18/07/2026
Lekka Piechota była dla mnie czymś więcej niż zawodami. To był dzień, w którym sport strzelecki przypomniał mi, dlaczego tak bardzo lubię tę dyscyplinę — bo tutaj nie chodzi tylko o celność, ale o emocje, zaufanie, presję i o to, jak człowiek radzi sobie sam ze sobą, kiedy wszystko dzieje się szybko i intensywnie.
Od początku czułem, że to będzie wymagające. Zadania były mocne, momentami naprawdę na granicy wytrzymałości, a krótkie przerwy między nimi tylko podkręcały tempo i napięcie. Było w tym coś surowego, ale jednocześnie bardzo intensywnego — takie uczucie, że organizm już pracuje na wysokich obrotach, a głowa nadal musi być spokojna i poukładana. I właśnie to lubię najbardziej: ten moment, kiedy trzeba działać mimo zmęczenia, mimo zadyszki, mimo tego, że ciało mówi „zwolnij”, a ty i tak musisz robić swoje.
Ogromny szacunek do organizatorów i sędziów. Całość była prowadzona świetnie, bezpiecznie, z dużą kontrolą i bardzo dobrym zarządzaniem czasem. Przy takiej liczbie zadań, przy takim tempie i przy takim poziomie trudności to naprawdę robi wrażenie. Dzięki temu można było skupić się na rywalizacji, a nie na chaosie.
To był dla mnie dzień, który zostaje w głowie na długo. Trochę zmęczenia, dużo adrenaliny, jeszcze więcej emocji i bardzo mocne poczucie, że sport strzelecki daje coś wyjątkowego. Nie tylko wynik, ale doświadczenie, które zostaje z człowiekiem po wszystkim.