28/05/2026
Agnieszka Wiśniewska: Czy w budowaniu więzi matki z dzieckiem oczekiwania społeczne przeszkadzają czy pomagają?
Justyna Dąbrowska: Bardzo przeszkadzają. Macierzyństwo dziś to taka praktyka, która jest pod nieustanna presja. A kobieta, kiedy urodzi dziecko, to potem często zostaje sama z tym, co płynie ze współczesnej kultury – z oczekiwaniem, że ma być idealną matką, ma się ze wszystkim wyrabiać, wszystkie potrzeby zaspokajać i, że jak się wyrobi to dziecko będzie wiecznie radosne – to wszystko jest nierealne i bardzo obciążające. Rosnąca liczba depresji poporodowych wyraźnie to pokazuje.
AW: Dlatego, że budowanie zakłada pewien proces? W pojęciu „instynkt” jest założenie, że wszystko samo przychodzi, cudownie spływa na kobietę.
JD: Nic na nas cudownie nie "spływa" z nieba. To jest ciężka praca. I emocjonalna i fizyczna. Tu się trzeba nastawić na długi dystans. Na doświadczenie wzajemnego poznawania się. Uczenia się tego nowego człowieka. Cała ta narracja, która mówi, że to jest bezwysiłkowe, że przyjdzie samo i że to sama radość, cud i miód, i że jak popatrzysz w te wielkie dziecięce oczy to "zaleje cię fala miłości", bardzo utrudnia sprawę. Pomijam już polski kontekst, tę wciąż jeszcze obecną opowieść o „Matce Polce”, która wszystkie utrapienia i obciążenia znosi bez słowa skargi. Ta opowieść chyba pomału odchodzi szczęśliwie w przeszłość...
Fragment rozmowy dla Krytyki Politycznej
(z pozdrowieniami dla wszystkich matek w przededniu ich święta)
fot Omar Lopez