25/08/2023
Dzień 7 wyzwania i czas na kolejny obraz. Nie nadałam mu nazwy, choć jest mi bliski i bardzo mnie rozczula.
Zrobiłam go w zeszłym roku po naprawdę dłuuugim czasie niemalowania (wjechało prowadzenie jednoosobowej działalności 😅) zaraz po kursie, który poprowadziłam dla Sylw Ja, i której historia zapaliła mnie właśnie do tego czynu, by znowu coś zmalować. Sylwia przyjechała do mnie na Vedic Art w dość kłopotliwym momencie swojego życia, dużo się działo, ale jedna rzecz zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pod koniec ostatniego dnia zajęć powiedziała, że kiedyś chciałaby prowadzić zajęcia z jogi (nawet motyw jogi pojawił się na jednym z jej obrazów), no ale wiadomo, trzeba zrobić kurs, by uzyskać odpowiednie kompetencje, to trwa, a że w tamtym momencie miała trochę komplikacji i innych wyzwań, to brzmiało to jak pieśń przyszłości. W toku rozmowy okazało się, że w sumie ma nawet wybraną roczną szkołę jogi, w której chciałaby się kiedyś szkolić. I że właśnie rekrutują na kolejny rok szkolny. Ale zapisy zamykały się akurat z końcem tego dokładnie dnia, w którym odbywałyśmy tę rozmowę, czyli jej ostatnim dniem kursu Vedic Art. Nie chcąc w żaden sposób wywierać jakiegoś wpływu czy sugerować czegokolwiek, zapytałam się, czy nie chce spróbować jednak teraz aplikować do tej szkoły. No ale okazało się, że w ramach rekrutacji i tak trzeba było napisać esej, więc odpowiedź sama się nasuwała. Tym bardziej, że był to już prawie wieczór, jak o tym rozmawiałyśmy.
Kilka dnia później napisała do mnie wiadomość z pewnymi relacjami, a wśród nich był screen maila obwieszczającego, że dostała się na kurs nauczycielski w nurcie Vinyasa Yoga właśnie w tej szkole 🫠💗 Okazało się, że tamtego dnia, po powrocie z Vedic Art jednak napisała ten esej i wysłała zgłoszenie 😉 Czy ten czas spędzony na malowaniu w trakcie kursu Vedic Art miał znaczenie i wpływ na to wydarzenie? - na ten temat może wypowiedzieć się tylko Ona. Minął już rok, a dzisiaj Sylwia prowadzi zajęcia z jogi, co więcej założyła też studio Joga Lekko w Chodzieży razem ze znajomą 😌
Także przeszła na mnie iskra Sylwii 🎇 jakiś tydzień czy dwa później zebrałam się i przełamałam ten długi okres przerwy w swoim malowaniu. Swój opór przed rozpoczęciem obrazu podbiłam dodatkowo tym, że siegnęłam po jaskrawą pomarańcz i róż, których zestawienia nigdy nie lubiłam. Na szczęście malując przypomniałam sobie, że przecież oba te kolory nie ograniczają się tylko do jednej barwy i nasycenia, za którymi akurat nie przepadam, i że natura obfituje w różne konfiguracje, często w większym kontekście (np. kolory nieba i chmur kiedy słońce zbliża się do zachodu - a za tą feerią barw, pomarańczowego i różu baaardzo przepadam😝). No i zainspirowałam się od Sylwii jeszcze tym, że mogę na pomalowany już obraz użyć markery, żeby dopełnić dzieła 😁 choć proste, dla mnie to było cudne odkrycie.
Dzięki Ja 🥹 No i tak w ogóle to nominuję Cię do tego wyzwania, żebyś przez 10 dni dzieliła się na swojej tablicy na fejsie własnymi obrazami z kursu Vedic Art. Wiem, że część z nich poszła już w świat do innych ludzi, ale może zmalowałaś coś jeszcze w międzyczasie? 🙃
Ściskam ciepło 🕊