02/11/2019
WegeWeki to pomysł z dziedziny EKONOMII WSPÓŁDZIELENIA.
Projektów z tego obszaru jest całkiem sporo. Idea jest dość prosta: chodzi o łączenie ludzi. Z jednej strony osoby gotujące, z drugiej ci, którzy chcą zjeść.
EKOLOGIA I EKONOMIA
Idea współdzielenia ma prowadzić do mniejszego marnowania żywności (zero waste, less waste) – jeżeli ktoś przygotował zbyt duży posiłek (albo po prostu nie umie ugotować mało, bo proporcje idą się kochać przy mniejszych niż 10L objętościach) i wie, że sam czy z rodziną nie podoła, to może nakarmić innych. I jeszcze na tym zarobić. Nie jest tajemnicą, że rocznie na śmietnik trafiają w Europie dziesiątki milionów ton jedzenia, nierzadko są to produkty, które bez problemów mogłyby być skonsumowane. Po drugie, pojawia się szansa na dorabianie: skoro i tak gotujesz, to zrób więcej i zarób. Rozwiązanie sensowne z punktu widzenia osób samotnych czy przebywających w domu (starszych, matek/ojców opiekujących się dziećmi, niepełnosprawnych). Po trzecie, to sposób na urozmaicenie diety np. pracowników biurowców. Ludzi, którzy mają już dość kanapek czy baru ulokowanego na parterze wieżowca. Znają doskonale wszystkie serwowane w nim potrawy i chcieliby od tego odpocząć.
Foodsharing ma łączyć ludzi na lokalnym rynku. Jedzenie można oferować w dwóch trybach: mogą to być potrawy, które zostały już przygotowane i będą dostępne jeszcze przez parę godzin, albo jedzenie, które może być przygotowane. Klient po prostu musi je zamówić.
Oferta ma charakter bardziej lub mniej spontaniczny i niesystematyczny, zależny wyłącznie od gotowości do dzielenia się osób gotujących.
W większych miastach działają bardzo ułatwiające współdzielnie aplikacje - możemy przebierać w ofertach i szukać tego, na co akurat mamy ochotę. W Zielonej Górze współdzielenie na charakter bardzo oddolny i pojawia się jako odpowiedź na dochodzące do głosu potrzeby.
O inicjatywach oddolnych oraz o WegeWekowej propozycji będę jeszcze pisać. Tymczasem - smacznego! 😋
Leśny mech produkcji mojej osobistej bratowej 💚
A.S.