14/01/2023
🫂 "Dobra metoda lub praktyka może pomóc Ci się uzdrowić. Może Ci pomóc dobry terapeuta.
Z mojego doświadczenia - istnieje potężniejsza i bardziej bezpośrednia modalność.
Relacja. Związek.
Intymny związek.
Taki rodzaj relacji, w której ktoś jest dla Ciebie głęboko ważny. Gdzie aktywuje się Twój styl przywiązania. Innymi słowy, związek który dotyka i uaktywnia Twoje najgłębsze rany, Twoje najbardziej skrywane traumy i stłumione uczucia. Taki, który zaprasza cały ten stłumiony materiał do wyjścia z ukrycia, z ciała, z podświadomości, do światła i do przestrzeni ‚teraz’, gdzie może być naprawdę ujrzany.
I w (wystarczająco) zdrowej relacji, będziesz czuć się dość bezpiecznie, żeby czuć i wyrażać te najsilniejsze i najintensywniejsze ‚niebezpieczne’ uczucia.
Wiesz, ze nie będziesz zawstydzany, obwiniany, zastraszany, atakowany czy zlekceważony.
Pokazać siebie drugiej osobie - potężniejsze niż jakiekolwiek dociekanie, terapia, opracowana przez umysł modalność leczenia. Pokazać nie tylko te przyjemne kawałki, przebudzone, ale i głęboki smutek, wściekłość, terror w środku. Twoje cenne wewnętrzne dziecko. Twoją niezręczność i niepewność. Twoją seksualność i zmysłowość. Twoją kreatywność i wątpliwości. Twoją mądrość i zabawowość.
Nie tego właśnie chcemy od miłości?
Pokazać całego siebie. Być uznanym, trzymanym, przesiąkniętym miłością. Nie pomimo tego, czym się dzielisz, ale dzięki temu, czym się dzielisz.
Być kochanym i wpuścić miłość do środka. Tak.
Być głęboko wrażliwym i podatnym na zranienie (vulnerable) i być za to kochanym.
Być w twojej sile i być za to kochanym.
Być głupkowatym, kreatywnym, niezgrabnym, złamanym i pełnym i być za to kochanym.
To jest lecznicza moc prawdziwej miłości.
Jeśli Twój partner nie może lub nie jest chętny zaoferować Ci głęboko uzdrawiającej przestrzeni, nie musisz go dzisiaj opuszczać. Możesz znaleźć inne osoby, które będą trzymać Cię w Twojej traumie. Możesz oczywiście zaprosić do tej pracy swojego partnera. Możesz poprosić o to, czego chcesz i potrzebujesz. Nie możesz oczekiwać, ze Cię uleczy, ale możesz oczekiwać, że będzie mu zależeć, że się zatroszczy.
Kiedy się będziesz przebudzać, Twój partner zbliży się lub ‚odpadnie’ od Ciebie.
Czy stanie się tak, czy inaczej, jest w Tobie studnia miłości.
Kochaj tych, którzy odchodzą, kochaj tych, którzy zostają.
Kochaj tych, którzy są świadkami Twojego uzdrawiania.
Kochaj tych, którzy podchodzą bliżej."
- oryginał: Jeff Foster
(Mój przekład ładnych refleksji fajnego terapeuty)
Z obserwacji siebie i otoczenia, analizowania różnych metod i własnego doświadczenia wyciągnęłam podobne wnioski. Dobra terapia może pomóc podnieść się z trudnej sytuacji i pomóc zbudować wystarczająco zdrową relację… Ale to relacje, a szczególnie ta głęboka, intymna relacja ma prawdziwą, pełną moc wyciągania na wierzch wszytkiego tego, przed czym nawet w głębokiej terapii jesteśmy w stanie skutecznie uciec czy ominąć. Życie dzień po dniu i kolejne realne sytuacje pokazują prawdę jak na dłoni. Z drugiej strony oczywiście w realnym życiu możemy nieustannie odwracać wzrok od tego, co dopiero podczas terapii będzie możliwe do ujrzenia.
I każdy ma swoją drogę i sposoby radzenia sobie.
Często nic ponad wspólne przeżywanie tego co trudne nie będzie potrzebne. I już.
Jednak często to prawdziwy rollercoaster.
Uważność może być tu prawdziwym wsparciem. Może odegrać rolę, żeby rollercoaster sunął po torach zaciekawienia, życzliwości i miłości.
W uważności ćwiczymy mięsień życzliwości i zaciekawienia wobec siebie i wobec innych. Nabieramy bardziej wyrozumiałego, wspierającego podejścia do swoich trudności. Poznajemy naturę swojego umysłu: to, jak mój, jedyny w swoim rodzaju umysł funkcjonuje.
Mówi się, że kiedy kogoś lub coś naprawdę kochamy, to staramy się go/to jak najdokładniej poznać. Myślę, że to może też działać w drugą stronę, poznawanie swojego umysłu (i serca) może wspierać w rozwijaniu bardziej kochającej relacji z nim, ze sobą samym.
Możemy wtedy z miejsca kochania, a nie z pachnącej przemocą chęci naprawiania siebie rewidować swoje niewspierające schematy myślenia-czucia-zachowania.
Pomagając rollecoasterowi się nieco wygładzić, stonować. Idąc dalej przez życie, samo życie.