27/04/2026
Internetowa akcja zbiórki pieniędzy na wsparcie leczenia raka zasługuje na podziw nie tylko przez to, że w 9 dni zebrano ponad 250 mln złotych i to bez całej maszynerii WOŚP ale i dlatego, że poruszyła tak wielu ludzi. Zadziałały emocje, działanie na żywo, masowość akcji.
Jednocześnie padają słuszne uwagi, że to kolejne wyręczanie państwa i jej służby zdrowia, które zawodzi. Zawodzi w leczeniu raka w szczególności, mimo że akurat ten "sektor" ma specjalne udogodnienia na tle innych usług.
W tym miejscu warto przypomnieć, że chociaż pieniądze są zawsze ważne, to nie tutaj leży właściwe rozwiązanie. Przykładowo w USA, gdzie na akcje "walki" z nowotworami wydano przez parę dekad WIELE miliardów dolarów, to liczba zachorowań i zgonów wzrasta.
Po prostu leczy się źle. Tak jakby (mówię z ostrożnością) pod przykrywką rzekomego leczenia bardziej przebija się interes farmacji, bo dla niej chorzy=zysk. Rak ma wiele wspólnego ze środowiskiem (zatrutym), żywieniem (nieprawidłowym), lekomanią, stresem, a nawet niezrozumieniem jego genezy, gdzie częściej jest objawem dysfunkcji organizmu niż czymś pierwotnym.
Zatem żadne pieniądze nie usuną problemu, o ile nie zrozumie się tych przyczyn i nie zmieni podejścia.
Jednocześnie łożenie pieniędzy na nieefektywne metody, w tym nieskuteczne i drogie leki, jest jednym z powodów zapaści finansowej NFZ.
Jako bywalec szpitali obserwuję też duże marnotrawstwo w używaniu materiałów, nietrafione zakupy (vide np. szczepionki), jałowe dni przetrzymywania pacjentów bez usług, atomizację specjalności, które nie widzą szerszego obrazu chorób/pacjenta i przez to mnożą osobne przyjęcia na oddziały.
Reforma służby zdrowia wymaga mądrego podejścia, które jest podsuwane przez pewne środowiska, ale nie znajdują posłuchu w imię doktryny i procedur medycyny, która słabo się sprawdza, a także bywa skorumpowana przez farmację.