14/04/2026
W Polsce niemal 4 na 5 osób uważa, że płacz mężczyzny nie jest społecznie akceptowany.
Wyniki Eurobarometru pokazują, że podobny sposób myślenia jest silny także w innych krajach kultury słowiańskiej. Podobnie odpowiedziało 3 na 4 Bułgarów.
37% badanych w Bułgarii uważa też, że najważniejszą rolą mężczyzny jest zarabianie pieniędzy.
Dla porównania: w Szwecji aż 95% badanych uznaje płacz mężczyzny za akceptowany społecznie, a tylko 4% definiuje rolę mężczyzny przez dochód.
To nie jest tylko statystyka.
To jest klimat, w którym dorasta wielu chłopców. A potem przychodzi dorosłość — relacje, ojcostwo, kryzys, zmęczenie — i okazuje się, że odcięcie od własnej wrażliwości wcale nie daje siły. Daje napięcie.
Kilka dni temu usłyszałem od jednego z uczestników warsztatu:
„Ale mi wysadziliście głowę. Naprawdę. Podczas tej praktyki cały czas czułem jakieś wewnętrzne »ale«. Dopiero kiedy powiedziałeś, że można sobie życzyć przyzwolenia także na ten opór, pękła we mnie jakaś skorupa. I chyba dopiero teraz dotarło do mnie, że może ja naprawdę mogę mieć w sobie taką kruchość, stąd cały ten mur. Ale czad”.
Właśnie z tym często spotykam się w pracy z mężczyznami.
Nie z „brakiem emocji”, tylko z głęboko wyuczonym zakazem ich czucia. I szczerze? Bardzo ubolewam nad tym, że w dalszym ciągu 80% osób zwracających się do mnie to kobiety.
Uważność nie polega tu na tym, żeby szybko się uspokoić.
Czasem zaczyna się od czegoś znacznie ważniejszego: od zgody, by poczuć to, co przez lata musiało być schowane.
Jeśli jesteś mężczyzną i czujesz, że od lat bardziej się trzymasz, niż naprawdę czujesz i żyjesz — zapraszam. Napisz, obserwuj terminy.
W pracy z uważnością nie chodzi o to, żeby stać się twardszym.
Chodzi o to, żeby móc być bardziej prawdziwie sobą.
Brené Brown napisała kiedyś: "Wrażliwość nie jest słabością, a niepewność, ryzyko i emocjonalne odsłonięcie, których codziennie doświadczamy, nie są kwestią wyboru". Zostawiam Was z tym cytatem oraz — bazując na statystykach szwedzkich - myślą: .