22/08/2026
Dla nas to po prostu dom. Dla niego — wszystko jest nowe. 🤍
Jest z nami od czwartku.
Nowe miejsce. Nowe dźwięki. Nowe zapachy. Inne ręce, które biorą na ręce. Inny głos, który próbuje uspokoić. Inne twarze, które widzi po przebudzeniu.
Dla sześciomiesięcznego malucha taka nagła zmiana to naprawdę dużo.
Dlatego przede wszystkim uczymy się siebie.
My uczymy się jego — co oznacza konkretny płacz, co pomaga mu się wyciszyć, czego nie lubi, czego w danym momencie potrzebuje.
A on uczy się nas.
Sprawdza, czy kiedy zapłacze, ktoś przyjdzie. Czy można przy nas spokojnie zasnąć. Czy te nowe ręce są bezpieczne. Czy w tym zupełnie obcym miejscu można powoli poczuć się dobrze.
Nie oczekujemy, że od razu będzie „jak u siebie”. Dajemy mu czas. Jesteśmy obok i staramy się pokazać mu przede wszystkim jedno — że jesteśmy bezpiecznymi ludźmi.
I chyba powoli zaczyna nam wierzyć, bo pojawia się już lekki, jeszcze trochę nieśmiały uśmiech. 🥹🤍
A Bobuś? 😂
Bobuś jest u siebie i pojawienie się nowego kolegi przyjął po swojemu. Zabawki są wspólne… przynajmniej w teorii 😅 i dość szybko postanowił pokazać młodszemu koledze, kto tutaj rządzi.
Dwa maluchy, dwa zupełnie różne temperamenty i my, próbujący odnaleźć się w tej nowej konfiguracji.
Od czwartku jest więc trochę więcej chaosu, zdecydowanie więcej rzeczy na podłodze i dużo wzajemnego poznawania się.
A ten pierwszy, delikatny uśmiech?
Chyba najlepszy znak, że powoli idziemy w dobrą stronę. 🤍