03/07/2026
🌿🌿🌿
Nasze ciało jest jak kronika, która przechowuje to, co przeżyliśmy.
Emocje, które są uznane za zagrażające są tłumione i zamrażane w naszych tkankach. By nie czuć strachu, lęku, bólu, cierpienia potrzebujemy odciąć się od nich i schować jak najdalej od naszej wiedzy, a przede wszystkim czucia.
To tak jakby równolegle do naszego życia istniał świat, o którym istnieniu nie wiemy, z którym nie mamy kontaktu, oddalony, a jednak nasz świat.
To bardzo ważny i pomocny mechanizm, który w sytuacji przeżywania kryzysu pozwala nam przetrwać najtrudniejsze momenty naszej historii. Czasami jednak nasz umysł i ciało nie przywracają informacji o tym, że zagrożenie już minęło. Układ nerwowy pozostaje w zapętleniu odtwarzania tego samego - reakcji na zagrożenie. To, jak mówił Kavi Gemin, jeden z moich nauczycieli SE - jakby "wieczna chwila teraźniejszości".
Przewlekłe napięcie w karku, barkach, żołądku to często echo przeszłych stresów, które utknęły w trybie walcz lub uciekaj.
Aby uwolnić napięcie z ciała najpierw musimy mu dać poczucie bezpieczeństwa w terażniejszości. Układ nerwowy potrzebuje doświadczać, że niebezpieczeństwo, to przeszłość.
Poprzez m.in.
🌿nieustanne przywracanie orientacji, zauważania tego, co jest "tu i teraz", zakotwiczanie się w bezpiecznych elementach otoczenia,
🌿gruntowanie, czyli świadome rejestrowanie kontaktu ciała z podłożem – czucie stóp na podłodze, ciężaru ciała na krześle , poczucia, że ciało ma wsparcie,
🌿wykształcanie umiejętności utrzymywania podwójnej orientacji: tego, co jest w naszych mięśniach, doznaniach z ciała, przeżywanych emocjach, oraz tego, co widzimy, czujemy, słyszymy na zewnątrz,
💚dajemy ciału sygnał, że walka dobiegła końca
Dopiero wtedy zamrożona energia może zacząć topnieć, a spięte mięśnie – centymetr po centymetrze – odpuszczają.
Ciało przestaje być schronem bojowym, a znów staje się domem. Uwalniając ciało odzyskujemy nasze życie, wolność, odzyskujemy samych siebie.