22/05/2026
To chyba najlepsza ilustracja do tego, co zadziało się podczas dzisiejszego masażu zakończonego moksą...!! 🔥 🔥 🔥 Wyobraźcie sobie,że moja intencja "wypalenia" tego, co ciężkie, co zalega, wprowadzenia siły i obudzenia życia począwszy od stóp była tak duża, że - sięgnąwszy po ręcznik papierowy, by wysuszyć stopy, odłożyłam go blisko świecy więc...rzecz jasna stanął w płomieniach!
Moja intencja była tak silna, że nawet mnie to nie poruszyło - starałam się kontynuować masaż i wrzuciłam papier do...miski z oliwką, która buchnęła płomieniem niby wok w tajskiej kanapie ;) Ciekawe, że masowana niczego nie zauważyła: wydawało jej się, że słońce zachodzi i rzuca ostatnie promienie ;) Ja natomiast byłam zachwycona i skorzystałam z ognia, żeby podpalić (nieco za mocno...) moksę.
Mocno też czułam, że wszystko jest po coś i masaż tylko na tym zyska. Ciekawe, że moksując kark (dokładnie tzw. "compassion points"), masująca odczuła ciepło i ulgę w klatce piersiowej - którą ominęłam w masażu przez pożar i brak oliwki ;)
Także mam nadzieję, że całość masazowo-pożarowo-moksowa przyniesie zbawienny efekt...!!!
Ja w każdym razie jestem wniebowzięta 😺
No i cieszę się, że chałupa nie poszła z ogniem 😎