Internetowy Znachor - lekarzem nie jestem, ale mam internet

Wskazówki dojazdu

Internetowy Znachor - lekarzem nie jestem, ale mam internet Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Internetowy Znachor - lekarzem nie jestem, ale mam internet, Zdrowie i medycyna, Wszędzie, Warsaw.

Paraznawstwo i Rytuały ludowe; Specjalista od Ogórków Kiszonych i Homeopatii Skondensowanej; Dyplom Akademii Magii i Znachorstwa (w Oxford przez ZOOM) w dziedzinie Leczenia przez Dotyk i YouTube
„Skoro działało na ciocię Halinkę, to działa na wszystko.”

No i stało się – na konferencji w Białym Domu Donald Trump razem z Robertem Kennedym Jr. ogłosili, że rozwiązali problem...
24/09/2025

No i stało się – na konferencji w Białym Domu Donald Trump razem z Robertem Kennedym Jr. ogłosili, że rozwiązali problem autyzmu. 🎉
Jak?
– Zakazać paracetamolu ciężarnym.
– Wywalić aluminium i rtęć ze szczepionek.
– Rozdzielać dawki szczepień i podawać później.
– A najlepiej brać przykład z Amiszów, bo oni „autyzmu nie mają”.

Serio, to nie jest mem – to padło na oficjalnej konferencji. A daje tylko pożywkę dla takich nieudaczników jak Socha…

Niezmiennie bazujemy na EBM, a wg niego jasno i niezmiennie utrzymywane jest stanowisko, że paracetamol w ciąży nie jest groźny!
– Kilka badań obserwacyjnych sugerowało korelacje między częstym stosowaniem paracetamolu a zwiększonym ryzykiem ASD czy zaburzeń ADHD. ALE – korelacja ≠ przyczynowość.
– Ogromne przeglądy systematyczne i opinie WHO oraz Amerykańskiego Kolegium Ginekologów mówią jasno: brak dowodu, że paracetamol powoduje autyzm.
– Co więcej: nieleczona gorączka u ciężarnej jest dużo groźniejsza (ryzyko wad cewy nerwowej, przedwczesny poród) niż sama tabletka.

Także paracetamol w ciąży tak, ale rozsądnie – najmniejsza skuteczna dawka, jak najkrócej.

Rtęć i aluminium w szczepionkach:
– Rtęć (w postaci tiomersalu) została usunięta z większości szczepionek już kilkanaście lat temu, w Polsce praktycznie jej nie ma.
– Aluminium występuje w formie soli jako adjuwant, żeby szczepionka była skuteczniejsza. Dawki? Śladowe – mniejsze niż to, co dziecko zjada z mlekiem modyfikowanym albo wodą pitną.
– Największe badania (np. Taylor 2014, analiza ponad miliona dzieci) nie wykazały żadnego związku między szczepieniami a autyzmem.
To straszenie aluminium/rtęcią to klasyka pseudonauki, która wciąż jakimś cudem jest na topie.

Opóźnianie szczepień i rozdzielanie dawek:
– Trump twierdzi, że podanie kilku szczepionek naraz „przeciąża układ odpornościowy dziecka”. Problem w tym, że układ odpornościowy dziecka spotyka się z setkami antygenów dziennie – bakterie, wirusy, kurz, jedzenie. Kilka antygenów ze szczepionki to dla organizmu pikuś.
– Badania IOM/NAM (National Academy of Medicine) pokazują, że kalendarz szczepień jest bezpieczny, a opóźnianie szczepień zwiększa ryzyko ciężkich infekcji, zanim dziecko zdąży się uodpornić.

„rozdzielanie” daje tylko pozorne poczucie bezpieczeństwa, a w praktyce naraża dziecko.

Szczepionka przeciw HBV u noworodków
Trump pyta, „Po co szczepić noworodka na coś, co przenosi się drogą płciową?”
Cóż, gdyby zamiast na lekcje biznesu chodził na biologie to wiedziałby, że HBV przenosi się także okołoporodowo – od matki do dziecka w trakcie porodu. Jeśli matka jest nosicielką, a dziecko nie dostanie szczepionki, ryzyko zakażenia to nawet 90%!
– Wczesna szczepionka HBV to standard na całym świecie, który uratował setki tysięcy dzieci przed marskością i rakiem wątroby.
Szczepienie noworodków na HBV to jedno z najlepiej udokumentowanych działań profilaktycznych w pediatrii.

A teraz jeszcze Amisze i „brak autyzmu”. To często powtarzany mit w antyszczepionkowych kręgach.
W rzeczywistości: u Amiszów autyzm występuje, tylko bywa rzadziej diagnozowany, bo jest mniejszy dostęp do opieki zdrowotnej i diagnostyki. Są nawet publikacje pokazujące przypadki ASD w tych społecznościach.
Rzekomy „brak autyzmu u Amiszów” to mit, taki sam jak „szczepionki powodują autyzm”.

Pamiętajcie, że paracetamol nie powoduje autyzmu (stosować jak wszystko - mądrze, ale bez paniki).

Szczepionki nie powodują autyzmu (potwierdzają to setki badań).

Opóźnianie szczepień to realne ryzyko zachorowania na odrę, krztusiec czy WZW B, a nie „bezpieczniejsza opcja”.

Amisze też mają autyzm – tyle, że nie zawsze ktoś go tam diagnozuje.

Trump z Kennedym mogą więc ogłosić, że „znaleźli rozwiązanie problemu autyzmu”, ale prawda jest taka, że zamiast rozwiązań dostaliśmy kolejny polityczny show i stare antyszczepionkowe mity odgrzane jak kotlet, które dają takim bezmózgom w cylindrach jak
Socha pole do popisu!

Kobiety to nie pendrive’y na ex-partnerów! 😂🙈„Kobiety przechowują DNA każdego mężczyzny, z którym uprawiały seks, i to n...
22/09/2025

Kobiety to nie pendrive’y na ex-partnerów! 😂🙈

„Kobiety przechowują DNA każdego mężczyzny, z którym uprawiały seks, i to na całe życie.”

FAŁSZ. I to taki z brokatem. ✨

Skad te brednie? Ano z viralowych artykułów, które zobaczyły słowo „DNA” i pobiegły w stronę Teorii Wszystkiego. Wzięto badania o mikrochimeryzmie płodowym, wg którego komórki płodu mogą latami zostać w organizmie matki i dorobiono do nich historię o „magazynowaniu DNA exów po seksie”. Jak to mówią w laboratorium: korelacja ≠ kopulacja.

Jak jest naprawdę - wersja dla mentalnie dojrzałych
• Mikrochimeryzm płodowy ≠ seks.
Najczęstsze źródło „męskiego DNA” w organizmie kobiety to ciąża z chłopcem. Komórki płodowe przechodzą przez łożysko i mogą siedzieć w różnych tkankach lata. To pokazano nawet w mózgach zmarłych kobiet. To nie jest „zrzut danych po randce”, tylko pamiątka po ciąży.
• Inne rzadkie źródła: poronienie / „znikający bliźniak”, przeszczepy, transfuzje.

A no to teraz co z seksem?
Po stosunku w drogach rodnych można przez godziny–dni wykrywać ślady nasienia/Y-DNA. Dobre do kryminalistyki, słabe do budowania legend o „wiecznym archiwum”. To lokalne i krótkotrwałe, nie „w całym ciele na zawsze”.

A teraz Q&A dla cioci z WhatsAppa, żeby każdy zrozumiał:
• „Czy kobieta kolekcjonuje całe DNA wszystkich partnerów?”
Nie. Gdyby tak było, test ojcostwa robiłoby się z pocałunku na weselu.
• „Czy poprzedni partnerzy wpływają na cechy przyszłego dziecka?” (telegonia 2.0)
Nie. Genetykę dziecka determinują gamety aktualnych rodziców, nie lista kontaktów w telefonie.
• „Czy męskie DNA w mózgu kobiety to dowód na ‘wessanie po stosunku’?”
Nie. To klasyczny efekt ciąży (mikrochimeryzm), udokumentowany naukowo – bez badania „życia uczuciowego” badanych.

Dla tych, którzy myślą że Telegonia ma sens → NIE, chyba tylko w memach

Dlaczego to ma znaczenie?

Bo taki mem to maszynka do wstydu i pseudonauki. Z biologii robi telenowelę, miesza immunologię z plotką i wpycha ludziom nawyk: „widziałem obrazek, więc to prawda”.

Kobieta to nie NAS-serwer z RAID-em na „byłych”. To „DNA po całym życiu” jest tak prawdziwe, jak „odchudzające właściwości czapki z folii”. Udostępnij komu trzeba — oszczędzimy światu kilku wykładów z telegonii na Messengerze.

Powiadomiono mnie przez Sylwia Kaczmarek o kolejnym intelektualnym przęstepstwie z kategorii medycyna (nie)naturalna. Ty...
20/09/2025

Powiadomiono mnie przez Sylwia Kaczmarek o kolejnym intelektualnym przęstepstwie z kategorii medycyna (nie)naturalna.
Tym razem nie będzie wyjaśniania naukowego, ponieważ to przekracza wszelkie wyobrażenia absurdu i tu nawet NIE MA CZEGO wyjaśniać 😂

Otóż obecnie w świecie fejsbukowej medycyny alternatywnej: Genowefa – specjalistka od sprzedaży Avonu i Matrixa, tłumaczy nam, że nowotwór to aplikacja zainstalowana w biologicznym Windowsie człowieka. 🤯

„Rak to nie choroba, to program” – czyli oficjalnie wiemy już, że chemioterapia to nie leczenie, tylko formatowanie dysku, a zielona herbata to antywirus Kaspersky.

Według pani Geni:
• Kiedyś raka nie było, bo ludzie żyli z Polem Natury (i chyba z Polem Dancem).
• Rak powstał w XVIII wieku, ale dopiero po II wojnie światowej Matrix odpalił update’a „Nowotwór 2.0” wraz z nawozami sztucznymi i Big Pharmą.
• Najlepsze leczenie? „Nie bój się, odtruj organizm i połącz z Duszą”. Brzmi jak instrukcja obsługi do kadzidła z bazarku w Bydgoszczy.

I teraz najważniejsze w tym spisku. Kto na tym zarabia?
„ Big Pharma, koncerny, media, ubezpieczenia…” – czyli wszyscy, tylko nie Avon i suplementy „na duszę”.

„Rak to systemowa aplikacja śmierci zainstalowana przez Matrix” – czyli Neo jednak przegrał, a Morfeusz zamiast czerwonej pigułki powinien proponować… tran z dorsza i okład z buraka.

I pamiętajcie dzieci:
Nie jesteście ciałem.
Nie jesteście chorobą.
Jesteście… targetem marketingowym dla znachorów w internecie.

P.S.: chcecie coś z Avonu? 💄🧴

Wracamy po wakacyjnej przerwie, nie samą walka z idiotami człowiek żyje i regeneracja fizyczna jest ważna, ale mentalna ...
14/09/2025

Wracamy po wakacyjnej przerwie, nie samą walka z idiotami człowiek żyje i regeneracja fizyczna jest ważna, ale mentalna ważniejsza. Jak widać nie każdy to rozumie bo oto kolejna megatona manipulacji i strachu

Poniżej zerkamy na viralowy post o „prawdzie” o chemii. Brzmi groźnie, wygląda kategorycznie – ale nauka lubi liczby, nie caps lock.

1) „Skoro rak nadal jest 2. przyczyną zgonów, to chemioterapia nie działa”

PÓŁPRAWDA → MANIPULACJA KONTEKSTEM.
Tak, rak jest jedną z głównych przyczyn zgonów. Ale śmiertelność z powodu nowotworów systematycznie spada – w USA o ~33–34% od 1991 r., co przełożyło się na ~4–4,5 mln mniej zgonów dzięki m.in. lepszym leczeniom (w tym chemioterapii), wcześniejszemu wykrywaniu i spadkowi palenia. To nie jest porażka chemii – to dowód, że terapia systemowa, chirurgia, radio-, immuno- i hormonoterapia razem robią robotę. 

2) „Chemioterapia niszczy zdrowe komórki, ‘wyłącza’ odporność i uszkadza narządy”

PRAWDA… ALE NIE TAK, JAK SUGERUJE POST.
Cytostatyki uderzają w komórki szybko dzielące się – stąd nudności, wymioty, utrata włosów, neutropenia. To przewidywalne i monitorowane, a leczenie wspomagające (np. nowoczesne schematy przeciwwymiotne wg MASCC/ESMO oraz czynniki wzrostu G-CSF wg NCCN) istotnie ogranicza ryzyko powikłań i pozwala utrzymać skuteczne dawki. Uszkodzenia narządowe są znane i… dlatego prowadzi się kontrolę i modyfikacje dawek. To medycyna, nie ruletka. 

3) „W niektórych szpitalach 30–50% pacjentów umiera w 30 dni od rozpoczęcia chemii”

FAŁSZ.
Największa ogólnokrajowa analiza (Anglia, SACT) podała 30-dniową śmiertelność po pierwszej linii chemii: ok. 1,5% w raku piersi i 2–3% w raku płuca, przy czym najwyższe ryzyko dotyczyło chorych w bardzo złym stanie ogólnym i z leczeniem paliatywnym. Z 30–50% zrobił się mit. 

4) „Cis platyna/karboplatyna nie zabijają komórek raka – stymulują wzrost, szczególnie ‘komórek macierzystych’”

FAŁSZ Z DODATKIEM PÓŁPRAWD O OPORNOŚCI.
Platyny uszkadzają DNA i indukują apoptozę, dzięki czemu wydłużają przeżycie w wielu nowotworach jako leczenie okołooperacyjne czy paliatywne. Problemem bywa oporność i heterogeniczność guza (w tym komórki o cechach „cancer stem cells”, CSC) – to może ograniczać efekt, nie „dokarmiać” guza. Dlatego łączymy terapie (chemia + radio, hormony, immunoterapia/terapie celowane). 

5) „97% guza to ‘zwykłe’ komórki, tylko 3% to CSC od przerzutów – reszta jest groźna tylko objętościowo”

MANIPULACJA.
Rzeczywistość to mozaika: guzy są heterogeniczne, a procent CSC nie jest stałą biologiczną – różni się między nowotworami i potrafi się zmieniać. Co ważne, komórki nie-CSC też utrzymują masę guza, naciekają, dają objawy i zabijają (krwawienia, niedrożności, ucisk). Upraszczanie do „97% nieszkodliwych” to bajka. 

6) „Chemia ‘namnaża’ komórki macierzyste i zwiększa przerzuty”

NADINTERPRETACJA .
EBM mówi: część CSC może przetrwać leczenie i odpowiadać za nawroty/oporność, ale nie ma dowodów, że standardowe schematy „namnażają” CSC u ludzi i przez to zwiększają ryzyko przerzutów. To raczej selekcja opornych klonów – i dlatego rozwijamy schematy skojarzone i strategie celujące w szlaki CSC. 

7) „Chemioterapia uszkadza materiał genetyczny i zwiększa ryzyko nowych nowotworów; większość leków jest z tym powiązana”

PÓŁPRAWDA WYOLBRZYMIONA.
Wtórne nowotwory (np. t-AML/MDS) po niektórych cytostatykach istnieją, ale to rzadkie powikłanie – ryzyko klinicznie niewielkie wobec zysku przeżycia „tu i teraz”. W ostatnich dekadach ryzyko spada wraz z modyfikacją schematów i lepszym nadzorem. Twierdzenie, że „większość leków powoduje nowe raki”, to straszak. 

8. „Po śmierci komórek po chemii ‘szczątki’ zalegają i wywołują zapalenie prowadzące do nowych nowotworów”

FAŁSZ.
Organizm ma sprawny system „sprzątania” – eferocytozę. Makrofagi szybko rozpoznają i usuwają komórki apoptotyczne, a sam proces jest z natury przeciwzapalny i kluczowy dla homeostazy tkanek. Nie ma u zdrowej osoby z immunologicznym nadzorem „gnijących resztek raka, które rodzą nowy rak”. 

9) „Zmęczenie po chemii sprawia, że organizm ‘nie reaguje’ na składniki odżywcze i wsparcie odporności”

PÓŁPRAWDA Z NADMIERNĄ KONKLUZJĄ.
Cancer-related fatigue (CRF) to realny, złożony problem (wpływ zapalenia, osi neuroendokrynnej, snu, anemii). Nie oznacza to jednak ‘braku reakcji’ na dietę czy rehabilitację – wręcz przeciwnie: aktywność fizyczna, interwencje żywieniowe, leczenie anemii czy wsparcie psychologiczne poprawiają funkcjonowanie. 

10) A gdzie dowody skuteczności chemii? (bo w poście ich brak)
• Rak piersi (wczesny): metaanaliza EBCTCG – istotne, długoterminowe spadki nawrotów i śmiertelności po polichemioterapii; korzyści utrzymują się latami. 
• Rak jelita grubego/odbytnicy: leczenie okołooperacyjne (np. FOLFOX/CAPOX) poprawia przeżycie całkowite. 
• Niedrobnokomórkowy rak płuca (po resekcji): cisplatyna-based adjuvant → wzrost przeżycia w metaanalizie IPD. 

EBM nie jest anegdotą – to tysiące pacjentów i dziesiątki prób, które pokazują realny zysk przeżycia.

„Ale chemia bywa niebezpieczna!” – tak, dlatego robimy to mądrze:
1. Dobór pacjenta i cel terapii (radykalny vs paliatywny).
2. Profilaktyka CINV (nudności/wymiotów) wg MASCC/ESMO. 
3. Profilaktyka neutropenii (G-CSF) przy ryzyku ≥20% wg NCCN/ASCO. 
4. Monitorowanie toksyczności i modyfikacja dawek zamiast „betonu” terapeut.
5. Leczenie skojarzone (z radio-, hormonoterapią, immunoterapią, celowanymi) → większa skuteczność, mniejsza dawka toksyczności na jednostkę efektu. (Patrz: aktualne wytyczne i publikacje działu choroby specyficznej).

• Chemioterapia ratuje życie i wydłuża przeżycie w wielu nowotworach.
• Współczesna onkologia to precyzyjny dobór schematów + mocne leczenie wspomagające i multidyscyplinarny nadzór.

Chemia to nie smoothie z jarmużu – bywa ciężka. Ale jeśli ktoś twierdzi, że ‘zabija bardziej niż rak’ i że ‘rozmnaża guz’, to nie szerzy wiedzy, tylko strach. W EBM nie liczy się krzyk, tylko przeżycie i jakość życia – i tu chemioterapia wciąż ma bardzo mocne karty.

Banialuki epizod XYZ 🤓 tym razem na tapecie porody! Nie przecinaj pępowiny przez godzinę, bo Big Pharma zrobi z niej kre...
25/08/2025

Banialuki epizod XYZ 🤓 tym razem na tapecie porody! Nie przecinaj pępowiny przez godzinę, bo Big Pharma zrobi z niej krem na zmarszczki, a nie daj bóg prezerwatywy 😱😱😱

W poniższym wpisie są herezje tak absurdalne, że nie wiem czy mam iść do spowiedzi czy po egzorcystę xd
Zastanawia mnie tylko co ma na celu pisanie takich głupot? Zbieranie lajkow od oświeconej Grażyny na fejsie, próba zaistnienia w sieci? No bo raczej nie celowe działanie mające na celu wyrządzenie krzywdy noworodkom, bo to już barbarzyństwo i kryminał.

1. Zaczniemy lekko, czyli od „W szpitalach obowiązuje zasada natychmiastowego odcięcia pępowiny”

Dawno temu faktycznie odcinano szybko, ale od kilkunastu lat światowe wytyczne (WHO 2014, aktualizacja 2023; ACOG 2020; PTGiP 2017) mówią jasno:

opóźnione odpępnienie 30–60 sekund u donoszonych, min. 60 sekund u wcześniaków.
Źródła: WHO Recommendations 2014, ACOG Committee Opinion No. 814, PTGiP.

2. Dalej jest już mocniej, czyli „Noworodek oddycha jednocześnie płucami i przez pępowinę”

Nie ma żadnego „podwójnego oddychania”. W momencie porodu krążenie płodowe przechodzi gwałtowną transformację – zamykają się przewód tętniczy Botalla i otwór owalny, wzrasta przepływ płucny.
Nie istnieje okres „podwójnego oddychania” – po pierwszym oddechu to płuca są głównym źródłem tlenu, a przepływ przez pępowinę szybko zanika z powodu obkurczenia naczyń pępowinowych.

3. Następnie już jest manipulacja i granie na emocjach: „Odcinanie pępowiny powoduje krztuszenie i ból u dziecka”

Pierwszy oddech to fizjologia, nie efekt „odcięcia tlenu”. Pępowina nie jest unerwiona czuciowo, więc cięcie nie boli. Podobnie jak nie boli myślenie i łapanie za książkę.

4. Tu zdanie trafione chyba przypadkiem, ale tylko częściowo: „Krew z łożyska przechodzi do dziecka i zwiększa objętość krwi”

TAK, ale…
Ale właśnie dlatego zaleca się opóźnione odpępnienie o 30–60 sekund. Dziecko dostaje dodatkowe 20–30 ml/kg krwi, co poprawia zapasy żelaza i zmniejsza ryzyko anemii.
Ale nie trzeba czekać „godzinę”, bo później korzyści już nie rosną, a rośnie ryzyko infekcji i utrudnienia opieki.

5. Kolejna bzdura to ten zapis: „Krew pępowinowa daje dziecku odporność”

Odporność bierną dziecko dostaje od matki przez przeciwciała IgG w czasie ciąży i przez mleko (IgA).
Krew pępowinowa ≠ odporność.

6. „Nie wolno ciąć pępowiny przed 1 godziną”
To zdanie jest nie dość że fałszywe, to jeszcze niebezpieczne.
• Żadne wytyczne (WHO, ACOG, AAP, PTGiP) nie zalecają godziny.
• Zalecenie: 30–60 sekund.
• Czekanie godzinę może zwiększyć ryzyko zakażenia i utrudnia resuscytację noworodka.
Źródła: WHO, AAP, ACOG, PTGiP.

7. A teraz moje ulubione, czyli TEORIA SPISKOWA: „Farmacja potrzebuje świeżych łożysk i pępowin do leków i kosmetyków” Xddd

• Łożysko w Polsce = odpad medyczny, chyba że rodzice podpiszą zgodę na bank komórek.
• Komórki macierzyste z krwi pępowinowej są używane w terapii hematologicznej – nie w kremach.
• Nikt nie „kradnie pępowin” do przemysłu kosmetycznego.
Źródło: Polish Stem Cell Bank, ESHG Guidelines 2019.

8. „Natychmiastowe odcięcie pępowiny = choroby przez całe życie” - ten kto to pisał chyba miał za późno odciętą pępowinę albo przynajmniej mocno zaplątana o szyję i hipoksja poporodowa zostawiła mocny ślad w tej postaci.
Jedyny udowodniony efekt to nieco mniejsze zapasy żelaza. Nie ma badań łączących odpępnienie z „odpornością na całe życie”.

A teraz lecę do konfesjonału, siema!

Lubię się czasem pośmiać z absurdalnych pomysłów, a jednoczenie podziwiać poziom abstrakcji niektórych internetowych zna...
23/08/2025

Lubię się czasem pośmiać z absurdalnych pomysłów, a jednoczenie podziwiać poziom abstrakcji niektórych internetowych znachorów, bazujących na „moja babcia, znajomy kiedyś, miałem tak samo” i wielu innych „za siedmioma górami za siedmioma lasami”, niemniej przeraża fakt, jak bardzo szkodliwe i niepoparte żadną medycyną komentarze tam są. Nie wiem czy bardziej poraża mnie nieżyciowe podejście do egzystencji dnia codziennego czy fakt, że większy autorytet ma Grażyna z fejsa, niż lekarz rodzinny.

Na załączonych zdjęciach widać, że znowu Facebook wyleczył dziecko szybciej niż medycyna. Tym razem bohaterem dramatu jest kleszcz. A raczej – kawałek jego ryja, który został w główce dziecka. I zaczyna się parada złotych rad z grupy „Porady Medyczne dla wszystkich, czyli dla nikogo” (Nazwisk nie zakrywam ponieważ grupa jest publiczna i każdy może w dowolnej chwili wejść i zobaczyć)

1. „Do lekarza i antybiotyk!”
Bo przecież antybiotyk to jak witamina C – na ząbkowanie, na kleszcza, na złamane serce. Jeszcze trochę i będą go wcierać w czoło na gorączkę.

2. „Na SOR natychmiast!”
Tak, bo SOR to taki 24/7 „NFZ drive-thru” do wyciągania drzazg i kleszczy. Zaraz będą jechać tam, jak dziecko się ugryzie w wargę chipsami. SOR jest od zagrożenia życia, a nie od „panik level babcia”.

3. „Smarować jodyną i czekać, aż wyjdzie”
Super rada, jak z czasów, kiedy syfilis leczyło się rtęcią. Fragment aparatu gębowego kleszcza nie wysysa dziecku krwi do końca życia, tylko zachowuje się jak drzazga. Albo organizm go wypchnie, albo lekarz usunie. To nie jest egzamin z magii i eliksirów.

4. „Moja znajoma od razu miała porażenie mózgowe!”
To uwielbiam – anegdoty z dupy, które mają wystraszyć wszystkich dookoła. Borelioza i KZM to poważne choroby, ale nie rozwijają się w 15 minut od ukąszenia. Straszcie tak dalej, a ludzie będą wzywać LPR do komara.

5. Totalny chaos – jeden każe dać antybiotyk, drugi obserwować, trzeci na SOR, czwarty smarować jodyną. Czyli jakby to zebrać do kupy, to dziecko jednocześnie siedzi w domu, bierze 3 antybiotyki, leży na SOR-ze pod kroplówką i jeszcze ma głowę w słoiku z jodyną.

To tylko kilka z absurdów, a przecież wystarczyło nie wagarować na biologii i przyrce w szkole… 🤷‍♂️

Prawda jest taka:
• Kleszcza najlepiej wyciąga się w całości – pęsetą, specjalnym haczykiem.
• Jak zostanie kawałek, traktujemy jak drzazgę → obserwacja, ew. chirurgiczne usunięcie.
• Obserwacja skóry 4–6 tygodni, szukamy rumienia.
• W razie problemów → lekarz POZ. Nie SOR, nie Facebook, nie babcia z jodyną.

Podsumowanie: Takie grupy to rak internetu. Ludzie zamiast pytać lekarza, pytają ciocię Kazię spod trzepaka i kończą z trzema antybiotykami, strachem przed paraliżem i wycieczką na SOR. A wszystko przez to, że w komentarzach siedzą samozwańczy prorocy, którzy leczą bardziej memem niż medycyną.

Jeśli naprawdę chcecie ratować zdrowie – zamykajcie takie grupy szybciej niż kleszcza w słoiku z jodyną.

Wyobraź sobie, że masz jeden magiczny płyn w buteleczce za 2,50 zł, który: • leczy gardło, • usuwa katar, • naprawia sta...
22/08/2025

Wyobraź sobie, że masz jeden magiczny płyn w buteleczce za 2,50 zł, który:
• leczy gardło,
• usuwa katar,
• naprawia stawy,
• gasi łuszczycę, grzybicę i AZS,
• wybiela zęby,
• i jeszcze pierze skarpetki czy sumienie po melanżu.

Taka trochę reklama telezakupów: „Kup teraz, a dostaniesz gratis drugą butelkę!” 🤦‍♂️

Na początek fakty:
• Do płukania jamy ustnej – można stosować rozcieńczoną wodę utlenioną przy stanach zapalnych dziąseł. Ale tylko krótko i nie połykać, bo żołądek nie przepada za H₂O₂.
• Do wybielania ubrań – działa świetnie jako ekologiczny odplamiacz. Tu zielarze trafili.

A teraz najlepsze, czyli bzdury:
1. „Krople do nosa na katar”
No pewnie, jak już cię nie dobije katar, to spali ci śluzówkę nadtlenkiem wodoru. Zero dowodów, za to pełne ryzyko poparzenia.
2. „Kąpiel na stawy i mięśnie”
A może od razu basen z Domestosem? Nie ma żadnych badań, że moczenie się w H₂O₂ coś daje, poza możliwą wysypką.
3. „Lek na AZS, łuszczycę i grzybicę”
Jasne, a na raka to pewnie też? 🤡 Dermatolodzy płaczą jak to czytają. Woda utleniona może odkazić ranę, ale przewlekłych chorób skóry nie leczy – i jeszcze dodatkowo opóźnia gojenie.
4. „Pasta do zębów z sodą i wodą utlenioną”
Super pomysł – dwa tygodnie i szkliwo wyślizgane jak płyta na lodowisku. Dentysta będzie ci wdzięczny za nowego pacjenta.

Trzeba pamiętać że woda utleniona nie jest zła, w wielu sytuacjach jej działanie może pomóc uzyskać pożądany efekt, ale nie jest jakimś cudownym płynem na wszystko, trzeba pamiętać że ma też działanie degradujące w wielu płaszczyznach na organizm.

H₂O₂ działa – ale głównie jako odplamiacz i dezynfektant.
W medycynie też ma zastosowanie, ale ograniczone i kontrolowane.

To, co opisują zielarskie portale, to miks półprawd i bzdur, które przed udostępnieniem należy zawsze weryfikować, zamiast łykać jak babcia benzodiazepiny.

Oeesuu.. kolejne bzdury do weryfikacji.. tzn część jest prawda, ale nieco zakrzywiona, a reszta to bzdury. Zacznijmy od ...
20/08/2025

Oeesuu.. kolejne bzdury do weryfikacji.. tzn część jest prawda, ale nieco zakrzywiona, a reszta to bzdury. Zacznijmy od faktów:

Zimna woda i nerw błędny – czyli tzw odruch nurkowy
Zanurzenie twarzy w zimnej wodzie nie zabija nerwu błędnego, tylko go stymuluje – powoduje zwolnienie pracy serca i rozszerzenie naczyń. To taki tryb oszczędzania energii: organizm udaje, że jest foką pod lodem.
Medycyna korzysta z tego: u dzieci z napadowym częstoskurczem stosuje się „ice-to-face”, czyli zimny okład na twarz.
U dorosłych działa lepiej zmodyfikowana próba Valsalvy (manewr REVERT) – pacjent dmucha jak do strzykawki, a potem kładziemy go i unosimy nogi. Skuteczność x2 większa niż przy zwykłym „parciu”.

Innymi słowy: zimna woda w twarz = czasem lek przeciwarytmiczny, ale nie morderca nerwu błędnego 😆

Trochę fizjologii:
• Nerw błędny to VIP układu przywspółczulnego – on hamuje, uspokaja, reguluje trawienie, serce i pół brzucha.
• Istnieją wszczepialne stymulatory (VNS), które faktycznie pomagają w padaczce lekoopornej i w ciężkiej depresji.
• Ale to zabieg neurochirurgiczny, a nie „łyknij wodę na trzy razy i wylecz depresję”.

Uszkodzenie nerwu błędnego a żołądek
• Tak, uszkodzenie tego nerwu może prowadzić do gastroparezy (żołądek staje się leniwy, pokarm nie przesuwa się dalej).
• Najczęściej jednak winna jest cukrzyca albo inne choroby przewlekłe, a nie „zimna woda, która zabiła nerw”.

A teraz najlepsze czyli 🤡 BZDURY (tam gdzie fantazja ludowa wyprzedziła anatomię o trzy stulecia)

❌ „Zimna woda do żołądka może zatrzymać serce i zabić człowieka”
• Gdyby to była prawda, to w lipcu mielibyśmy narodową epidemię zgonów po zimnym piwie z lodówki.
• Tak naprawdę istnieją pojedyncze przypadki tzw. „swallow syncope” – czyli odruchowego zwolnienia serca przy połykaniu, czasem po zimnych napojach. To rzadkość i absolutnie nie powód, by pić gorącą herbatę przez cały rok.

❌ „Wątroba wykrywa pragnienie, a pierwszy łyk ją ostrzega”. To brzmi jak scenariusz z bajki o gadających organach: „Wątroba Janusz, wiecznie czujny strażnik pragnienia”.

Pragnienie sterowane jest przez osmoreceptory w podwzgórzu w mózgu. Wątroba nie pełni roli czujnika, a woda nie „wpada” do niej jak do wiadra – trafia do jelit, a stamtąd do krwi.

Zwłóknienie wątroby od szybkiego łyku? Nie, szybciej dostaniesz zgagę.

❌ „Pij wodę siedząc i na trzy łyki – to usuwa złogi i kamienie nerkowe”
• Gdyby kamienie nerkowe znikały od picia na trzy razy, urolodzy musieliby zmienić zawód na baristów.
• Faktem jest, że kamieniom zapobiega tylko duża objętość moczu – trzeba pić tyle, żeby sikać 2–2,5 litra na dobę.
• Pozycja siedząca czy ilość łyków nie ma tu żadnego znaczenia. No, może poza tym, że siedząc trudniej się oblać.

❌ „Trzy łyki uruchamiają insulinę i chronią przed cukrzycą”
• Insulina wydziela się, kiedy zjadasz glukozę albo węglowodany, a nie kiedy połykasz H₂O.
• Woda nie wywołuje nagłego wyrzutu insuliny – inaczej każdy łyk kranówki byłby jak mini-zastrzyk przeciwcukrzycowy.

❌ „Nerw błędny to część układu współczulnego”
• Nerw błędny = układ przywspółczulny.
• To tak, jakby powiedzieć, że hamulec w samochodzie jest częścią pedału gazu.

Podsumowując:

zimna woda nie zabija nerwu ani nie powoduje masowych zgonów; wątroba nie jest czujnikiem pragnienia; picie na trzy łyki nie leczy kamieni ani nie chroni przed cukrzycą; insulina nie reaguje na wodę; a nerw błędny absolutnie nie jest współczulny.

Internetowa Akademia Głupoty – odcinek 347: „Sól w skarpetkach lepsza niż antybiotyk”Serio? Ludzie naprawdę wierzą, że j...
16/08/2025

Internetowa Akademia Głupoty – odcinek 347: „Sól w skarpetkach lepsza niż antybiotyk”

Serio? Ludzie naprawdę wierzą, że jak wsypią sobie garść soli do skarpetki, to im spadnie gorączka, zniknie zapalenie oskrzeli i ropień sam się rozpuści? 😂
Co dalej – ogórek kiszony na depresję? Czy może śledź pod pierzynką na złamaną nogę?

Najlepsze, że takie posty krążą po sieci, a tysiące ludzi lajkują i udostępniają. Bo przecież „babcia tak robiła”. A babcia, przypomnę, leczyła też syfilis okładem z liścia kapusty i modlitwą do księżyca.
Po co sprawdzać i weryfikować? Skoro ktoś tak napisał w necie to musi być prawda! 😀

Gdyby się nie opuszczało przyry i biolki w szkole, to by się wiedziało, że:
• Sól w skarpetkach – nie obniży gorączki. Gorączkę zbija paracetamol, ibuprofen albo naturalne mechanizmy obronne organizmu. Sól co najwyżej uwiera i przeszkadza jak się zapomni i przetrze oczko 😆
• Okłady solne na oskrzela – działają tak samo jak kładzenie ziemniaka na klatkę schodową. Nic nie leczą. Inhalacje solą fizjologiczną tak – ale to zupełnie inny świat.
• Ropień i sól – ropień trzeba naciąć i opróżnić, a nie „poczekać do rana aż sól go wyciągnie”. To nie worek treningowy.
• Sól ciemniejąca od złej energii – no jasne, a ziemniak w kieszeni chroni przed 5G.

Co naprawdę działa z solą i to potwierdza EBM:

✔️ sól fizjologiczna do inhalacji,
✔️ płukanie gardła solą na ból gardła,
✔️ plynoterapia w określonych sytuacjach jak hiponatremia (NaCl 0,9%).

Cała reszta to bajeczki na poziomie płaskoziemców i ziębianów tylko w wersji „solnych czarów”.

Jeśli ktoś Ci mówi, że sól w skarpetkach wyleczy infekcję – spytaj go, czy przypadkiem nie pomylił soli z vibovitem za dziecka.
Bo choć garść soli w skarpetce nie zaszkodzi, to garść głupoty w głowie już tak.

Cos dla fanów miodu, szczególnie pitnego 😀 Pszczoła na raka! Żądlisz, rak znika, a jak się postarasz, to i teściowa.🐝Tak...
15/08/2025

Cos dla fanów miodu, szczególnie pitnego 😀
Pszczoła na raka! Żądlisz, rak znika, a jak się postarasz, to i teściowa.🐝
Tak mniej więcej można streścić przekaz tego typu facebookowych “rewelacji”. I dokładnie tak zaczyna się droga od naukowej ciekawostki do groźnego internetowego mitu, który może kogoś zabić – i to nie przez raka, tylko przez anafilaksję.

O co chodzi z tym postem? Otóż jest on prawdziwy…poniekąd. Tylko problem w nieprecyzyjnym przekazie. Znając nasze społeczeństwo i negatywistyczne podejście do medycyny klasycznej, zaraz jakiś szur w aluminiowej czapeczce dokooptuje do tego siatkę i będzie biegać z rojem pszczół po szpitalach onkologicznych.

W skrócie w 2020 r. w npj Precision Oncology opisano, że melityna – peptyd z jadu pszczoły miodnej – niszczy komórki potrójnie ujemnego i HER2-dodatniego raka piersi w hodowli laboratoryjnej (in-vitro) i spowalnia wzrost guza u myszy.
Mechanizm:
• Tworzenie porów w błonach komórkowych → komórki pękają jak balony
• Zakłócenie sygnalizacji HER2/EGFR → zahamowanie szlaku PI3K/Akt
• W modelu myszy – synergia z docetakselem (lek chemioterapeutyczny)

Dla tych bardziej ambitnych, co dokładnie pokazano w badaniach?

1) Praca podstawowa (Duffy et al., 2020, npj Precision Oncology)
• Melityna i jad pszczeli wybiórczo zabijały linie raka piersi: TNBC i HER2-enriched, przy nieznacznych efektach w liniach prawidłowych.
• Mechanizm: melityna tworzy pory w błonie, a także zakłóca interakcje RTK (EGFR/HER2), hamując fosforylację i szlak PI3K/Akt.
• In vivo: dodanie melityny nasilało działanie docetakselu i hamowało wzrost guza w modelu myszy.

2) „100% w godzinę” - Tu kubeł zimnej wody! To sformułowanie pochodzi z komunikatu instytutu (Harry Perkins Institute) — opisuje pełną lizę komórek nowotworowych w 60 min przy odpowiednim stężeniu w naczyniu laboratoryjnym. To nie jest wynik kliniczny.

3) Nośniki i inżynieria melityny (preklinika)
• Melityna jest nieselektywnie cytolityczna/hemolityczna, dlatego rozwija się nośniki: liposomy, niosomy, polimerowe mikelary (D-melityna), nanocząstki ukierunkowane, a nawet koniugaty z przeciwciałami; część prac pokazuje poprawę bezpieczeństwa i skuteczności u myszy.
• Przeglądy z lat 2023–2025 potwierdzają, że to wciąż etap przedkliniczny i największym wyzwaniem jest toksyczność poza guzem oraz stabilność peptydu.

Dlaczego takie posty są niebezpieczne?
Bo po 1 primo mieszają fakty naukowe z sugestią “to już działa i jest lepsze niż chemia”, co może prowadzić do odrzucenia skutecznego leczenia.
Bo po 2 primo ktoś przeczyta “naturalne” i pomyśli: “To ja zamiast onkologa pójdę na pasiekę”. Efekt? W najlepszym razie brak leczenia raka, w najgorszym – anafilaksja i nagła śmierć.
Bo po 3 primo ultimo pomijają to, że jad pszczeli jest toksyczny nie tylko dla raka – niszczy też zdrowe komórki, uszkadza krew, nerki i serce, jeśli nie jest precyzyjnie podany w kontrolowanej dawce.

Fakty, a nie fejsbukowe bajki:
- Badania nad melityną są na etapie przedklinicznym – głównie in-vitro i na myszach.
- Największy problem: toksyczność. Rozwiązaniem mogą być nanocząstki i ukierunkowane nośniki – nad tym pracują naukowcy.
- Brak badań klinicznych u ludzi – żadna onkologiczna organizacja na świecie nie rekomenduje apiterapii jako leczenia raka.
❌ Żadne “kąsanie się pszczołami” czy wstrzykiwanie jadu nie jest bezpieczne.

No to teraz jeszcze w kwestii bezpieczeństwa kilka zdań: Apiterapia/jad pszczeli (żądlenia, iniekcje) wiąże się z ciężkimi reakcjami: w tym anafilaksją i hemolizą; opisywane są hospitalizacje i zgony. To nie jest onkologiczne leczenie zgodne z EBM.

Co to wszystko znaczy dla praktyki klinicznej?
1. Nie rezygnujemy z terapii standardowych z powodu postów o „jadu na raka”.
2. Melityna jest interesującym kandydatem do terapii skojarzonych i/lub nośników leków, ale wciąż w laboratorium i na modelach zwierzęcych.
3. Jeśli kiedykolwiek trafi do kliniki, to najpewniej w formie ukierunkowanych nanocząstek/koniugatów, a nie „żądleń”.

Jak widzisz takie “cudowne odkrycia” bez kontekstu, to pamiętaj – to tak, jakby przeczytać, że “młotkiem można wbić gwóźdź” i wywnioskować, że można nim bezpiecznie operować na sercu.

Adres

Wszędzie
Warsaw
00-000

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Internetowy Znachor - lekarzem nie jestem, ale mam internet opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij