Treasure Chest

Treasure Chest This Page is all about psychoeducation. I truly believe this knowledge is of great value and can be

07/31/2023

ABORCJA,
ZABIEG WYŁYŻECZKOWANIA PO OBUMARCIU SAMOISTNYM PŁODU...

zostały właśnie jako opcja, odebrane na dobre kobietom w naszym kraju.
________________________________________

Myślę, że wiele osób nie zdaje sobie sprawy o co jest ten głos KOBIET dzisiaj.
Pozwolę się podzielić moim doświadczeniem terapeutycznym.

Jestem terapeutą z 20-letnim doświadczeniem.
Współpracowałam 5 lat z prywatną kliniką ginekologiczną we Wrocławiu.
Tysiące pacjentek...w klinice.
Dziesiątki tysięcy poza kliniką.
Setki klinicznych diagnoz.
I nigdy...
NIGDY do dwóch lat temu nie miałam takich przypadków jak teraz.

Młode dziewczyny.
Pierwsza ciąża.
Martwy płód, albo zroślak dwóch płodów, bliźniąt.
Wady genetyczne wiadome od początku, że nie do uratowania.
Obumarłe na różnych stadiach rozwoju płody.
Czasem to drugi tydzień, a czasem 4ty miesiąc.

DIAGNOZA=WYROK i to u kilku lekarzy.

I dziewczyny zmuszone do urodzenia tych martwych dzieci, które są im pokazywane tuż po porodzie, bo podobno mniejszą traumę przeżyją jak pożegnają się z tym płodem.

Efekt wręcz przeciwny.

Zagrożone SEPSĄ z powodu noszenia martwego organizmu w sobie przez kilka miesięcy.

KONSEKWENCJE takiego i to pierwszego dla nich porodu...

Załamanie nerwowe, przerwanie studiów, wiele miesięcy depresji, nerwice lękowe na kilka lat, strata pracy, pół roku w łóżku z zasłoniętymi zasłonami.
Żadna z nich nie chce mieć więcej dzieci.
PTSD nie stwierdzone przez żadnego z psychologów szpitalnych do których je wysłano na jedną !!! dwie wizyty po tym dramacie.

Jedna z moich klientek ledwo przeżyła z zakażeniem ogólnoustrojowym.
Inna mdlała dwa razy w czasie porodu martwego dziecka, cucono ją, aby dalej parła i znowu traciła przytomność.
Reszty nie pamięta, aż do wypisu ze szpitala, dwa dni później.
Trafiła, do mnie po straceniu dobrej pracy, stabilności emocjonalnej, zamknięciu siebie w jednym pokoju, w sypialni nowego mieszkania, kupionego po ślubie z mężem, na 4 miesiące.
Miesiąc po ślubie zaszła w ciążę.
Trzy miesiące po ceremonii skończyło się jej normalne życie.

To już nie jest kwestia ideogii, tylko zdrowia kobiet.
I fizjologicznego i psychicznego.

Tu nie o aborcję dla kaprysu chodzi.
Tylko o kwestie medycznego bezpieczeństwa.
I konsekwencji na wszystkich poziomach życia kobiet właśnie.

Sama, kiedyś przeszlam poronienie.
To był początek mojej pierwszej ciąży.
Lekarz ginekolog po zrobieniu mi USG sam wysłał mnie na zabieg czyszczenia.
I tak leczyłam tą traumę ponad rok.
Ile bym się podnosiła, gdyby kazano mi czekać na samoistne porobienie...?

I tak.
Patrzę w mojej pracy szerzej.
Widzę też ocean zasobów po przejściu dramatu na taką skalę.
Ale ja miałam narzędzia.
Znalam adresy, terapeutów.
Morze kobiet nie wie jak dojść do łazienki po takiej traumie, a szukanie pomocy terapeuty jest ostatnim na co mogą zebrać siły.

Kolejny aspekt to zmuszenie kobiet do urodzenia zdeformowanego dziecka z pozycji nakazów państwa i zostawienie ich potem z tym samych w kraju gdzie pieniądze płyną zamiast do niepełnosprawnych dzieci, na, kolejne biznesy głów kościoła.

Zostawienie mamy często dosłownie samej, bo od takiej matki często odchodzi ojciec dziecka, który nie jest w stanie udźwignąć sytuacji i stanąć do niej.
Miałam w, gabinecie i takie matki.
I takich ojców.
Miałam całe rodziny.

Widzę przyczyny podświadome.
Widzę zasoby.
Widzę ruchy społeczne.
Widzę co się, teraz, czyści.
Do czego teraz stajemy jako kobiety , jako naród.
Widzę też ból i konsekwencje stania w miejscu i zamykania swojego zdania ciszą przemilczeń przez lata.
Braku reakcji.
Braku świadomości konsekwencji wyborów.

Mamy Moc.
MOC prawdy.
MOC wspólnoty.
Użyjmy jej dzisiaj mądrze.
Ze spokojnym silnym, wspólnym postawieniem granic sercem.

Iza Kopp
KOBIETA.
Matka piątki dzieci żywych i jednego poronionego.

Dyplomowany Terapeuta Ustawień Systemowych
Life & Business Coach Systemowy
www.izakopp.pl

06/25/2023

W naszej kulturze złość w ogóle jest obarczona oceną moralną. Niefortunnie też słowo „zły” w języku polskim niesie określone skojarzenia: być złym na coś, na kogoś automatycznie oznacza być złym człowiekiem. I niektórzy rodzice mają to, niestety, w głowie, więc zamiast powiedzieć dziecku, które się złości: „Rozumiem, że jesteś zły, bo chłopiec walnął cię łopatką w głowę, masz prawo tak się czuć, teraz musimy to jakoś rozwiązać”, mówią: „Nie wolno ci się złościć!”, „Jak się złościsz, to mamusię serce boli!” itd.

W ten sposób dziecko się dowiaduje, że uczucie, które jest adekwatną reakcją na to, że zostało źle potraktowane, jest nie w porządku. Jeśli to się regularnie powtarza, to już grozi nerwicą.
Dziecko ma pełne prawo do złości. Problem w tym, jak nauczyć je obsługiwać to uczucie.

Niektórzy rodzice mówią w takich sytuacjach: „Stań z boku, ochłoń!” albo „Idź do pokoju!”.

Rozumiem, że strategia „odesłania”, gdy dziecko wyraża złość w sposób bardzo intensywny, może czasem być próbą uczenia go, jak takie stany opanowywać. Natomiast jeśli to jest standard, jeśli pierwszy, najważniejszy nauczyciel dziecka mówi: „Z tym to w ogóle do mnie nie przychodź! Ja się nie będę tym zajmować” – to jak ono ma się nauczyć obchodzić ze złością?

Może w ogóle jej nie rozpoznawać?

W skrajnych przypadkach – tak. I są dzieci, a potem dorośli, którzy nigdy się nie złoszczą, tylko na przykład brzuch ich boli albo głowa, kiedy doświadczają frustracji. Zanim złość dojdzie do umysłu, już jest przerabiana na coś innego, na przykład „idzie” w ciało. Z kolei inne dzieci pójdą do pokoju i będą tłuc lalką o podłogę, nie wiedząc dlaczego, albo zaczną uderzać głową w ścianę. Spotykam potem takie dorosłe osoby, które w swoich reakcjach są jak niemowlęta. Jak coś im nie pasuje, od razu krzyczą, walą pięścią w stół, rozbijają talerze. Miałam pacjentkę, która w złości rozbijała meble, a potem zaczęła sięgać po alkohol. Nie wiedziała, co czuje, i nie miała nad tym żadnej kontroli.
Wychowała się w domu, gdzie nie stawiano jej granic i nie pomagano opracowywać żadnych uczuć, nie tylko złości. Panował tam „hipisowski” chaos, w którym wszystko było wolno i w którym to dziecko było zostawione samo sobie.
Ale tłumienie złości może przebiegać subtelniej. Identyfikuje się ją, ale nie wolno jej wyrażać, bo „w naszym domu nigdy się nie złościmy”, „nie podnosimy głosu”, „u nas dzieci są grzeczne”. Wtedy jakiekolwiek wyrażenie złości płynnie przechodzi w poczucie winy.

Danuta Golec w rozmowie z Agnieszką Jucewicz, Wysokie obcasy

06/25/2023

Address

Austin, TX
78751

Telephone

+15129684597

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Treasure Chest posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Treasure Chest:

Share