięć. Dlaczego wciąż siedzi przy swoim biurku ponad sto lat po urodzeniu. I dlaczego mózg — ten niezwykły organ, któremu poświęciła życie — nadal całkowicie ją fascynuje.

Okazuje się, że ciekawość nie znika z wiekiem.

U właściwych ludzi po prostu trwa dalej.

Adres

Warsaw

Telefon

+48 692 981 590

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Rozwoju Osobistych Możliwości umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Pracownia Rozwoju Osobistych Możliwości:

Skróty

Udostępnij